Tak magia Podolskiego zmieniła Górnika. Brat Milika odsłania kulisy
Górnik Zabrze nie kupił Arkadiusza Milika i Afimico Pululu, ale i tak namieszał na transferowej giełdzie. Zadziałała magia nazwiska Lucas Podolski. Nowy właściciel na każdym zakupie postawił swoją pieczątkę. Łukasz Milik, dyrektor Górnika odsłania kulisy i mówi, czym zajmuje się Podolski w klubie. Wykłada też karty na stół, by opowiedzieć całą prawdę o powrocie brata do Górnika. Dodaje, że Górnik nie powiedział w tym oknie ostatniego słowa.

Dariusz Ostafiński, Interia: Jest pan zadowolony z transferów Górnika. Pytam, bo kiedy ta cała karuzela zaczynała się kręcić, to myśleliście o Amifico Pululu i Arkadiuszu Miliku.
Łukasz Milik, dyrektor Górnika Zabrze: Pululu, wiadomo, spróbowaliśmy, ale nic na siłę. A z bratem, to bardziej media grzały temat. Byłem pytany o Arka, więc odpowiadałem. Zaczepki rodzinne były, coś tam w żartach sobie mówiliśmy, ale szczerze, to nie wiem, czy Arek jest na taki powrót gotowy. W piłce jednak nigdy nie mów nigdy, dlatego zostawiłbym ten temat otwarty.
Ostatnio gdzieś czytałem pańską wypowiedź, że Górnik jeszcze nie powiedział ostatniego słowa ws. transferów.
- To prawda. Cały czas pracujemy i jeszcze możemy czymś zaskoczyć.
Dyrektor Górnika patrzy na Excel. Przed każdym zakupem
Miejsca w kadrze macie raczej sporo, bo aż 11 zawodników z tej kadry, która była, dostało wolną rękę w poszukiwaniu nowych klubów.
- Czeka nas transformacja, bo część naszej dotychczasowej kadry była dobra na Górnika na środek tabeli, a ostatnie sukcesy sprawiły, że teraz szukamy innych zawodników, bo gramy o inne cele. Szukamy piłkarzy pod styl preferowany przez trenera Michala Gasparika, musimy ten zespół przemodelować.
Gdzieś, w jakimś materiale wideo, mignęła mi taka pańska wypowiedź, że ten okres transferowy nie jest łatwy, bo musi pan patrzeć na Excel, bo nie ma worka pieniędzy.
- Cały czas patrzę na tabelki w Excelu. Nie tylko teraz. Nie możemy wychodzić poza pewien pułap finansowy, bo chcemy być zdrowym klubem. Chcemy mieć poduszkę finansową, czuć się w miarę bezpiecznie. Teraz jest nowy właściciel, ale nie zmieniamy polityki. Za rok, dwa, może trzy chcemy być gotowi, chcemy zaatakować, ale to musi być na zdrowych zasadach.
Mówi pan: zaatakować. Ale co będzie celem? Mistrzostwo Polski?
- To dobry cel. W tym roku osiągnęliśmy wielki sukces, bo zdobyliśmy wicemistrzostwo i Puchar Polski. Fajnie, że się udało, cieszymy się ogromnie, ale też znamy swoje miejsce w szeregu i wiemy, ile nam brakuje, żeby w tym miejscu być na stałe. Przed nami ciekawe wyzwanie, zagramy w eliminacjach Ligi Mistrzów, co też nam pozwoli zobaczyć, w jakim kierunku powinna się rozwijać nasza kadra.
Dyrektor Górnika mówi wprost: "Musimy być wilkiem, drapieżnikiem"
À propos tej kadry, to szkoda, że nie udało się wam zatrzymać Paricka Hellebranda.
- Szkoda, bo znał nasz sposób grania i dobrze się w tym czuł. Ten piłkarz, to była taka duża wartość dodana do tego zespołu. Mieliśmy jednak pewne rzeczy wypracowane w kontrakcie, więc zdawaliśmy sobie sprawę, że jak przyjdzie klub i spełni te warunki, to on odejdzie. To się stało, ale nie ma tematu. Była klauzula, zabezpieczyliśmy w niej swoje interesy, podaliśmy sobie ręce, to było uczciwe.
Z drugiej strony Górnik zaskoczył transferem Kacpra Urbańskiego. Na Euro 2024, to była rewelacja. Potem jednak coś się popsuło, zawodnikowi zaczęło brakować liczb. Wierzycie, że to się zmieni?
- Jakbyśmy nie wierzyli, że można ten zły trend u Kacpra odwrócić, to byśmy w to nie szli. Z drugiej strony my dalej musimy szukać takich okazji. Być takim wilkiem, drapieżnikiem polującym na zawodnika dobrego, czy bardzo dobrego, którego można pozyskać na pasujących nam warunkach. Kacper się w to wpisuje.
Pisano, że Urbański w Legii zarabiał 2,5 miliona złotych rocznie.
- Wiadomo, że u nas ten kontrakt jest dużo niższy niż w Legii. Szczegółów nie podam, ale podaliśmy sobie ręce, a obie strony są zadowolone.
Właściwie, to, zamiast pytać o zasadność transferu Urbańskiego, powinienem był powiedzieć: gdzie miałby się odbudować, jak nie w Górniku.
- Nasza szatnia jest dobrym miejscem do tego. Każdy, kto do niej wszedł, wie, ile to znaczy i wie, jaka jest tam atmosfera. To jest taka szatnia, która sprzyja rozwojowi.
Ten transfer Górnika jest w TOP3 najdroższych transferów
Wiemy już, że Górnik zdecydowanie musi dwa razy oglądać każdą wydaną złotówkę, ale stać was też było na odrobinę szaleństwa. Piszą, że transfer Bruno Durdova, to najdroższy zakup w historii klubu, że z bonusami Górnik zapłaci Hajdukowi Split grubo ponad milion euro.
- Aż tak dużo tego nie ma. Transfer jest wysoki, jest w TOP3 najdroższych transferów, ale my to zrobiliśmy, bo patrzymy na przyszłość Górnika. A Durdov to jest młody, perspektywiczny zawodnik. Jakbyśmy chcieli kupować ludzi gotowych do grania tu i teraz, to bralibyśmy 30-latków ogranych na rynku. Nie chcemy jednak zmieniać naszej filozofii z powodu awansu do pucharów. Chcemy być dalej tym miejscem, które promuje piłkarzy.
Dobrze, że wspomniał pan o pucharach. Jak się posłucha ekspertów, to w sumie słusznie, że robiąc transfery, skupiacie się na przyszłości. Mówią, że i tak w Lidze Mistrzów nie macie szans, że finalnie traficie do Ligi Konferencji i tam pewnie trochę namieszacie.
- Nasze podejście do pucharów jest takie, że nic nie musimy, a tylko możemy. Chcemy spróbować dać trochę radości naszym kibicom. Dać też coś polskiej piłce. Najwięcej, jak się da. Jakieś punkty. Za chwilę czekają nas trzy ważne, bo będzie Superpuchar z Lechem, a potem dwumecz z Fenerbahce w eliminacjach Ligi Mistrzów.
Jak to wygląda po sparingach?
- Widać, że mamy fajną, dobrą drużynę. Ciekawy był dla nas mecz z RB Salzburg, który regularnie gra w pucharach. Przegraliśmy 1:2, ale to spotkanie różnie mogło się potoczyć. Inna sprawa, że sparingi są od tego, żeby wszyscy dostali szansę gry, żeby pewne rzeczy poukładać. To robimy.
Transfer dla trenera Gasparika
Górnik dobrze sobie radzi na czeskim rynku. Teraz znowu wyciągnęliście stamtąd napastnika Erika Prekopa.
- Czeski rynek jest mi dobrze znany. Jestem tam często, mam kontakty. Postawiliśmy na ten rynek, bo w Polsce jest trudno, bo coraz drożej. W Czechach też może nie jest tanio, ale zdarzają się okazje, a czeskich piłkarzy możemy przyciągnąć choćby tym, że Górnik jest firmą, która gra mecze przy pełnych trybunach. To robi wrażenie. A Prekopa bardzo chciał trener Gasparik. Pasuje mu ten piłkarz do tego, co gramy. Wpasowuje się w jego filozofię, dlatego w to poszliśmy. Wierzymy, że to ma sens.
W sumie wszystko po to, żeby kibice za rok, dwa lub trzy nie musieli już śpiewać "zagraj, jak za dawnych lat".
- Ja nie wiem, kiedy ta piosenka przestanie być potrzebna. Przy dzisiejszych cenach, gdy Lech potrafi wydać 4 miliony euro na piłkarza, to nie można w rok, dwa tego przeskoczyć. To znaczy można, ale idąc na skróty, a my tego nie chcemy i nie zrobimy.
Czy ogłoszenie, że Lucas Podolski został właścicielem, coś zmieniło? A może teraz piłkarze rzucają wam wyższe stawki, bo myślą, że jak jest Podolski, to Górnik może więcej.
- My jednak dalej gramy na skromnych pieniądzach i nie przepłacamy. Zresztą Lucas często wchodzi do tych rozmów, przeważnie na koniec. Wtedy przybija tę ostatnią pieczątkę. To na pewno wiele znaczy. Jednak większej kasy dla nowych piłkarzy nie ma.
A był ostatnio jakiś transfer, który załatwiliście dzięki magii nazwiska Podolski?
- W każdym transferze Górnika jest coś z tej magii. W jednym więcej, w drugim mniej. Różnie to bywa. Natomiast u nas działa to tak, że tworzymy team, gdzie Lucas Podolski jest częścią tego teamu. On wie, że zespołową grą zyskamy więcej.





![Bołądź i Leon prowadzili ofensywę. Najlepsze ataki Polaków z meczu z USA [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2JGGP0YR1U69-C401.webp)





