Problemy Legii nie ustępują, Papszun już wie. Klub wydał komunikat
Legia Warszawa pod wodzą Marka Papszuna wciąż toczy walkę o utrzymanie w Ekstraklasie. "Wojskowi" znajdują się na skraju strefy spadkowej, a każde z kolejnych spotkań może okazać się kluczowe. Szkoleniowiec stołecznego klubu napotkał na kolejny problem. Z powodu urazu do końca sezonu nie zagra Wahan Biczachczjan.

Bardzo długą drogę przeszła Legia Warszawa w przeciągu ostatniego roku. "Wojskowi" 12 miesięcy temu zmierzali ku kolejnemu w historii klubu Pucharowi Polski. Sprowadzenie latem do klubu byłego selekcjonera reprezentacji Rumunii Edwarda Iordanescu miało być dobrym prognostykiem przed kampanią w europejskich pucharach.
Ubiegły rok zakończył się dla Legii wprost katastrofalnie. W trakcie rundy Iordanescu pożegnał się z drużyną, a zastąpił go dotychczasowy asystent Inaki Astiz. Niedoświadczony Hiszpan nie podołał postawionemu zadaniu, w konsekwencji czego Legia odpadła z Ligi Konferencji po porażce z armeńskim FC Noah Erewan. W lidze Warszawiacy z kolei znaleźli się w strefie spadkowej.
Sposobem na wyjście z kryzysu miało być ściągnięcie na Łazienkowską Marka Papszuna, wielokrotnego trenera Rakowa Częstochowa. Przed doświadczonym szkoleniowcem stanęło jedno z największych wymagań w całej dotychczasowej karierze trenerskiej.
Tarapaty Marka Papszuna. Jeden z zawodników z powodu kontuzji nie zagra do końca sezonu
Papszun swoją przygodę z Legią Warszawa rozpoczął od porażki 1:2 z Koroną Kielce. Na premierowy triumf w nowym klubie 51-latek czekał do czwartego z kolei spotkania z Wisłą Płock. Z czasem Legia zaczęła regularnie punktować, lecz aż pięć remisów w dziewięciu spotkaniach sprawiło, że "Wojskowi" wciąż są w strefie zagrożonej spadkiem z Ekstraklasy.
W wielkanocnej kolejce Legię czekał daleki wyjazd do Szczecina. Mająca swoje problemy Pogoń nie dała rady i finalnie zakończyła ten mecz bez jakiejkolwiek zdobyczy punktowej. Do przerwy goście prowadzili po samobójczym trafieniu golkipera "Portowców" Valentina Cojucaru. Tuż po wznowieniu gry drugiego gola strzelił Mileta Rajović.
Trzy punkty musiały ucieszyć Papszuna, lecz po starciu w Szczecinie trener Legii miał również kilka zmartwień. Bez wątpienia do takich należał stan zdrowia Wahana Biczachczjana, który ostatnie spotkanie ligowe zakończył z urazem. Sam trener na konferencji prasowej nie ukrywał, że sytuacja reprezentanta Armenii jest poważna. Taki stan rzeczy w specjalnym komunikacie przed meczem z Górnikiem Zabrze potwierdził sam klub.
- Wahan Biczachczjan w wyniku urazu mięśnia czworogłowego będzie pauzował do końca bieżącego sezonu. Zawodnik rozpoczął już rehabilitację - ogłosiła Legia za pośrednictwem portalu "X".
Biczachczjan do Legii trafił zimą ubiegłego roku, przechodząc z Pogoni Szczecin. 26-latek w tym sezonie zagrał w 21 spotkaniach PKO Ekstraklasy, w których zanotował dwa trafienia. Jego absencja znacząco ogranicza pole manewru Papszunowi na finiszu sezonu,














