Reklama

Reklama

T-Mobile Ekstraklasa - Lech traci dystans do Legii

Piłkarze wicelidera ekstraklasy Lecha Poznań zremisowali u siebie z PGE GKS Bełchatów 0-0 w meczu 19. kolejki. Goście po raz czwarty w tym roku zanotowali wynik bezbramkowy. W piątek prowadząca w tabeli Legia wygrała w Warszawie z Górnikiem Zabrze 3-0.

"Kolejorz" po raz ostatni pokonał u siebie w ekstraklasie drużynę z Bełchatowa we wrześniu 1998 roku (w kwietniu 2002 roku wygrał z nią w meczu drugiej, czyli obecnej pierwszej ligi).

Sobotnie spotkanie w Poznaniu było emocjonujące i toczone w szybkim tempie. Gospodarze stworzyli wiele dogodnych sytuacji, ale okazali się bardzo nieskuteczni. Kilka razy trafiali w poprzeczkę, poza tym znów świetnie spisywał się litewski bramkarz PGE GKS Emilijus Zubas. Swoje znakomite okazje mieli także goście z Bełchatowa, np. w ostatniej minucie z bliska nie trafił do bramki Kamil Wacławczyk.

Reklama

Mimo zdobycia punktu bełchatowianie pozostali na ostatnim miejscu w tabeli. Ich tegoroczny dorobek wygląda następująco: 0-0 z Wisłą, 0-0 z Legią, 0-0 z Widzewem, 0-0 z Lechem.

Z kolei poznański zespół zremisował po czterech kolejnych porażkach na własnym stadionie. W Poznaniu taki wynik nikogo jednak nie cieszy, podopieczni Mariusza Rumaka tracą do Legii już cztery punkty.

W innych sobotnich meczach Korona Kielce pokonała Ruch Chorzów 2-1, a Widzew Łódź zremisował z Zagłębiem Lubin 0-0.

W Kielcach gospodarze prowadzili 2-0 po golach Macieja Korzyma i Pawła Golańskiego z rzutu karnego. Rozmiary porażki chorzowian zmniejszył w 63. minucie Filip Starzyński.

Z kolei spotkanie w Łodzi odbyło się w 30. rocznicę awansu widzewiaków do półfinału Pucharu Europy (poprzednika Ligi Mistrzów). 16 marca 1983 roku łódzki wprawdzie uległ na wyjeździe Liverpoolowi 2-3, ale wcześniej wygrał 2-0.

W sobotę kibice Widzewa nie zobaczyli bramek. Łodzianom nie pomógł nawet fakt, że z powodu kontuzji zabrakło lidera ekipy gości Szymona Pawłowskiego. Podopieczni Radosława Mroczkowskiego spisywali się świetnie w zimowych sparingach (m.in. awans do finału turnieju Copa del Sol), ale w ekstraklasie na razie zawodzą. W czterech tegorocznych meczach nie odnieśli jeszcze zwycięstwa, zdobyli zaledwie jedną bramkę.

W piątek swoje mecze rozegrały obie warszawskie drużyny, ale tylko kibice Legii mieli powody do zadowolenia. Podopieczni Jana Urbana bez problemów pokonali u siebie Górnika Zabrze 3-0 (Marek Saganowski, Danijel Ljuboja, Władimir Dwaliszwili).

Śląski zespół, który był rewelacją rundy jesiennej, poniósł trzecią porażkę z rzędu. Tymczasem Legia, po niemrawym początku roku, odniosła drugie kolejne zwycięstwo i umocniła się na pozycji lidera.

Bez punktów wróciła z Białegostoku Polonia, która przegrała z Jagiellonią 0-2. Bramki dla gospodarzy zdobyli Tomasz Frankowski (dobił piłkę będącą chyba jeszcze na linii bramkowej) i Dawid Plizga. Pierwszy z nich z dorobkiem 166 goli zajmuje czwarte miejsce w klasyfikacji wszech czasów najlepszych strzelców polskiej ligi, czyli "Klubu 100". 38-letniemu napastnikowi do trzeciego w zestawieniu Gerarda Cieślika brakuje jednego trafienia.

Zespół z Konwiktorskiej doznał drugiej z rzędu porażki - w poprzedniej kolejce uległ u siebie Wiśle Kraków 1-2.

W niedzielę mistrz kraju Śląsk Wrocław podejmie Podbeskidzie Bielsko-Biała, a Wisła Kraków zmierzy się z Pogonią Szczecin. Kolejkę zakończy poniedziałkowy mecz Piasta Gliwice z Lechią Gdańsk.

Wyniki, terminarz i tabela T-Mobile Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL