W pierwszej połowie tego spotkania Pogoń Szczecin była stroną zdecydowanie dominującą. Gospodarze do 40. minuty oddali dużo więcej clnych strzałów na bramkę Piasta, ale ostatecznie nie potrafili trafić do siatki.
Właśnie na pięć minut przed przerwą wywalczyli jednak rzut rożny, który w końcu udało się przekuć na gola otwierającego wynik.
Trudno w to uwierzyć, ale po dośrodkowaniu Rajmunda Molnara Mor Ndiaye stał w polu karnym całkowicie niepilnowany. Gra w obronie Piasta Gliwice w tej sytuacji mogła posłużyć jako przykład, jak tego nie robić. Senegalczyk miał bardzo dużo miejsca, a piłka spadła dokładnie tam, gdzie stał. Złożył się do strzału głową i pokonał bezradnego Frantiska Placha.
O ile za obronę tamtego stałego fragmentu gry Piasta można skrytykować, o tyle za reakcję na stratę gola zdecydowanie należy go pochwalić. Goście od razu ruszyli do ataku i w 43. minucie popisali się bardzo ładną akcją. Jason Lokilo dostał piłkę na prawym skrzydle i posłał w pole karne piłkę dochodzącą na dalszy słupek. Tam akcję zamykał Juande. Hiszpan odbił piłkę w powietrzu i posłał ją wzdłuż linii bramkowej. Pierwszy do niej dopadł German Barkovskiy. Białorusin wbił piłkę do bramki z najmniejszej odległości.
Pierwsza połowa zakończyła się remisem 1:1.
Decydujący gol w 90. minucie. Magiczny dotyk Kamila Grosickiego
Po zmianie stron Piast Gliwice był dłużej przy piłce, ale optyczną przewagę i więcej z gry miała Pogoń Szczecin. Gospodarze potrafili stworzyć sobie kilka bardzo groźnych okazji. Największy problem tkwił jednak w skuteczności.
83. minucie doszło do kontrowersyjnej sytuacji. Piłka po strzale Kamila Grosickiego odbiła się od dłoni Mokwy i wyszła na rzut rożny. Sędzia pokazał stanowczym gestem, że w tej sytuacji gospodarzom "jedenastka" się nie należała.
Po chwili jednak doszło do szalonego zwrotu akcji. Arbiter otrzymał z wozu VAR sygnał, że sytuacja wcale nie jest taka oczywista. Po chwili pobiegł do monitora, aby osobiście ją obejrzeć. I wskazał na "wapno". Możliwe, że pierwotnie sędzia Sylwestrzak odnosił się do sytuacji, w której Pryborek padł na murawę po starciu z obrońcą - tam rzeczywiście rzut karny się nie należał - a dopiero później wzięto pod uwagę kwestię dotknięcia piłki ręką. Tak czy inaczej - sytuacja była niecodzienna i pełna zwrotów akcji.
Do piłki podszedł Kamil Grosicki. Trudno w to uwierzyć, ale w takiej sytuacji reprezentant Polski i lider Pogoni zdecydował się na strzał "panenką", czyli lekką podcinką. Plach poszedł w lewo i nie był w stanie już sięgnąć tej piłki. Futbolówka wpadła do siatki, a miejscowi kibice eksplodowali z radości, czując zachwyt wobec tego, co zrobił popularny "Grosik".
Po golu Grosickiego z rzutu karnego Pogoń Szczecin ostatecznie sięgnęła po upragnione zwycięstwo i przerwała swoją fatalną passę porażek. Po tej przegranej Piast Gliwice nadal znajduje się w strefie spadkowej.
W następnej kolejce PKO BP Ekstraklasy Pogoń Szczecin zagra na wyjeździe z Lechem Poznań. Piast Gliwice natomiast przejedzie przez całą Polskę aż do Gdańska, aby zmierzyć się z Lechią.











