4 wygrane, 3 remisy, 0 porażek, to bilans Legii Warszawa w bieżących rozgrywkach PKO Ekstraklasy. Gdy pucharowicze przekładali swoje spotkania, Legia była nawet liderem. Teraz musiała ustąpić miejsca Lechowi Poznań. Traci jednak do niego tylko 1 punkt. A jednak nawet ci najwięksi kibice Legii nie wierzą w to, że "Wojskowi" wygrają w tym roku ligę.
Z Lechem Legia nie ma żadnych szans
- No nie ma szans. Lech jest lepszy. To jednak drużyna budowana od lat, z mocnym składem i proszę zobaczyć, jak gra w piłkę - zachwala Lecha ekspert Polsatu Sport Andrzej Person, a przecież to wielki fan Legii. Dałby się za ten klub pokroić. Tym cenniejsza jest jego opinia. - Chciałbym, żeby było inaczej, ale trzeba być obiektywnym.
Ktoś jednak powie, że za szybko na ferowanie wyroków i mówienie po siedmiu kolejkach, że na pewno Lech, a Legia jest bez szans. Straty są w końcu niewielkie. - Też uważam, że tylko jakiś kataklizm mógłby zabrać Lechowi kolejny tytuł - wtóruje Personowi były piłkarz Janusz Kudyba. - Piłka to procesy, a Lech spełnia wszystkie warunki tego, by nazwać tę drużynę klasową. Jest to zespół mądrze zbudowany, z mocnym kręgosłupem i głębią składu. Do tego krytykowany trener Frederiksen mocno trzyma szatnię. Jak widzę Ishaka schodzącego z boiska, który ściska szkoleniowca, jak dobrego kolegę, to wiem, że tam się nic nie wysypie.
Legia potrzebuje czasu, Lech pracował na to przez kilka lat
Pochwały pod adresem Lecha są zrozumiałe. Dlaczego jednak Legia, choć dotąd niepokonana, nie jest traktowana jak równorzędny rywal dla Lecha? - Bo Legia męczy bułę - precyzuje Kudyba. - I to się szybko nie zmieni. Widać już w grze Legii dyscyplinę i konsekwencję, którą tak bardzo lubi trener Marek Papszun, ale na większe i pełniejsze zmiany trzeba czasu. Adamski, czy Zjawiński to fajni, ciekawi zawodnicy, ale dotąd pierwszoligowi. Potrzebują czasu. Cała Legia go potrzebuje.
Legia z Lechem nie ma szans, bo kilka miesięcy z Papszunem, to za mało. W tym czasie nie da się zrobić tego, na co "Kolejorz" pracował kilka sezonów, wymieniając te słabsze ogniwa i poszerzając ławkę o wartościowych zmienników. - Lech przez te lata scementował zespół. W Poznaniu mądrze robią, trzymając trzon drużyny. Teraz też nie sprzedali nikogo znaczącego, choć oferty były po kilka milionów euro. Legia jest w tej chwili na początku tej drogi. Marek ciężko pracuje, męczy zespół i jak w końcu wydłubie tym swoim dłutem odpowiednią formę, to dalej już pójdzie. Jakby nie było Lecha, to bym powiedział, że Legia ma szansę wygrać ligę. Z Lechem nie ma szans - przekonuje Kudyba.
Nie tylko Lech. Jaga z Górnikiem też mogą utrzeć nosa Legii
A to nie koniec złych wiadomości dla fanów Legii. Ekspert nie tylko nie daje jej szans na tytuł, ale też nie widzi w niej pewniaka do zdobycia tytułu wicemistrza. - Do tego jest jeszcze dwóch innych kandydatów. Jagiellonia, gdzie cudów dokonuje trener Adrian Siemieniec, a także Górnik, który rośnie w siłę i stał się taką nową siłą Ekstraklasy. Według mnie Legia będzie na podium, ale trudno powiedzieć, czy to będzie drugie, czy trzecie miejsce - kwituje Kudyba.
Z jednej strony niemal wszystko przemawia za Lechem, ale z drugiej, jak się popatrzy na drogę Papszuna w Rakowie, to kto wie. Gdy przejął on zespół w kwietniu 2016, to dokończył sezon z bilansem 2-3-3, a rozgrywki drugiej ligi skończył na piątym miejscu, które nie dawało awansu na zaplecze Ekstraklasy. W kolejnym dokonał jednak zmian w składzie (jedenastka, która zaczynała sezon 16/17 różniła się w 50 procentach od tej, która kończyła poprzedni sezon) i wygrał ligę i awans. Wiosną omal nie wygrał Legii miejsca w pucharach, choć przejmował zespół balansujący na krawędzi spadku. Teraz może i "męczy bułę", ale jest skuteczny, a Legia zbiera punkty i Lech czuje jej oddech na plecach.













