Szalona druga połowa w Radomiu, aż cztery gole. Raków musiał gonić rywali
Początek sezonu polskiej PKO Ekstraklasy musi zaskakiwać. Trudno było bowiem oczekiwać, że na czele tabeli po trzech kolejkach samotnie będzie Wisła Płock, a jeszcze przed meczem Radomiaka Radom z Rakowem Częstochowa jasne było, że tak się skończy. Podopieczni Marka Papszuna chcieli się jednak zbliżyć na trzy oczka, a do tego potrzebowali wygranej. Nic takiego się jednak nie wydarzyło. Znakomita druga połowa Radomiaka sprawiła, że gospodarze wygrali 3:1.

Początek sezonu 2025/2026 dla Rakowa Częstochowa jest huśtawką nastrojów. Piłkarze Marka Papszuna nie potrafią jak na razie znaleźć regularności, która pozwalałaby im wejść w dobry zwycięski rytm. Całe szczęście udało się to w europejskich pucharach, bo "Medaliki" zapewniły już sobie awans do trzeciej rundy eliminacji do Ligi Konferencji Europy.
W PKO Ekstraklasie rozpoczęło się od skromnej wygranej z GKS-em Katowice 1:0, a potem przyszła porażka 1:2 z Wisłą Płock. To właśnie zespół z Płocka po trzech kolejkach będzie niespodziewanie samotnym liderem tabeli ligowej. Nieoczekiwanie nieco lepiej od Rakowa sezon zaczął Radomiak Radom, który w pierwszych dwóch kolejkach nie zaznał goryczy porażki.
Raków Częstochowa pokonany. Kolejna porażka w lidze
Na otwarcie piłkarze z Radomia rozbili Pogoń Szczecin, a w drugiej kolejce zremisowali z Arką Gdynia. Oba zespoły spotkały się ze sobą w trzeciej kolejce w Radomiu i z racji na własne boisko można było nawet dawać delikatną przewagę piłkarzom Radomiaka, ale jasne wydawało się, że Raków bardzo potrzebuje wygranej.
Pierwsza połowa niedzielnej rywalizacji w Radomiu nie należała do najciekawszych, ale jeśli już komuś po tych 45 minutach było bliżej do wygranej, to gospodarzom. Piłkarze Radomiaka w całej pierwszej połowie oddali pięć strzałów, z czego trzy były celne. Raków zapisał sobie ledwie jedną udaną próbę. Żadna z nich nie zakończyła się jednak golem, co oznaczało, że do przerwy mieliśmy bezbramkowy remis.
Napisać, że druga część meczu rozpoczęła się od mocnego uderzenia, to jak nic nie napisać. Już w 48. minucie daleką piłkę na połowę Rakowa zagrał Filip Majchrowicz. Futbolówka dotarła do Capity, który ściął do środka i kopnął w kierunku dalszego słupka, co zakończyło się pięknym golem. W 64. minucie z piłką w pole karne gości popędził Rafał Wolski, który został wprowadzony w przerwie. Pomocnik został sfaulowany, a Damian Sylwestrzak bez wahania wskazał na "jedenastkę". Stały fragment gry wykorzystał Alves.
Wydawało się, że Radomiak zmierza po wygraną, ale wówczas swoimi umiejętnościami popisał się Brunes. Od tego momentu Raków zaczął bardzo mocno naciskać na rywali, ale nie przekładało się to na gola numer dwa. Z kolei Radomiakowi wystarczyła jedna znakomita akcja. Kaput zagrał w pole karne, a Maurides ze spokojem wykończył sytuację płaskim strzałem po ziemi i Radomiak wrócił na dwubramkowe prowadzenie. Tego nie wypuścił już do ostatnich sekund. Gospodarze dzięki tej victorii wskoczyli na drugie miejsce w tabeli.











