Reklama

Reklama

T-Mobile Ekstraklasa: Legia nadal liderem, Śląsk goni

Legia Warszawa zremisowała w niedzielę na Łazienkowskiej z Jagiellonią Białystok 1-1, ale utrzymała pozycję lidera piłkarskiej T-Mobile Ekstraklasy. Tyle samo punktów (50) ma jednak Śląsk Wrocław, który pokonał KGHM Zagłębie Lubin 2-1.

Dwa niedzielne spotkania 28. kolejki mogły podobać się kibicom. Oglądali dużo akcji z obu stron i niewiele przestojów w grze.

Reklama

Legia do meczu podchodziła po wtorkowym zwycięstwie w finale Pucharu Polski nad  Ruchem 3-0, ale nie poszła za ciosem. Zespół Macieja Skorży cały czas ma szansę na podwójną koronę, jednak w lidze nie wiedzie mu się ostatnio zbyt dobrze. Nie potrafi wygrać od 11 kwietnia - najpierw zremisował z Widzewem Łódź (1-1), a potem przegrał z Lechem Poznań (0-1).

Teraz remis przed własną publicznością uratował Danijel Ljuboja, który w 63. minucie precyzyjnym uderzeniem z rzutu wolnego wyrównał na 1-1. Chwilę wcześniej 162. gola w Ekstraklasie zdobył Tomasz Frankowski (Jagiellonia).

O szczęściu może mówić z kolei Śląsk, bo w zwycięstwie pomógł mu zawodnik KGHM Paweł Widanow, który w czwartej minucie zdobył bramkę samobójczą. Na 2-0 podwyższył tuż przed przerwą Mateusz Cetnarski, a honorowego gola dla Zagłębia strzelił Arkadiusz Woźniak.  

Sobotnie wyjazdowe zwycięstwo Lechii Gdańsk nad Widzewem Łódź 1-0 i remis ŁKS Łódź w Chorzowie z Ruchem 2-2 spowodowały, że zespół Piotra Świerczewskiego ma coraz mniejsze szanse na utrzymanie się w Ekstraklasie.

W sobotę pierwsi na boisko wybiegli piłkarze Widzewa i Lechii. Gospodarze, choć praktycznie o nic w tym sezonie już nie grają, zapowiadali, że nie zamierzają gdańszczanom ułatwiać walki o utrzymanie. Początek spotkania potwierdzał te słowa. W dziewiątej minucie blisko wpisania się na listę strzelców był Bruno Pinheiro. Portugalczyk trafił jednak w słupek.

Później w grze łodzian nie było widać zaangażowania, a na pomeczowej konferencji prasowej trener Radosław Mroczkowski przepraszał za żenujący występ swoich podopiecznych.

Gościom zwycięstwo zapewnił Abdou Traore, który gola zdobył w 14. minucie. Pochodzący z Wybrzeża Kości Słoniowej pomocnik mógł przypieczętować triumf, ale trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry nie wykorzystał rzutu karnego.

Piłkarze ŁKS-u, znając wynik ze stadionu Widzewa wiedzieli, że jeśli przegrają w Chorzowie, praktycznie stracą szansę na utrzymanie. Świadomość ta prawdopodobnie ich sparaliżowała, bo już w pierwszej minucie Ruch dzięki trafieniu Arkadiusza Piecha objął prowadzenie.

Gości to nie załamało. Jeszcze przed przerwą bramkarza Ruchu Michala Peskovica pokonali Artur Gieraga i Rafał Kujawa. Sensacyjnego rezultatu nie udało się jednak łodzianom utrzymać. Walczącym o mistrzostwo "Niebieskim" remis zapewnił w 66. minucie Piotr Stawarczyk.

ŁKS, aby utrzymać się w Ekstraklasie, musi wygrać dwa pozostałe spotkania (u siebie z GKS Bełchatów i na wyjeździe z Jagiellonią) oraz liczyć na to, że Lechia nie zdobędzie już nawet punktu. Gdańszczanom pozostały mecze u siebie z Legią i w Chorzowie z Ruchem.

W trzecim sobotnim spotkaniu po dwóch bramkach Pavola Stano Korona Kielce wygrała w Bełchatowie z PGE GKS 2-0.

W piątek swoje aspiracje do zajęcia miejsca dającego prawo gry w europejskich pucharach potwierdził Lech Poznań. "Kolejorz" na własnym stadionie pokonał Polonię Warszawa 1-0 (gol Vojo Ubiparipa w 59. minucie).

W drugim spotkaniu tego dnia Górnik Zabrze wygrał u siebie z Podbeskidziem Bielsko-Biała 3-0. Dwie bramki zdobył Marcin Wodecki, a jedną (z rzutu karnego) reprezentant Burkina Faso Prejuce Nakoulma.

Na poniedziałek zaplanowany jest derbowy mecz Wisła Kraków - Cracovia.

Wyniki, terminarz i tabela T-Mobile Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje