Reklama

Reklama

Radomiak - Pogoń Szczecin. Czy gospodarze mogą czuć się pokrzywdzeni? Należał się im rzut karny?

W poniedziałkowym, ostatnim meczu siódmej kolejki PKO Ekstraklasy Radomiak podejmował rozpędzoną Pogoń Szczecin. Po zaciętym spotkaniu, pełnym walki i ostrej gry padł remis 1-1, a wyrównująca bramka została zdobyta w końcówce meczu. W drugiej połowie doszło do kontrowersji, po której gospodarze domagali się rzutu karnego. Czy sędzia Sebastian Jarzębak prawidłowo ocenił tę sytuację?

W 68. minucie Radomiak znajdował się w natarciu i starał doprowadzić się do wyrównania. Z bocznego sektora boiska piłka została dośrodkowana w pole karne Pogoni, a tam, po przebitce jednego z obrońców, trafiła pod nogi Leandro. Brazylijski napastnik przyjął kierunkowo piłkę, a widząc, że jego rywal na wślizgu go atakuje, postanowił pójść w bok. Po tym, gdy futbolówka mijała interweniującego Benedikta Zecha, Leandro upadł na murawę i domagał się rzutu karnego.

Sędzia Sebastian Jarzębak nie zdecydował się na odgwizdanie "jedenastki" i nakazał kontynuować grę. Po chwili piłka wyszła za linię bramkową i rozpoczęły się dyskusje z arbitrem. Sytuację tę sprawdzili VAR-owcy (Szymon Marciniak i Łukasz Kuźma), lecz nie dopatrzyli się błędu sędziego i ostatecznie gra została wznowiona rzutem rożnym dla Radomiaka.

Reklama

Decyzja Sebastiana Jarzębaka wydaje się być prawidłowa. Co prawda minimalny kontakt pomiędzy Zechem a Leandrem zaistniał, ale nie mógł on spowodować upadku. Dodatkowo zawodnik Radomiaka upada dość teatralnie, na drugie tempo i podwija dziwnie w górę nogę, co może świadczyć o symulacji. Widzimy także, że dodaje on sporo od siebie i jego upadek na ziemię jest nienaturalny. Na poparcie decyzji, że nie było przewinienia, działa także fakt, że piłka uciekała Leandro, a ten wiedząc, że do niej nie dopadnie, postanowił spróbować i powalczyć o rzut karny.

Sytuacja ta jest z gatunku kontrowersyjnych i z pewnością nie jest na interwencję VAR-u. Gdyby arbiter odgwizdał rzut karny, to decyzja ta byłaby podtrzymana, choć nie ukrywajmy, że byłaby to bardzo miękka "jedenastka". Uważam jednak, że w tej sytuacji sędzia powinien albo odgwizdać rzut karny, albo podyktować rzut wolny pośredni za symulację i dodatkowo ukarać Leandro żółtą kartką. Biorąc to na logikę: albo jest faul i karny, albo jest symulacja, gdyż zawodnik dodał od siebie i próbował oszukać arbitra.

Radomiak powinien grać w "10"?

W tym meczu doszło do jeszcze jednej ciekawej sytuacji, która miała miejsce w 44. minucie. Luis Machado na własnej połowie boiska stracił piłkę, którą przejął Rafał Kurzawa. Zawodnik Pogoni biegł na bramkę i wychodząc na czystą pozycję został sfaulowany przez Machado. Sędzia Sebastian Jarzębak odgwizdał przewinienie, lecz nie zdecydował się na karę indywidualną dla zawodnika Radomiaka Radom, co ne spodobało się niektórym zawodnikom.

Ważne w tym wszystkim jest to, że Luis Machado miał już żółtą kartkę na koncie. Oceniając to zajście musimy zastanowić się, czy jest to zwykły faul, czy też faul taktyczny polegający na przerwaniu korzystnej akcji. Jeżeli wybierzemy drugą opcję, to zawodnik Radomiaka Radom powinien zobaczyć żółty kartonik i w efekcie zakończyłby grę w meczu. Warto w tym miejscu pamiętać, że w tej sytuacji nie mógł reagować VAR, gdyż w jego zakresie pracy są tylko bezpośrednie czerwone kartki, a nie wykluczenia w wyniku dwóch napomnień.

Moim zdaniem nie jest to ewidentne przerwanie akcji korzystnej, choć ma ono w pewnym stopniu znamiona tzw. SPA. Zgodnie z zaleceniami, druga żółta kartka musi być ewidentna, a gdy mamy przy niej wątpliwości to lepiej jej nie pokazać. W związku z tym uważam, że Sebastian Jarzębak podjął prawidłową decyzję, nie karząc drugim napomnieniem portugalskiego zawodnika Radomiaka Radom.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje