Polski klub wchodzi w nową erę. Szkodnik odchodzi w niesławie
Wraz z oficjalnym przejęciem Lechii Gdańsk przez spółkę MADA Global rezygnację z pełnienia funkcji Rady Nadzorczej Klubu złożyli Adam i Adriana Mandziara. To koniec 9-letniej ery w historii klubu, koniec które gdańskie środowisko przyjmuje z ulgą. Lechia Gdańsk już jutro rozegra kolejne spotkania w ramach rozgrywek I ligi - rywalem w Rzeszowie będzie tamtejsza Resovia, początek spotkania o godz. 18.

Formalności stało się zadość i Lechia Gdańsk została oficjalnie przejęta przez spółkę Football Culture sp. z o.o., która z kolei jest własnością fundusz MADA Global. Gdańsk klub poinformował o tym co było przesądzone już od dawna i czym informowaliśmy 27 lipca.
- Mogę potwierdzić, że w piątek, 18 sierpnia 2023 - spółka FOOTBALL CULTURE POLAND sp. z o.o. sfinalizowała przejęcie 95% akcji Lechia Gdańsk S.A. Jednocześnie przyjęte zostały rezygnacje dwóch członków Rady Nadzorczej Lechia Gdańsk S.A. - pani Adriany Mandziara i pana Adama Mandziara. To początek nowej ery dla klubu. Oczywiście, będziemy się skupiać na osiągnięciu sukcesu pierwszej drużyny, ale także na stworzeniu nowego centrum treningowego, które zostanie zbudowane w latach 2024-2025 i pozwoli nam na rozwijanie nowej generacji talentów piłkarskich w Gdańsku i w regionie - skomentował Paolo Urfer, prezes Lechii.
Ta informacja kończy erę poprzedniego właściciela klubu Adama Mandziary, który rozdawał karty przy ulicy Pokoleń Lechii Gdańsk od 2014 r. Był to okres bardzo niejednoznaczny, w Gdańsku grali piłkarze, których wcześniej kibice mogli podziwiać najwyżej na szklanych ekranach: m.in. Milos Krasić, Sławomir Peszko, Jakub Wawrzyniak, Lukas Haraslin i Dusan Kuciak. Był okres prosperity, Puchar Polski i 3. miejsce w sezonie 2018/19 i dwukrotny start w europejskich pucharach. Prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym jak kończy, nie jak zaczyna a finisz ery Mandziary to spadek z Ekstraklasy z jednym z najwyższych budżetów, 5-miesięczne zaległości wobec piłkarzy, nieopłaceni trenerzy akademii i pracownicy klubu oraz walające się śmieci na korytarzach - słowem upadek klubu był dosłownie o krok. W ostatniej chwili przyszedł ratunek ze strony nowego właściciela.
Adam Mandziara opuszcza Lechię Gdańsk
Tej informacji nie mógł zostawić bez komentarza poprzedni właściciel klubu Adama Mandziara, który na Instagramie kreuje się na zbawcę Lechii Gdańsk.
"Jednocześnie pragnę podkreślić, że spółka Lechia Rights Management udzieliła Lechii Gdańsk w ostatnich tygodniach znacznej pomocy finansowej. Większa część dochodów ze sprzedaży akcji Klubu została przeznaczona na dofinansowanie Lechii po spadku z Ekstraklasy. Łącznie przekazaliśmy kwotę 4,0 mln € (około 17,5 mln złotych) na niezbędną restrukturyzację Lechii. Dodatkowo, w ramach restrukturyzacji, umorzyliśmy 29 mln złotych pożyczek udzielonych w przeszłości Lechii Gdańsk SA. Łącznie nasze wsparcie dla Lechii po spadku z Ekstraklasy wyniosło łącznie 46,5 mln złotych".
Jest to jedynie połowiczna prawda - faktycznie pożyczki zostały umorzone, natomiast restrukturyzacja klubu odbyła się dzięki środkom pozyskanym (pożyczonym?) od nowego właściciela. Jeśli faktycznie Lechia Rights Management dysponowała wcześniej tymi środkami, dlaczego wcześniej ich nie uruchomiła? Może to uratowałoby Lechię przed spadkiem z Ekstraklasy, pozwoliło uniknąć rozwiązanie kontraktu z winy klubu przez Ilkaya Durmusa, odejście za darmo Michała Nalepy i Jarosława Kubickiego, którzy mieli długoletnie kontrakty.
Pozostaje wiele pytań, jak np. jaka jest rola rodaka Urfera, Ralpha Oswalda Iseneggera w Lechii Gdańsk? Ten prawnik jest właścicielem mistrza Łotwy, FK Valmiera, stąd zapewne przepływ zawodników z tego klubu do stolicy Pomorza. Camilo Mena, Iwan Żelizko, a pierwszym był Bośniak Rifet Kapić. Ten ostatni w wywiadzie dla Radia Gdańsk mówi, m.in.
- Właściciel Lechii zapytał, czy to możliwe, żebym najpierw przeszedł do Valmiery, bo jest również właścicielem tego klubu. Chodziło o to, żebym pomógł w europejskich pucharach. Gdyby przeszli dalej, decyzja należała do mnie, czy będę chciał zostać. W przypadku odpadnięcia, miałem przejść do Lechii.
Maciej Słomiński, INTERIA











