Polskie kluby zaskakują. Wisła Kraków powiedziała "stop", teraz są kolejni
Wisła Kraków jako pierwsza w tym sezonie zdecydowała, że wprowadzi limit karnetów dla swoich kibiców. Teraz w jej ślady poszedł Górnik Zabrze wysyłając sygnał, że zbliżający się sezon Ekstraklasy może przynieść wzrost zainteresowania. - Rosnące zainteresowanie Ekstraklasą jest faktem i potwierdzają to dane frekwencyjne - komentuje dla Interii Łukasz Kaczyński z Agencji Marketingu i PR Sportowego Aktywni24.

W poprzednim sezonie mecze PKO BP Ekstraklasy obejrzało z trybun łącznie 4 154 423 widzów, co jest rekordem wszech czasów w polskiej lidze. W zbliżających się rozgrywkach wynik może być jeszcze bardziej okazały, bo do gry wchodzi bardzo poważny gracz - Wisła Kraków. 13-krotni mistrzowie Polski wracają do najwyższej klasy rozgrywkowej po czterech latach, a wraz z nimi ich kibice, którzy już w I lidze potrafili wypełniać stadion liczący 33 tys. miejsc.
To m.in. dlatego Wisła zdecydowała się na niecodzienny w polskiej lidze ruch - wprowadziła limit sprzedaży karnetów. Najpierw wynosił on 10 tys., a później podniesiony został do 14 tys.
"Stadion przy R22 zawsze był i nadal musi być otwarty dla wszystkich - fanatyków, stałych bywalców, ale też dzieci, całych rodzin, jak i tych, którzy dopiero zaczynają przygodę z kibicowaniem. Chcąc zachować odpowiedni balans pomiędzy karnetami a dostępnością biletów na pojedyncze mecze we wszystkich strefach stadionu, postanowiliśmy wprowadzić ograniczenie sprzedaży abonamentów" - poinformował klub.
To rozwiązanie ma zarówno zalety, jak i ograniczenia. Z jednej strony pozostawienie części miejsc w otwartej sprzedaży zwiększa dostępność stadionu dla kibiców, którzy z różnych powodów nie decydują się na zakup karnetu, a także dla osób dopiero rozpoczynających swoją przygodę z piłką nożną. Jest to również sposób na pozyskiwanie nowych odbiorców i budowanie długoterminowej bazy kibiców - podkreśla Kaczyński.
- Z drugiej strony sprzedaż karnetu oznacza dla klubu gwarantowany przychód z góry za całą rundę lub sezon, co poprawia przewidywalność wpływów i ułatwia planowanie finansowe. Dlatego rzeczywista ocena skuteczności takiego rozwiązania będzie możliwa dopiero po zakończeniu sezonu. Kluczowe będzie to, czy pula miejsc pozostawionych w otwartej sprzedaży była regularnie wykorzystywana i pozwoliła wygenerować porównywalne lub wyższe przychody niż sprzedaż dodatkowych karnetów - dodaje.
Frekwencja w Ekstraklasie. Najpierw Wisła Kraków, później Górnik Zabrze
W ślad za Wisłą poszedł Górnik Zabrze, który kilka dni temu wprowadził identyczny limit, także ustawiony na 14 tys. karnetów. Podobna była argumentacja, bo klub podkreślał, że dzięki temu stadion pozostanie otwarty także tych, którzy dopiero zaczynają przychodzić na mecze. Nie należy się jednak spodziewać, że taki rozwiązanie stadnie się w Ekstraklasie normą.
- Wiele będzie zależało od lokalnej specyfiki rynku, struktury bazy kibiców oraz strategii sprzedażowej danego klubu. Dobrym przykładem jest Widzew Łódź, który od kilku sezonów sprzedaje komplet dostępnych karnetów. Jednocześnie skutecznie funkcjonuje tam system zwalniania miejsc przez posiadaczy karnetów, którzy nie mogą uczestniczyć w meczu. Pozwala to ponownie wprowadzać miejsca do sprzedaży, zwiększać frekwencję oraz maksymalizować przychody z dnia meczowego - podkreśla Kaczyński.
- W kolejnych latach można spodziewać się raczej dalszego rozwoju narzędzi umożliwiających elastyczne zarządzanie pojemnością stadionu niż jednolitego modelu ograniczania sprzedaży karnetów. Każdy klub będzie szukał rozwiązania najlepiej odpowiadającego swojej sytuacji biznesowej i charakterystyce popytu - dodaje.
Ekstraklasa. Czy padnie rekord frekwencji?
W zbliżającym się sezonie bardzo ciekawie będzie wyglądał pościg za frekwencyjnym rekordem. Argumentem za jego pobiciem jest awans Wisły Kraków i spadek Termaliki Bruk-Bet Nieciecza, która pod względem liczby widzów była w ogonie najwyższej klasy rozgrywkowej. Z drugiej strony do Ekstraklasy awansowała Wieczysta Kraków, na której meczach trudno spodziewać tłumów. Mimo to wydaje się, że Ekstraklasa staje się coraz ciekawszym produktem.
- Rosnące zainteresowanie Ekstraklasą jest faktem i potwierdzają to dane frekwencyjne. Sezon 2025/2026 przyniósł rekordową liczbę kibiców na stadionach, a ostatnia kolejka została rozegrana przy kompletach publiczności na wszystkich obiektach. To pokazuje, że popyt na udział w meczach systematycznie rośnie - zaznacza Kaczyński.
- Wyższa frekwencja przekłada się nie tylko na przychody z biletów, ale również na większe wpływy z dnia meczowego, obejmujące sprzedaż gastronomii, gadżetów czy usług premium. Rosnąca popularność rozgrywek wzmacnia także wartość komercyjną całej ligi, co będzie jednym z istotnych argumentów w negocjacjach dotyczących kolejnego przetargu na prawa telewizyjne do Ekstraklasy - dodaje.
Sezon Ekstraklasy zaczyna się w ostatni tydzień lipca.
Piotr Jawor










![Piłka nie chciała spaść. Najdłuższe wymiany meczu Polska - Brazylia [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2C52O3ERO17U-C401.webp)


