Przełamanie w Ekstraklasie. Pięć minut i nokdaun. Czarna passa beniaminka
Pogoń Szczecin pokonała 1:0 Arkę Gdynia w 21. kolejce Ekstraklasy. Jedyną bramkę spotkania już w 5. minucie zdobył Nigeryjczyk Paul Mukairu. "Portowcy" przełamali tym samym serię pięciu potyczek bez wygranej. Trwa natomiast czarna passa ekipy z Wybrzeża - pozostaje jedynym zespołem w tym sezonie, który na obcym terenie nie zgarnął jeszcze kompletu punktów.

Stawką spotkania była przede wszystkim możliwość ucieczki ze strefy spadkowej lub jej bezpośredniego sąsiedztwa. Pogoń zajmowała ostatnie bezpieczne miejsce, Arka - pierwsze oznaczające degradację. Nie brakowało głosów, że w tym przypadku trzy punkty trzeba liczyć podwójnie.
Gdynianie pozostawali jedyną drużyną w tym sezonie ligowym, która na obcym terenie jeszcze nie wygrała. Było o to trudno, skoro w dziewięciu wyjazdowych potyczkach zdobyła ledwie dwa gole. Niewiele wskazywało, by akurat w Grodzie Gryfa fatalna passa miała dobiec końca.
"Portowcy" uderzają w 5. minucie. Niewydolność snajperska Arki w gościnie staje się zatrważająca
Pierwszy celny strzał gospodarze oddali już w drugiej minucie. Uderzenie głową Jose Pozo wybronił Damian Węglarz. Ta sytuacja mówiła wiele o tzw. dyspozycji dnia defensorów Arki.
Ich niemoc potwierdziła się dosyć szybko. Była piąta minuta, gdy Pogoń objęła prowadzenie. Z okolic narożnika pola karnego centrował Kamil Grosicki, a Nigeryjczyk Paul Mukairu dostawił tylko idealnie nogę i było 1:0.
Na trybunach zawrzało po raz drugi przed upływem półgodziny gry. Ofiarnie we własnym polu karnym interweniował wówczas Linus Wahlqvist, blokując futbolówkę łokciem. "Portowcy" domagali się podyktowania "jedenastki". Po konsultacji z wozem VAR arbiter nakazał jednak grać dalej.
Do przerwy Arka nie oddała celnego strzału. Po zmianie stron nie ruszyła do zmasowanych ataków, wyczekując na błąd rywala. To była ryzykowna strategia.
Defensywa Pogoni nie pozwalała sobie na moment dekoncentracji. A kiedy robiło się gorąco, skutecznie poza polem karnym neutralizował zagrożenie bramkarz Valentin Cojocaru.
Atak pozycyjny szczecinian też nie przynosił jednak powodzenia. Po godzinie gry w dobrej sytuacji znalazł się Karol Angielski, po raz pierwszy grający wy wyjściowej jedenastce gospodarzy. Futbolówka po jego strzale głową padła jednak łupem Węglarza.
Kiedy wydawało się, że goście nie są w stanie pokusić się o remis, zamieszanie w polu karnym Pogoni mogło się zakończyć bramką wyrównującą. Piłka spadła pod nogi Serafina Szoty, ale ten oddał zbyt lekki strzał, by umieścić ją w siatce. Przed linią bramkową akcję zatrzymał przytomnie Fredrik Ulvestad.
Rezultat nie uległ już zmianie. Arka zostaje w strefie spadkowej, wyprzedzając tylko Legię Warszawa i Bruk-Bet Termalicę Nieciecza. Ekipa Thomasa Thomasberga dzięki wygranej czmychnęła znad czeluści, ale batalia o uniknięcie degradacji dopiero się zaczyna.












