Reklama

Reklama

T-Mobile Ekstraklas: Górnik utrzymał dystans do Legii

Górnik Zabrze wygrał u siebie z Podbeskidziem Bielsko-Biała 2-0 i nie traci dystansu do prowadzącej w tabeli Legii Warszawa. Obie drużyny po 17 kolejkach T-Mobile Ekstraklasy dzielą trzy punkty.

Wydarzeniem w Zabrzu był powrót po pięciu latach na ławkę trenerską Ryszarda Wieczorka. Szkoleniowiec może być zadowolony, bo piłkarze Górnika poradzili sobie znakomicie. Zwycięstwo zapewniło im utrzymanie drugiej pozycji w tabeli i przewagę trzech punktów nad trzecią Wisłą Kraków. Strzelcami bramek byli Mateusz Zachara (23) i Bartosz Iwan (86).

Reklama

W drugim niedzielnym meczu po bardzo słabej grze obu ekip Lechia Gdańsk zremisowała z Ruchem Chorzów 0-0. Kibice mogli czuć niedosyt, bo jeszcze pół roku temu starcie tych dwóch zespołów zakończyło się remisem 4-4 i nie brakowało wówczas emocji. Tym razem było dokładnie odwrotnie. Nudne spotkanie, bez niemal żadnych groźnych akcji, nie mogło się podobać.

Dzień wcześniej piłkarze Legii wygrali w Warszawie z Pogonią Szczecin 3-1. Jeszcze niedawno spotkania tych drużyn były meczami przyjaźni na trybunach, ale niedawno drogi kibiców obu klubów rozeszły się. W sobotę jedni i drudzy obejrzeli dobre widowisko, choć już z zupełnie innych sektorów.

Gospodarze przegrywali od czwartej minuty po samobójczym golu Jakuba Wawrzyniaka, ale wkrótce potem takim samym pechowcem w ekipie Pogoni okazał się Wojciech Golla.

Przy kolejnych bramkach zawodnicy kopali piłkę już we właściwym kierunku. Tuż przed przerwą prowadzenie Legii zapewnił potężnym strzałem z bliska Jakub Rzeźniczak, a w 63. minucie wynik ustalił Władimir Dwaliszwili, który dobił piłkę po swoim uderzeniu w słupek. To dziewiąte trafienie Gruzina w obecnym sezonie.

Dzięki zwycięstwu Legia ma już 37 punktów. Z kolei dla czwartej Pogoni (27 pkt) to dopiero druga wyjazdowa porażka w tym sezonie.

Znacznie gorzej na stadionach rywali radzi sobie walczący o utrzymanie Widzew (14. miejsce, 14 pkt). Podopieczni Rafała Pawlaka przegrali z coraz lepiej spisującym się beniaminkiem, Zawiszą Bydgoszcz 0-2.

Pierwszą bramkę łodzianie stracili na początku meczu w kuriozalnych okolicznościach, gdy po dośrodkowaniu Luisa Carlosa piłka odbiła się od obrońcy Widzewa Kevina Lafrance'a i po ręce zaskoczonego bramkarza Macieja Mielcarza wpadła do siatki. To już trzeci samobójczy gol Haitańczyka w jego dziesiątym meczu w Ekstraklasie. W 55. minucie wynik ustalił Luis Carlos.

Łódzki zespół ma fatalny bilans wyjazdowych meczów. W tym sezonie przegrał po raz siódmy z rzędu, a w sumie nie odniósł zwycięstwa na boiskach rywali od 19 spotkań (wyrównał własny klubowy rekord). Łodzianie śrubują także inne niechlubne serie. Na przykład we wszystkich meczach obecnego sezonu, również tych u siebie, stracili co najmniej jedną bramkę.

W Białymstoku Jagiellonia, choć przegrywała ze Śląskiem Wrocław 0-1 po golu Sylwestra Patejuka, pokonała mistrzów Polski z 2012 roku 3-1. Bramki dla gospodarzy zdobyli Dani Quintana (dwie, w tym jedną z rzutu karnego) i Dawid Plizga.

Dwa spotkania odbyły się w piątek. Wisła dzięki bramce Pawła Brożka w 86. minucie pokonała 13. w tabeli Koronę Kielce 1-0.

W Lubinie przedostatnie w tabeli Zagłębie po raz kolejny rozczarowało swoich kibiców - tym razem uległo Piastowi Gliwice 0-2. Gole strzelili: były gracz Zagłębia Łukasz Hanzel oraz Ruben Jurado, a aż trzech piłkarzy zobaczyło czerwone kartki (za dwie żółte) - Adam Banaś z Zagłębia oraz Hanzel i Krzysztof Król.

17. kolejkę zakończy w poniedziałek ciekawie zapowiadające się spotkanie dwóch ofensywnie grających drużyn - Cracovii i Lecha Poznań.

Wyniki, terminarz i tabela T-Mobile Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje