W niedzielę na Enea Stadionie w Poznaniu odbył się mecz o Superpuchar Polski. Mistrz - Lech podejmował zdobywcę krajowego pucharu, czyli Legię Warszawa. Lepsi okazali się przyjezdni, którzy wygrali 2:1 po golach Pawła Wszołka i Ilji Szkurina. Honorową bramkę dla Kolejorza zdobył Filip Szymczak.
Superpuchar Polski to rozgrywki, na których nie można zarobić wielkich pieniędzy. Warszawianie za zwycięstwo otrzymali 200 tysięcy złotych, a pokonani połowę tej kwoty. Dziennikarze rumuńskiego portalu gsp.ro nie zostawili suchej nitki na tych nagrodach.
- Satysfakcja z pierwszego trofeum zdobytego przez Legię z trenerem Edwardem Iordanescu na ławce nie jest jednak zwiększona przez znaczącą nagrodę finansową. Jej wysokość jest wręcz śmieszna - czytamy.
Legia znowu rozbiła bank. Nie zawsze jednak trafiała z dużymi transferami
Lech przegrał, ale zarobił więcej
Rumuńskie media podkreśliły, że Legia za majowe zwycięstwo w Fortuna Pucharze Polski otrzymała 5 milionów złotych, a więc 25 razy więcej. Ponadto podkreślono, że w niedzielę to więcej zarobił poznański klub. - Lech zyska na tym meczu więcej. Na trybunach pojawiło się 40 tysięcy kibiców więc ma duże wpływy z biletów - podkreślono.
Legia Warszawa tuż po meczu w Poznaniu rozpoczęła przygotowania do rewanżowego spotkania 1. rundy eliminacji Ligi Europy. "Wojskowi" w czwartek o godzinie 18:00 powalczą o awans do kolejnej rundy. W pierwszym spotkaniu wygrali 1:0. Relacja tekstowa z meczu Aktobe - Legia w serwisie sport.interia.pl














