Strzelanie w tym meczu zaczęło się dość szybko, bo już w 14. minucie za sprawą Angela Rodado. Po strzale Hiszpana piłka odbiła się jeszcze od niefortunnie interweniującego Marcusa Haglinda-Sangre i całkowicie zmyliła bramkarza. Wisła Kraków wyszła na prowadzenie.
Dominacja Wisły Kraków od początku tego spotkania była dość wyraźna. W 21. minucie Rodado stanął przed kolejną okazją, ale tym razem Pacheco skutecznie stanął mu na drodze. Napastnik Białej Gwiazdy przypadkowo kopnął w nogę swojego rywala, ale od razu ruszył z przeprosinami, dzięki czemu uniknął kary indywidualnej.
Festiwal bramek w pierwszej połowie
W 28. minucie Kacper Duda popełnił bardzo poważny błąd - wyprowadzając atak, stracił piłkę w środku pola. Pacheco od razu posłał idealne podanie górą do Hamulicia, a ten znakomicie wykończył akcję. W takich okolicznościach padł gol na 1:1.
W 34. minucie doszło do kontrowersyjnej sytuacji z udziałem Marcusa Haglinda-Sangre, który sfaulował wychodzącego na sytuację "sam na sam" z bramkarzem zawodnika Wisły Kraków. Piłkarz Wisły Płock obejrzał tylko żółtą kartkę, choć rywale domagali się czerwonej.
Szybko jednak zapomnieli o tej sytuacji, ponieważ chwilę później zdobyli gola na 2:1. Jordi Sanchez znakomicie opanował piłkę w polu karnym i uderzeniem z powietrza zaskoczył golkipera Nafciarzy.
Pod koniec połowy Hamulić był bliski wyrównania, ale tym razem jego strzał okazał się łatwy dla bramkarza. Niedługo później sędzia Raczkowski zakończył pierwszą odsłonę.
"Słaba sytuacja". Pazdan nie ukrywa. Oto prawda o odejściu z Wieczystej
Status quo po przerwie. Wisła Kraków dowiozła zwycięstwo
W drugiej połowie Pacheco nabawił się poważnie wyglądającej kontuzji barku po starciu z Rodado, po czym od razu musiał opuścić boisko. Wiele wskazuje na to, że Nafciarze stracą go na dłużej, a to stanowi niepowetowaną stratę dla zespołu z Mazowsza.
Mimo utraty Pacheco Wisła Płock potrafiła zdominować wydarzenia boiskowe w drugiej połowy i była bliska strzelenia gola na 2:2.
Na ok. 15 minut przed końcem Hamulić znów mógł skorzystać na błędzie rywala, który podał mu piłkę pod nogi. Zdecydował się na strzał z dystansu, chcąc zaskoczyć Łubika. Bramkarz Krakowian odbił jednak piłkę na rzut rożny.
W 88. minucie Wisła Płock stworzyła bardzo groźną sytuację, ale zakończyła się ona strzałem w słupek. Bliski zdobycia gola był Kamiński, ale ostatecznie musiał obejść się smakiem. Wyrównanie znów było blisko.
Ostatecznie bramka już nie padła. Mecz zakończył się cennym zwycięstwem Wisły Kraków 2:1.
W następnej kolejce Biała Gwiazda zmierzy się na wyjeździe z Górnikiem Zabrze. Wisła Płock natomiast podejmie Lecha Poznań.













