Pojedynek polskich miliarderów w ekstraklasie. Piłka nożna ich wciągnęła. "Nie ma innych tematów"
Robert Dobrzycki do polskiej piłki wszedł z buta (na same transfery wydał ponad 22 mln euro), ale wygląda na to, że jak postawił pierwszy krok, to zahaczył sznurówkami i Widzew pod jego rządami jest bliski upadku (spadku z Ekstraklasy). Zbigniew Jakubas postawił na harmonijny rozwój i w niedzielę jego Motor Lublin może przyłożyć rękę do degradacji łódzkiego klubu.

W Łodzi dojdzie do pojedynku właścicieli klubów, którzy należą do najbogatszych ludzi w Polsce. Majątek Jakubasa i Dobrzyckiego nie jest łatwo oszacować. W przypadku właściciela Motoru można opierać się na rankingu Forbesa. Według szacunków to około 6 miliardów złotych, co daje Jakubasowi 13. miejsce na liście stu najbogatszych Polaków.
Jak wielki majątek ma właściciel Widzewa
Próżno jednak tam szukać Dobrzyckiego, ale to wydaje się świadomy zabieg biznesmena urodzonego w Ełku. Właściciel Widzew tylko uśmiecha się na pytanie o majątek i właśnie w Forbesie mówił: "Wciąż mam więcej pieniędzy, niż wydaję". Kluczowe w majątku Dobrzyckiego są udziały w firmie Panattoni, jednym z największych światowych deweloperów nieruchomości przemysłowych, ale do tego prowadzi kilkadziesiąt innych firm. By dać szacunkowy obraz majątku, zapytaliśmy sztuczną inteligencję.
Chat GPT: "Najbardziej prawdopodobny przedział majątku samego pakietu Panattoni Roberta Dobrzyckiego to 3-5 mld zł, a po doliczeniu wcześniejszych dywidend, gotówki, inwestycji prywatnych, udziałów poza Panattoni, Widzewa Łódź, cały majątek może realnie oscylować nawet w okolicy 4-7 mld zł. Robert Dobrzycki jest dziś miliarderem z absolutnej czołówki Polski, a nie "zwykłym miliarderem".
Clude.ai jest ostrożnijejszy: "Szacuje się, że majątek Roberta Dobrzyckiego wynosi od 500 do 700 mln dolarów. Wartość ta wynika z jego udziałów w firmach, rocznych przychodów oraz aktywów w nieruchomościach. Panattoni Europe i India rocznie obraca nieruchomościami wartymi 5 mld dolarów. Dobrzycki jest miliarderem (w złotówkach na pewno, prawdopodobnie też w dolarach), ale jego majątek nie jest publicznie potwierdzony."
Rewolucja w Widzewie, ewolucja w Motorze
Obaj zainwestowali w piłkę nożną. Jakubas w rodzinnym Lublinie w 2020 roku został większościowym właścicielem Motoru. Od tego czasu zainwestował w Motor i klubową akademię ponad 50 mln złotych. I drużyna z drugiej ligi wróciła po ponad 30 latach do ekstraklasy. A jak twierdzi Jakubas w wywiadach wsiąkł w ten biznes. "Piłka nożna to czasochłonne hobby i wpadłem w te sidła. Gdy mówiłem, że zajmuje mi 80 proc. czasu, to w firmie śmiali się ze mnie, że właściwie niczym innym się nie zajmuję. Że nie mogą ze mną porozmawiać na żadne inne tematy" - mówił Jakubas w wywiadzie dla Forbesa.
Dobrzycki większościowym właścicielem Widzewa został w marcu 2025 roku. Podkreśla, że zrobił to z sentymentu, a łódzkiej drużynie kibicował od lat. A na pytania, czy to nie tylko kaprys miliardera, odpowiada: - Jestem emocjonalnie związany z klubem i nie traktuję go w takich kategoriach. Nie jest to zabawka na 5, 10, 15 lat, lecz projekt całego życia. Bez daty ważności - zapewniał w Tygodniku Angora.
Obu przedsiębiorców różni metoda budowania klubu. Jakubas postawił na ewolucję, a Dobrzycki na rewolucję. Przez pięć sezonów Motor na transfery wydał około 1,6 mln euro i głównie brał zawodników wolnych na rynku. A najdroższy w historii klubu Karol Czubak kosztował 400 tys. euro. Podczas gdy jeden z pierwszych transferów Widzewa - sprowadzenie Mariusza Fornalczyka kosztowało 1,5 mln euro. Dobrzycki w krótkim czasie na zakup klubu i transfery wydał już ponad 200 mln złotych. Ostatnio dokapitalizował Widzew kwotą 72 mln zł.
Jeśli spojrzeć na tabelę, na razie metody biznesmena z Lublina sprawdzają się lepiej. To jest niesłychana historia, która pokazuje, że w piłce nożnej nie do końca decydują wypchane portfele. Po zakupie Widzewa Dobrzycki wpompował ogromne pieniądze i bił kolejne rekordy transferowe. Pierwszy, klubowy to kupno wspomnianego Fornalczyka. To okazało się tylko wstępem. W przerwie zimowej do łódzkiej drużyny dołączył m. in. Osman Bukari. Ghańczyk kosztował 5,5 mln euro, a to już rekord transferowy całej polskiej Ekstraklasy. W zimowym oknie transferowym na zakup zawodników poszło 15,8 mln euro. To oczywiście też rekord polskiej ligi. W sumie Widzew sprowadził 23 zawodników i wydał prawie 23 mln euro. Takich wielkich pieniędzy w polskiej lidze jeszcze nie widziano.
Widmo spadku Widzewa coraz bardziej realne
Efekt jest marny, bo Widzew na pięć kolejek przed końcem jest w strefie spadkowej z trzema punktami straty do bezpiecznego miejsca. To niby niewiele, ale oczekiwania były dużo większe. Choć sam Dobrzycki tonował nastroje, to zespół miał bez problemów się utrzymać, a jak się uda, włączyć do walki o puchary. Tymczasem ma już czwartego trenera w tym sezonie i choć z Aleksandarem Vukoviciem punktuje najlepiej, to ma ogromne problemy ze zdobywaniem bramek. W sześciu meczach drużyna zdobyła dziewięć punktów i strzeliła tylko pięć goli. Dobra gra w defensywie, ale fatalna w ataku, to może być za mało na utrzymanie.
Jakubasowi nie spodobało się wydawanie pieniędzy z takim rozmachem, jak robi to Widzew. - Tak naprawdę teraz jeden klub destabilizuje to, co się w piłce działo. Zobaczymy na ile czasu wystarczy mu siły i środków. To jest droga donikąd. Trzeba postawić fundamenty, trzeba stworzyć podstawy - nawiązywał do Widzewa.
W niedzielę Widzew Dobrzyckiego podejmie Motor Jakubasa. Łodzianie sa w trudnej sytuacji - jesli nie wygrają, a do tego inne wyniki beda niekorzystne, jedną nogą będą w pierwszej lidze. Zwycięstwo poprawi sytuację, ale strefy degradacji nie opuszczą. Wciągną jednak lublinian do walki o utrzymanie. Teraz mają pięć punktów przewagi nad strefą spadkową.













![Syn Piotra Zielińskiego zachwycił przed kamerą. Nagranie hitem sieci [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MSQLG3KOQO6RF-C401.webp)

