Reklama

Reklama

Spadło 10 głów trenerskich, a Orest wciąż wodzem

Przyniosła sporo wrażeń, jeszcze więcej niespodzianek, zabrała 10 trenerskich głów, a w roli wodza polskich szkoleniowców ligowych umocniła Oresta Lenczyka - taka była jesień w T-Mobile Ekstraklasie.

Typuj wyniki Ekstraklasy i zbieraj nagrody w konkursie!

Reklama

Z trenerskiej karuzeli wypadli jesienią: Andrzej Pyrdoł (ŁKS), Jurij Szatałow (Cracovia), Dariusz Bratkowski (ŁKS), Paweł Janas (GKS Bełchatów), Jan Urban (Zagłębie), Michał Probierz (ŁKS, jako jedyny odszedł na własne życzenie), Tomasz Kafarski (Lechia), Robert Maaskant (Wisła), Rafał Ulatowski (Lechia) i Czesław Michniewicz (Jagiellonia). Do tej stawki na upartego można doliczyć jeszcze Tomasza Wieszczyckiego, który w jednym spotkaniu prowadził ełkaesiaków.

Rzut okiem na tabelę po rundzie jesiennej

Śląsk niespodziewanie odsadził wszystkich. Orest Lenczyk ma sprawdzoną recepturę na wszystko, co istotne: przygotowanie fizyczne, zrobienie atmosfery w szatni, ustalenie taktyki i składu pod rywala, a także nosa do zmian. Potencjał kadrowy mają większy w Legii, Wiśle, Lechu, ale czary Oresta powodują, że to wrocławianie są najbliżej mistrzowskiego tytułu!

Legia zachwyca w pucharach, ale na mistrzostwo Polski też ma chrapkę. Wprowadzenie do szatni dwóch rutyniarzy Danijela Ljuboi i Michała Żewłakowa, przy których w oczach w siłę rosły młokosy, okazało się strzałem w dziesiątkę. Maciej Skorża, który przed sezonem cudem ocalił posadę, ma prawo triumfować. Kapela gra na nowoczesną piłkarską nutę w lidze i w pucharach.

"Czarne Koszule" spory potencjał kadrowy mają od dawna, ale dopiero teraz są blisko czołówki. Prezes Józef Wojciechowski zagroził swej ekipie perspektywą świąt bez pieniędzy i efekt jest taki, że Polonia Warszawa zimę spędzi na pudle. Prawda jest o wiele bardziej prosta - prezes w momentach kryzysów, czy kryzysików utrzymał nerwy na wodzy i pozwolił pracować trenerowi Jackowi Zielińskiemu. W szatni przy Konwiktorskiej jeden trener przez dziewięć miesięcy? Toż to wydarzenie na pierwsze strony portali i gazet!

Wisła i Lech zawiodły

Na drugim biegunie są Wisła i Lech, które zabuksowały, choć śniegu jeszcze nie było na naszych boiskach. Za dużo w grze krakowian i poznaniaków zależało od indywidualności (Dudu Biton i Artjom Rudniew), jako zespoły zawodziły. Kibice "Białej Gwiazdy" i "Kolejorza" mają prawo się wstydzić z tego powodu, że ich drużyny wyprzedza w tabeli biedny jak mysz kościelna Ruch Chorzów. A skoro już przy "Niebieskich" jesteśmy, to ciekawe czy istnieje coś takiego, jak kres możliwości trenerskich i motywacyjnych Waldemara Fornalika? W kiepskich warunkach finansowych z dość przeciętnych zawodników wyciska ostatnie soki. Nie na marne poszedł okres nauki u Oresta Lenczyka, z którym prowadził 10 lat temu m.in. Wisłę Kraków.

"Biała Gwiazda" dostała prezent pod choinkę w postaci awansu do 1/16 Ligi Europejskiej, ale oprócz rywalizacji w niej musi walczyć na całego w Ekstraklasie, bądź w Pucharze Polski, by w przyszłym sezonie ponownie otworzyć drzwi do piłkarskiej Europy. W klubie głowią się, czy na wiosnę zespół pozostawić w rękach Kazimierza Moskala. Docierają do nas sygnały, że opcja "tak dla Moskala" ma coraz więcej zwolenników. I to nie tylko wśród kibiców i piłkarzy, ale także klubowych decydentów. Dobrze by było, aby w przerwie świątecznej i w atmosferze pojednania przy wigilijnym stole wygasł przybierający na sile konflikt między kibicami a prezesem Bogdanem Basałajem. Jesienią frekwencja na Stadionie Miejskim im. Henryka Reymana nie powalała, a niesnaski na linii zarząd - ultrasi na pewno nie wpłyną na jej poprawę.

Wracając do wątków sportowych - dobrze przygotowana fizycznie Wisła, z wyleczonymi kontuzjowanymi, jest w stanie włączyć się do walki nawet o mistrzostwo Polski, a już z pewnością o wicemistrzostwo. Najkrótsza droga do Europy wiedzie przez Puchar Polski, ale na nią liczy także Lech Poznań, który stoi na drodze krakowian w ćwierćfinale.

Poza przebłyskami Artjoma Rudniewa, "Kolejorz" tonął w przeciętności jesienią. Klub lekką ręką pozbył się Bartosza Bosackiego, za bajońską sumę sprzedał Roberta Lewandowskiego, a także Sławomira Peszkę, kontuzji doznał Manuel Arboleda i w ten sposób ekipa została bez liderów. Wrócił wprawdzie Rafał Murawski, ale nie był w stanie utrzymać w ryzach szatni, tym bardziej że jedno wielkie wahadło przypominała forma najbardziej kreatywnego pomocnika - Semira Stilicia.

Co ciekawe, Lech ma nadal wąską kadrę - jesienią wykorzystał tylko 20 piłkarzy (dla porównania - Legia i Śląsk - po 25).

Pod znakiem zapytania stoi dalsza praca przy Bułgarskiej Jose Mari Bakero, który przyjmuje taktykę, która zgubiła w Wiśle Roberta Maaskanta - po kiepskich, przegranych meczach, na konferencjach tonuje nastroje opowiadając, że "graliśmy przecież dobrze". Zwolnić Bakero jest łatwo, lecz znaleźć skuteczniejszego - o wiele trudniej.

Cracovia ze strażakiem Pasieką

Cracovia miała mieć spokój środka tabeli, a znowu wpadła w wir walki o życie. Autor cudownego ocalenia z zeszłego sezonu - Jurij Szatałow jest już przeszłością, za strażaka przebrał się Dariusz Pasieka. W Arce Gdynia pożaru nie zgasił, przy Kałuży, dzięki wygranym derbom, wyjazdowym remisowi z Legią i wygranej z Górnikiem ogień udało się przygasić, ale nie zgasić. Cracovia Pasieki lepiej operuje piłką, stara się grać na jeden kontakt, ale wciąż jej największym atutem jest słabość finansowo-organizacyjna konkurenta do walki o utrzymanie (ŁKS-u), czy kryzys sportowy czerwonej latarni ligowej - Zagłębia Lubin.

Cracovia zaczyna wiosnę trzema meczami u siebie (z Lechią, Jagiellonią i Zagłębiem), jeśli marzy o ocaleniu, musi wygrać chociaż dwa z nich.

O pieniądzach, jakimi dysponują "Pasy" beniaminek - Podbeskidzie może tylko pomarzyć, ale dzięki sprytowi trenera Roberta Kasperczyka i bojowości jego chłopaków, jest znacznie bliżej utrzymania się wśród najlepszych drużyn w kraju. Zwycięstwami w Krakowie przy Reymonta, w Warszawie przy Łazienkowskiej "Górale" zadziwiali świat i w tabeli plasują się przed mistrzem jesieni z zeszłego sezonu - Jagiellonią. By być pewnym pozostania w Ekstraklasie bielszczanie potrzebują jeszcze siedmiu-ośmiu punktów.

Dowiedz się więcej na temat: Orest Lenczyk | Ekstraklasa | Wisła Kraków | Śląsk Wrocław

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje