Prezesa Ekstraklasy elektryzuje polski klasyk. "Legia jest liderem, w Widzewie nie było różowo"
Kiedyś mecze tych drużyn rozstrzygały o mistrzostwie Polski, a teraz Legia i Widzew bronią się przed spadkiem. W piątek czas na kolejny klasyk PKO BP Ekstraklasy. - To spotkanie jest bardzo elektryzujące. Mecz ma ogromną wagę emocjonalną i prestiżową - przyznaje Marcin Animucki, były prezes Widzewa, a obecnie szef Ekstraklasy SA.

Andrzej Klemba, Interia: Ekstraklasa bez Widzewa czy Legii, to jak się okazuje wcale nie takie science fiction.
Marcin Animcuki, prezes Ekstraklasa SA: Liga w tym sezonie jest niezwykle emocjonująca i wyrównana. Większość drużyn rywalizuje o miejsca gwarantujące wejście do eliminacji pucharów czy strefę medalową, a z drugiej strony mamy dość dużą grupę zespołów zaangażowaną w walkę o utrzymanie - w tym właśnie Widzew i Legię. Nic dziwnego, że nasze rozgrywki przyciągają coraz więcej kibiców na stadiony. Tak szybko trzymilionowego widza na trybunach jeszcze nie mieliśmy. Wspólnie z klubami pracujemy nad tym, aby przebić kolejną granicę jeszcze w tym sezonie.
Ucieka mi pan trochę od odpowiedzi - co z Legią i Widzewem?
- Sytuację punktową wszyscy doskonale znamy. Teraz każdy mecz będzie miał ogromną wagę. O wszystkim zadecydują ostatnie kolejki. Widzew trochę odbudował się dwoma wygranymi spotkaniami u siebie, ale nadal potrzebuje zwycięstw. Legia pod wodzą trenera Papszuna nieźle prezentuje się na wiosnę, choć mecz z Lechem pokazał, że jest nad czym pracować. Na pewno piątkowe spotkanie między Legią i Widzewem będzie wyjątkowo elektryzujące, ale nie zapominajmy o innych meczach zarówno w najbliższej, jak i pozostałych trzech kolejkach.
Tabela jest wyjątkowo spłaszczona.
- W przyszłym sezonie po raz pierwszy w historii aż pięć drużyn będzie reprezentować Polskę w rozgrywkach międzynarodowych. A do tego wystartują w dalszych rundach kwalifikacyjnych, co zwiększa szanse na awans do faz ligowych. Bardzo dobre wyniki Lecha, Jagiellonii i Rakowa, a do tego całkiem niezłe występy Legii pozwoliły przypieczętować 12. miejsce w rankingu klubowym UEFA. To oznacza, że od 2027 roku mistrz Polski będzie zaczynał od fazy play-off Ligi Mistrzów, czyli tak naprawdę wystarczy wygrany dwumecz od upragnionego celu. A w przypadku potknięcia gwarantowane są występy w Lidze Europy. Ten sam schemat dotyczy zdobywcy Pucharu Polski. Jeśli wygra dwumecz to wejdzie do Ligi Europy, a w przypadku porażki do Ligi Konferencji.
Dwóch zespołów mających zapewniony udział w fazach ligowych pucharów jeszcze nie było
Polski klasyk w cieniu walki o utrzymanie to duże zaskoczenie dla Pana?
- Tak ułożyły się rozgrywki, o czym mówiłem już wcześniej. Na pewno mecz będzie miał ogromną wagę emocjonalną i prestiżową. Oba kluby mogą liczyć na pełne trybuny, a do tego oglądalności telewizyjne Legii i Widzewa są bardzo dobre. Z naszych badań wynika, że warszawski zespół jest najchętniej oglądanym klubem w Polsce w telewizji i internecie. Widzew zajmuje czwartą pozycję, a pamiętam, że po awansie do Ekstraklasy wcale nie było tak różowo. Wówczas było to około 40 tys. widzów przed telewizorami, a dzisiaj to blisko 300 tys. osób.
Widzew przyjedzie na Łazienkowską z Aleksandarem Vukoviciem, którzy przez wiele lat grał, a potem był trenerem w Legii. To plus dla łodzian?
- Na pewno trener Vuković będzie chciał pokazać się z jak najlepszej strony przed trybunami, które go bardzo dobrze znają. Po drugiej stronie jest Marek Papszun, mający na koncie wiele sukcesów z Rakowem Częstochowa. Dwaj świetni trenerzy, bardzo dobrzy taktycy i stratedzy. Myślę, że to będą takie małe szachy i o wyniku zadecyduje kilka kluczowych momentów. Spotkanie będzie na pewno zacięte.
A jak pan wspomina te mecze kiedy był pan prezesem Widzewa? To większe emocje niż w spotkaniach z innymi zespołami?
- Dla Widzewa mecze z Legią, Lechem, Wisłą Kraków czy Górnikiem Zabrze prowadzonym wówczas przez Adama Nawałkę były bardzo prestiżowe. Urywaliśmy im punkty, co było dla nas dużym sukcesem. Graliśmy na dziesięciotysięcznym, starym obiekcie, który raczej nie przynosił wielu przychodów, odstawaliśmy od rywali pod kątem możliwości rozwoju. Na tych prestiżowych meczach nasz obiekt oczywiście wypełniał się po brzegi, co do dziś procentuje, patrząc na obecną frekwencję i widzewską społeczność.
Widzew i Legia się utrzymają?
- Myślę, że walka będzie trwała do ostatniej kolejki. Pytanie, kto wykaże się większą konsekwencją. Wystarczy seria dwóch wygranych meczów i jesteś w zupełnie innym miejscu. Dlatego na dzisiaj wszystko jest sprawą otwartą.















