Skandal z Feio. Boniek podgrzewa atmosferę. Ostra reakcja na aferę w Radomiu
Kurz po aferze związanej z Goncalo Feio (tym razem w Radomiu) nadal nie opada. Wszystko skończyło się definitywnym odejściem portugalskiego szkoleniowca z klubu. Zbigniew Boniek za pośrednictwem mediów społecznościowych postanowił skomentować całą sprawę, wbijając przy tym małą szpilkę w Goncalo Feio.

Radomiak Radom jest obecnie na zakręcie. Afera, jaka wybuchła po meczu z GKS-em Katowice, zatrzęsła tym klubem.
Dzień po tym spotkaniu Goncalo Feio chciał rozwiązać umowę z winy klubu, ponieważ został uderzony w twarz.
Okazało się, że po meczu Feio ruszył z pretensjami o stan murawy do radnego Dariusza Wójcika. Według ostatniego z wymienionych miały paść wyzwiska i rzeczywiście doszło do kontaktu ręki polityka z twarzą trenera.
I to wystarczyło. We wtorek zorganizowana została konferencja prasowa, na której Sławomir Stempniewski poinformował o odejściu Goncalo Feio z Radomiaka Radom. Miejsce Portugalczyka zajął jego dotychczasowy asystent czyli Kiko Ramirez.
Tak prezentuje się telegraficzny skrót całej afery związanej z Goncalo Feio.
Zbigniew Boniek się nie hamował. Jest reakcja na kolejną aferę z Goncalo Feio w roli głównej
Teraz całą sprawę za pośrednictwem mediów społecznościowych skomentował Zbigniew Boniek. Były prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej postanowił wbić małą szpilkę Goncalo Feio.
- Ludzie inteligentni potrafią dostosowywać się do każdej sytuacji, Feio niestety z tym ma problem, szkoda - napisał Zbigniew Boniek.
Ten komentarz być może by się nie pojawił, gdyby nie fakt, że Feio w niedługim czasie opuszcza już trzeci klub w kiepskiej atmosferze.
Wcześniej było bardzo głośno o skandalicznym zachowaniu Feio w Motorze Lubin. Później Portugalczyk w bardzo złej atmosferze pożegnał się z warszawską Legią. Trudno oczekiwać, że przy następnym podejściu Portugalczyka nie dojdzie już do żdnej afery.
Ale kto wie, być może znajdzie się kolejny ekstrakasowy klub, który podejmie decyzję o podpisaniu kontraktu z Goncalo Feio. Sławomir Stempniewski podczas wspomnianej wyżej konferencji powiedział zresztą, że zrobiłby to jeszcze raz.












