Reklama

Reklama

Smuda: Ruch nas nie zaskoczy

Za Radolsky'ego Ruch grał bardzo uważnie w obronie i dużo z kontry. Jeszcze nie analizowałem "Niebieskich" wiec ciężko jest mi cokolwiek teraz powiedzieć. Gramy już jednak w tej lidze sporo czasu, a więc trudno jest się czymkolwiek zaskoczyć, piłkarze się znają, trenerzy też - mówi Franciszek Smuda, trener Lecha.

Panie trenerze rozmowę zaczniemy od pytania o wczorajszy mecz reprezentacji. Jakie wrażenia po wczorajszym spotkaniu?

- To był taki dziwny mecz, który sztuką było przegrać. Zwłaszcza, że przeciwnik nie był trudny, praktycznie nic nie prezentował, ale tak się czasem zdarza. Tak samo może przydarzyć się nam w Lechu. To była naprawdę sztuka. Świadczą o tym wypowiedzi piłkarzy po spotkaniu, którzy byli totalnie zdziwieni. Zabrakło koncentracji i umiejętności chyba, bo jak masz 10 minut do końca czy nawet mniej to musisz utrzymać piłkę, pograć nią. Myślę, że też zaważyły zmiany dokonane przez trenera. Te zmiany spowodowały, że dobrze funkcjonująca maszyna się zepsuła.

Reklama

Odetchnął Pan, gdy Murawski schodził pół godziny przed końcem spotkania? Będzie miał więcej sił w perspektywie kolejnych spotkań?

- Nic wtedy nie myślałem. Przez moment przemknęła mi myśl: dlaczego? Po za tym nic.

Czy nie boi się Pan o naszych kadrowiczów, że przyjadą ze spuszczonymi głowami i tak jak po meczu z Austrią byli w gazie, tak teraz spuszczą z tonu?

- Myślę że nie, bo oni nie mogą mieć do siebie pretensji. Murawski zagrał co najmniej dobrze, a z kolei Wojtkowiak może nie zachwycił ale też nie zawiódł. Lewandowski wszedł na dwie minuty i już miał sytuację bramkową. Z kolei niektórzy grali 75 minut i nawet jej nie stworzyli. To mnie przede wszystkim cieszy, a już najbardziej to, że wrócą bez kontuzji.

Powróćmy teraz do rozgrywek ligowych. Tradycyjnie pytanie o to, kto zagra, a kto nie w poznańskim Lechu w meczu z Ruchem Chorzów?

- Na pewno nie zagra Ivan Djurdjević, który w spotkaniu z Legią Warszawa dał z siebie wszystko, ale trochę przesadził jak na powrót po kontuzji. Znów go tam coś zaczęło boleć. Dlatego w tym meczu nie wystąpi, bo musimy pamiętać, że przed nami w tej rundzie jeszcze 16 spotkań. Trzeba więc oszczędnie szachować siłami. Nie zagra też Luis Henriquez. Po za tym wszyscy są do mojej dyspozycji, łącznie z kontuzjowanymi wcześniej Bosackim i Bandrowskim.

Przed Lechem jeszcze wyjątkowo dużo spotkań w tej rundzie. Dokładnie mówiąc 16, czy nie boi się pan o dyspozycje i formę swoich piłkarzy?

- To fakt, że tych spotkań jest wyjątkowo dużo. Zresztą ja ostatnio na przykładzie "Murasia" liczyłem że on rozegrał już 17 meczy, czyli już całą rundę wiosenną. A jeszcze drugie tyle przed nami. Nie obawiam się o dyspozycje piłkarzy, bo wiem jak ciężko pracowali. Są dobrze przygotowani i jestem pewien, że wytrzymają. Problem jest zupełnie inny.

Jaki to problem?

- To jest problem mentalności naszych piłkarzy, którzy po prostu nie umieją grać co trzy dni. Choć gra się tak w całej Europie oni nie są do tego jeszcze przyzwyczajeni, gdy wbije im się to w głowę, zakoduje, to wtedy to wszystko powinno wyglądać znacznie lepiej. Nie będzie takich meczy, że raz olśniewamy, a z kolei w drugim spotkaniu gramy przeciętnie.

A czy granie co 3 dni jest też Pana zdaniem problemem naszej reprezentacji?

- Nie, nie chce mi się w to wierzyć. Też sobie tą porażkę tak tłumaczę, ale to jest niemożliwe, by zawodowy piłkarz nie umiał grać co 3 dni. Zwłaszcza, że powinno to być dla nich przyjemnością, bo przed takimi meczami są lekkie treningi oraz właśnie te mecze. To jest ten problem mentalny trzeba umieć grać co 3 dni.

A co pan sądzi o najbliższym rywalu Ruchu Chorzów?

- To bardzo groźny rywal zwłaszcza u siebie, co pokazał już w niejednym spotkaniu. Szczególnie obawiam się byłych "naszych" zawodników. Oni będą chcieli się szczególnie zaprezentować i zrobić wszystko, by pokazać, że grają bardzo dobrze. Obawiam się trochę scenariusza z meczu z Arką Gdynia, który wiemy wszyscy jak się skończył. Tego się najbardziej boję.

A Marcina Sobczaka się trener obawia?

- Nie wypowiadam się na temat tego zawodnika. Nie będę oceniał go przed meczem, przekonam się na własnej skórze jak on zagra. Jak on zaprezentuje się na tle naszego zespołu, naszej taktyki, wtedy go ocenię.

Lech radzi sobie wyjątkowo dobrze z drużynami ze Śląska. Na czym polega patent "Kolejorza"?

- Nie wiem. Może dlatego, że tam po prostu grają w piłkę, nie ma tam takiej ligowej "kopaniny", dlatego są tam dobre mecze. Jestem przekonany, że Ruch będzie chciał z nami wygrać piłkarsko. Liczę na dobre spotkanie w niedzielę.

Ruch Radolsky'ego czy Pietrzaka silniejszy?

- Nie wiem. Za Radolsky'ego Ruch grał bardzo uważnie w obronie i dużo z kontry. Teraz jeszcze nie analizowałem "niebieskich" wiec ciężko jest mi cokolwiek teraz powiedzieć. Gramy już jednak w tej lidze sporo czasu, a więc trudno jest się czymkolwiek zaskoczyć piłkarze się znają, trenerzy też. Jeśli o nas chodzi taktyka jak zawsze jest taka sama, chcemy grać do przodu, ofensywną piłkę. Chcemy w Chorzowie zdobyć 3 punkty.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje