Ponad 100 minut w Szczecinie. Lider popsuł świętowanie. W prezencie widmo spadku
18 kwietnia to wyjątkowy dzień dla Pogoni Szczecin. To właśnie data urodzin "Portowców". Poznaniacy nie przywieźli jednak do Szczecina prezentów, a tylko i wyłącznie dobrą formę. W pierwszej połowie strzelanie rozpoczął Antoni Kozubal, a w drugiej Luis Palma dopełnił formalności. Gospodarze odpowiedzieli w końcówce, ale na wyrównanie zabrało im czasu. 2:1 to był najmniejszy wymiar kary, bo Mikael Ishak zmarnował cztery świetne okazje.

Mecze pomiędzy Pogonią Szczecin, a Lechem Poznań bardzo często mają swoją dramaturgię. W październiku w stolicy Wielkopolski padł remis 2:2. Natomiast nieco ponad rok temu w Szczecinie to "Kolejorz" wygrał 3:0 i zrobił wówczas wielki krok w stronę mistrzostwa Polski.
W sobotę mieliśmy kolejną odsłonę rywalizacji szczecińsko - poznańskiej. Lech jest liderem PKO BP Ekstraklasy i znajduje się na dobrej drodze do obrony tytułu. Z kolei Szczecinianie muszą się oglądać za siebie. Przed 29. kolejką znajdowali się na 12. miejscu w tabeli, mając zaledwie trzy punkty przewagi nad strefą spadkową.
Lech osłabiony w Szczecinie. Debiutant w bramce
Poznaniacy w ostatnim czasie zanotowali dwa remisy z rzędu, co nieco zmąciło nastroje w stolicy Wielkopolski. - Widzę po zespole, że po ostatniej stracie punktów jesteśmy głodni powrotu na zwycięską ścieżkę, musimy wykonać kawał dobrej roboty i chcemy tego dokonać - podkreślał na przedmeczowej konferencji trener Niels Frederiksen.
Lech wystąpił w Szczecinie mocno osłabiony. Do Szczecina nie pojechał Bartosz Mrozek, który doznał urazu ręki. To oznaczało, że szansę debiutu w bramce otrzymał Bułgar Płamen Andreew, który był "bohaterem" doliczonego czasu gry.
Pogoń Szczecin - Lech Poznań. Nieskuteczny kapitan
Mecz pomiędzy Pogonią, a Lechem miał wyjątkową oprawę. 18 kwietnia "Portowcy" obchodzą bowiem swoje 78. urodziny. Z tej okazji przygotowano wiele atrakcji dla miejscowych fanów, a piłkarze wybiegli na boisko w retro strojach.
Poznaniacy przyjechali do Szczecina, aby popsuć urodziny. Sobotnie spotkanie rozpoczęli z dużym animuszem. Tylko w pierwszych dziesięciu minutach Mikael Ishak dwukrotnie znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem "Portowców". Za pierwszym razem sędzia odgwizdał pozycję spaloną, a w drugim przypadku piłka minęła bramkę strzeżoną przez Valentina Cojocaru. Piłka w dalszym ciągu szukała kapitana Lecha. W 20. minucie otrzymał on idealne podanie od Patrika Walemarka, ale ponownie górą był bramkarz gospodarzy.
Goście w końcu dopięli swego w 35. minucie. Antoni Kozubal zdecydował na na strzał zza pola karnego, piłka odbiła się od interweniującego Jana Biegańskiego i przelobowała bezradnego bramkarza Pogoni. Dla młodej gwiazdy Lecha był to pierwszy gol w sezonie.
Podopieczni Thomas Thomasberga chcieli szybko odpowiedzieć na gola i prawie im się to udało. Piłka spadła pod nogi Natana Ławy, który oddał groźny strzał. Na jej drodze stanął jednak Michał Gurgul. To była najgroźniejsza sytuacja Pogoni w pierwszej połowie spotkania.
Tuż po zmianie stron kolejną bardzo dobrą okazję miał Ishak, ale ponownie zatrzymał go bramkarz. To była czwarta "setka" 33-latka. Chwilę później Walemark przestrzelił z sześciu metrów, mając przed sobą praktycznie pustą bramkę.
W 62. minucie goście wyszli z szybkim kontratakiem. Ali Gholizadeh zagrał do wbiegającego w pole karne Luisa Palmy, a ten nie miał problemów z pokonaniem Cocojaru. Chwilę później Honduranin opuścił plac gry.
Kontaktowy gol w końcówce. Cierpienia młodego bramkarza
"Portowcy" w 82. minucie zdobyli kontaktowego gola. Piłka spadła w polu karnym pod nogi Paula Mukairu, który oddał strzał pod samą poprzeczkę. Tym samym gospodarze jeszcze uwierzyli, że mogą wyszarpać remis w tym spotkaniu.
Do dramatycznych obrazków doszło w doliczonym czasie gry. Kontuzji doznał bramkarz Lecha - Andreev. W normalnej sytuacji zostałby on zastąpiony przez rezerwowego golkipera. Tyle, że Poznaniacy wykorzystali limit zmian i fizjoterapeuci próbowali doprowadzić go za wszelką cenę do tego, aby mógł kontynuować grę. To się udało, choć Bułgar mocno cierpiał i miał problemy z poruszaniem się po boisku. W 101. minucie obronił piłkę po strzale Mukairu, co spotkało się z wielkim uznaniem kolegów z zespołu.
Poznaniacy przełamali w Szczecinie serię dwóch remisów i mogą spokojniej patrzeć w przyszłość. Lech w następnej kolejce zmierzy się na własnym stadionie z Legią Warszawa. Pogoń z kolei musi martwić się o ekstraklasowy byt, bo jest coraz bliżej strefy spadkowej. Szczecinianie w następnej rundzie zagrają z Cracovią na wyjeździe.











![O której mecz Polska - Serbia? Gdzie oglądać siatkarzy? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MSSFET3V7C3H6-C401.webp)



