Tego było już za wiele. Anonimowy donos. Błyskawiczna reakcja klubu Ekstraklasy
Trenerska przyszłość Aleksandara Vukovicia rysuje się bardzo niewyraźnie - przynajmniej ta najbliższa. Prowadzony przez niego Widzew Łódź terminuje w strefie spadkowej. Jeśli batalia o uniknięcie degradacji nie zakończy się sukcesem, los Serba będzie przesądzony. Sęk w tym, że nawet uratowanie miejsca w Ekstraklasie - jak twierdzi "Fakt", powołując się na swoje źródło - może nie zagwarantować zachowania szkoleniowej posady. Na tak sformułowaną tezę błyskawicznie zareagował rzecznik RTS.

Widzew miał w tym sezonie rozstawiać rywali po kątach. Latem na kadrowe wzmocnienia wydano niemal 100 mln zł. Tylko angaż Osmana Bukariego za 5,5 mln euro oznaczał transferowy rekord Ekstraklasy.
Efekt? Więcej niż mizerny. Drużyna znajduje się obecnie w strefie spadkowej. Do pierwszego bezpiecznego miejsca traci dwa punkty. Każde kolejne potknięcie w końcowym rozrachunku może skutkować katastrofą.
Aleksandar Vuković w tarapatach? Pojawiły się pogłoski o jego przesądzonej dymisji. Rzecznik Widzewa dementuje
Od początku marca zespołem dowodzi Aleksandar Vuković. Na stanowisku pierwszego szkoleniowca zastąpił Igora Jovicevicia. Cel oczywisty - ratunek przed degradacją.
Serb podpisał umowę obowiązującą do końca sezonu 2026/2027 z opcją prolongaty o kolejny rok. Tymczasem po ledwie dwóch miesiącach pracy dyskutuje się o jego - rzekomo przesądzonej - dymisji. Taki scenariusz rysuje "Fakt".
W serwisie internetowym dziennika czytamy, że Vuković pożegna się z Widzewem bez względu na to, jakim wynikiem zakończy sezon. Autorzy artykułu powołują się na "osobę blisko związaną z klubem". Nie podają jej personaliów.
Sensacyjny charakter doniesień dobrze koresponduje z ubiegłotygodniowym postem właściciela RTS, Roberta Dobrzyckiego.
"Widzewiacy, ten sezon to na pewno rozczarowanie dla nas wszystkich, moje sięga zenitu. Przyjdzie czas na analizę, wnioski i działania po ostatnim meczu. Słabe wyniki, wiele meczów przegranych lub zremisowanych w ostatnich minutach. To są fakty" - napisał Dobrzycki na platformie X.
Okazuje się jednak, że wizja rychłego pożegnania z Vukoviciem jest mocno naciągana. W środowy wieczór na rewelacje "Faktu" zareagował rzecznik Widzewa, Jakub Dyktyński.
"Treść poniższego artykułu nie ma pokrycia w rzeczywistości. Uprzejmie proszę pozostałe redakcje, aby nie powielać jej w swoich publikacjach. Tymczasem drużyna i trener skupiają się tylko na najbliższym spotkaniu, w którym wesprze ich Serce Łodzi" - zakomunikował Dyktyński.
Już w sobotę łodzianie rozegrają na swoim obiekcie arcyważne spotkanie. Ich rywalem będzie Lechia Gdańsk, która w tabeli zajmuje lokatę tuż nad nimi. Tylko wygrana pozwoli gospodarzom na opuszczenie strefy spadkowej.













