Reklama

Reklama

Popis Marcina Robaka. Zwycięstwa Wisły i Ruchu

Wisła pokonała Cracovię 3-1 (2-0) w niedzielnych derbach Krakowa w 23. kolejce T-Mobile Ekstraklasy i umocniła się na pozycji wicelidera. Z kolei Ruch Chorzów wygrał na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław 3-2 (2-0). Największym wydarzeniem kolejki był jednak popis napastnika Pogoni Szczecin Marcina Robaka, który w meczu z Lechem Poznań strzelił pięć goli.

Trener "Białej Gwiazdy" Franciszek Smuda powiedział po spotkaniu, że jego zespół potrzebuje już tylko trzech punktów, aby utrzymać się w Ekstraklasie. To nieco zaskakująca deklaracja, bo Wisła pokonując osłabioną Cracovię umocniła się na drugim miejscu w tabeli.

Reklama

Były selekcjoner reprezentacji Polski z powodzeniem prowadzi zespół oparty na graczach, którzy - wydawałoby się - najlepsze lata mają za sobą. Bramki dla zespołu "Białej Gwiazdy" zdobyli doświadczeni Arkadiusz Głowacki, Łukasz Garguła i Semir Stilić. Forma tego ostatniego, po nieudanej przygodzie w tureckim Gaziantepsporze, była wielką niewiadomą. Bośniak udowodnił jednak, że wciąż może się wyróżniać w polskiej ekstraklasie. W 67. minucie na boisku pojawił Dariusz Dudka. To dla niego pierwszy występ w krakowskim zespole po sześcioletniej przerwie.

Dzięki temu zwycięstwu Wisła ma pięć punktów przewagi nad Górnikiem i Ruchem Chorzów, który w niedzielę pokonał na wyjeździe Śląsk Wrocław 3-2. Tym razem najlepszy strzelec wrocławskiego zespołu Marco Paixao znalazł się w cieniu Macieja Janowskiego. Portugalczyk zdobył swoją 12. bramkę w sezonie, ale napastnik Ruchu dwukrotnie trafił do bramki głową. Po tej porażce Śląsk zajmuje 13. miejsce w tabeli i ma zaledwie trzy punkty przewagi nad strefą spadkową. Słabe wyniki sprawiły, że posadę stracił Stanislav Levy. Nowego trenera Śląska mamy poznać w poniedziałek.

W pierwszym niedzielnym spotkaniu 23. kolejki Korona Kielce zremisowała na własnym boisku z KGHM Zagłębiem Lubin 1-1. Trzecią bramkę w dwóch ostatnich meczach zdobył dla "Miedziowych" Nigeryjczyk David Abvo.

W sobotę Legia Warszawa pokonała w Zabrzu Górnika 3-0 po trafieniach Inakiego Astiza i dwóch Miroslava Radovicia. Serb z polskim paszportem dwukrotnie trafił do bramki w przeciągu zaledwie pięciu minut.

W ten sposób mistrzowie kraju zrewanżowali się Górnikowi za grudniową porażkę 1-3 (jeszcze pod wodzą Jana Urbana) w 1/8 finału Pucharu Polski.

Legioniści mają już 49 punktów, zabrzanie pozostali z dorobkiem 38.

W innym sobotnim spotkaniu Widzew zremisował w Łodzi z Piastem Gliwice 1-1, już od 46. minuty grając w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Marka Wasiluka. Oba gole padły w końcówce spotkania.

Remis niewiele zmienił w sytuacji łodzian, którzy wciąż zajmują ostatnie miejsce, ze stratą pięciu punktów do bezpiecznej 14. lokaty zajmowanej przez Zagłębie.

Z kolei piłkarze Podbeskidzia Bielsko-Biała mogli mówić o sporym szczęściu w piątek. Tego dnia zremisowali w Białymstoku z Jagiellonią 2-2, zdobywając wyrównującą bramkę (Dariusz Kołodziej) w ostatnich sekundach doliczonego czasu, na dodatek po rykoszecie.

Wcześniej gola dla "Górali" strzelił Piotr Malinowski, a dla gospodarzy Bekim Balaj i Dani Quintana.

Spotkania 23. kolejki odbyły się w cieniu popisu Marcina Robaka. 31-letni napastnik, w przeszłości król strzelców na zapleczu Ekstraklasy w barwach Widzewa, zdobył wszystkie bramki dla Pogoni w wygranym 5-1 meczu z czwartym Lechem Poznań (37 pkt).

"Marcin wszystko, czego się dotknął, zamieniał na bramki" - przyznał trener szczecinian Dariusz Wdowczyk, którego zespół awansował na piąte miejsce (36 pkt).

Dotychczas - jak podaje Ekstraklasa SA - tylko dwóch zawodników w XXI wieku strzeliło pięć bramek w jednym meczu w tej klasie rozgrywek. W 2001 roku Maciej Żurawski (GKS Katowice - Wisła Kraków 1-5) i dwa lata później Krzysztof Gajtkowski (Lech Poznań - Pogoń Szczecin 6-0).

Kolejkę zakończy poniedziałkowy mecz Zawiszy Bydgoszcz z Lechią Gdańsk.

Wyniki, terminarz i tabela T-Mobile Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje