W przeciwieństwie do GKS-u Katowice, czy Rakowa Częstochowa, włodarze Lecha Poznań nie zdecydowali się na złożenie prośby o przeniesienie meczu z Piastem Gliwice. "Kolejorz" uznał, że woli rozegrać spotkanie, aniżeli odbywać tylko treningi przed rewanżową rywalizacją z Klaksvik w eliminacjach do Ligi Europy.
Trener Frederiksen zdecydował się na kilka ważnych roszad w składzie, a na ławce rozpoczęli m.in. Mikael Ishak, czy Pablo Rodriguez. Mogli dzięki temu nieco lepiej zregenerować się przed rewanżowym pojedynkiem z ekipą z Wysp Owczych.
Grzmią o skandalu w meczu Legii, PZPN wkroczył do akcji. Oficjalne oświadczenie
Rozczarowująca połowa w Poznaniu. Lech bez pomysłu i polotu
Piast rozpoczął ambitnie i odważnie - zepchnął Lecha do defensywy. Gospodarze stosunkowo szybko zaczęli jednak odzyskiwać panowanie nad spotkaniem. Mistrz Polski miał mimo to problemy z kreowaniem okazji bramkowych - Gliwiczanie dobrze organizowali się w obronie.
W 32. minucie Walemark ruszył z akcją, która poderwała kibiców z miejsc. Przegrał jednak pojedynek jeden na jednego z bramkarzem Piasta - Domenem Grilem. Wystarczyło celniej uderzyć, a byłoby 1:0. Kilka minut później dobrą okazję miał Palma, ale on także uderzył niecelnie.
Tuż przed końcem 1. połowy Ntamack mógł i powinien dać prowadzenie gościom. W rolę bohatera wcielił się jednak Mateusz Lis - wybronił strzał, a piłkarze Lecha mogli odetchnąć. To powinno być 0:1.
Trafione zmiany Frederiksena. Rezerwowi bohaterami
Kolejne minuty upływały, a żadna z drużyn wciąż nie była w stanie otworzyć wyniku meczu. Trener Frederiksen w 61. minucie zdecydował się posłać na boisko Ishaka i Sayyadmanesha. Już w przerwie Kozubala zmienił natomiast Rodriguez. I szkoleniowiec ze zmianami trafił świetnie.
Już niecałe dwie minuty po wejściu na boisko Ishak świetnie odnalazł się w polu karnym, wykorzystał dogranie od Hakansa i bez problemów z kilku metrów umieścił piłkę w bramce.
Pojawienie się na murawie Szweda wyraźnie pobudziło Lecha, wprowadzając przy tym zamieszanie w szeregach defensywy Piasta. Niedługo po golu na 1:0 snajper mógł dołożyć kolejną bramkę. Uprzedził go w tamtej sytuacji bramkarz gości.
Co nie udało się Ishakowi, zrobił minutę po wejściu na boisko Karol Delikat. 18-latek w debiucie w Ekstraklasie urwał się obrońcom i umieścił piłkę przy krótkim słupku. Co za zmiana, a przede wszystkim co za debiut!
Dzieła zniszczenia dopełnił w 90. minucie Allahyar Sayyadmanesh. Rodriguez wygrał pojedynek biegowy z defensorem Piasta, dograł do Irańczyka, a ten potężnym strzałem "zdjął pajęczynę" z okienka bramki strzeżonej przez Grila.
Po bezbarwnej pierwszej połowie w Poznaniu doszło do zwrotu akcji - Lech wrzucił wyższy bieg i za sprawą trafień rezerwowych Ishaka, Delikata i Sayyadmanesha rozbił Piasta 3:0. Pozwoliło mu to wskoczyć na pozycję lidera tabeli Ekstraklasy z dorobkiem 7 punktów.















