Pogrom w meczu o życie. Pięć goli. Spektakularna ucieczka ze strefy spadkowej
Piast Gliwice pokonał 4:1 Arkę Gdynia w ostatnim meczu 30. kolejki Ekstraklasy. Gospodarze zaczęli spotkanie fatalnie, już w ósmej minucie marnując rzut karny. Później jednak odarli rywali ze złudzeń, udanie rewanżując się za jesienną porażkę z Wybrzeża. Dzięki efektownej wygranej uciekli ze strefy spadkowej. Pokonany beniaminek zostaje w tabeli tuż nad przepaścią.

Gdyby do tego meczu doszło jesienią, nie budziłby dużego zainteresowania. Ale na tym etapie sezonu generował ogromne emocje. Naprzeciw siebie stawały dwa zespoły ze strefy spadkowej.
Było przesądzone, że bez względu na końcowy rezultat jedna z ekip wskoczy "nad kreskę". Pod większą presją była Arka. Nie tylko dlatego, że w tabeli znajdowała się szczebel niżej niż Piast. W czterech ostatnich kolejkach aż trzykrotnie zmierzy się z drużynami, które nadal walczą o mistrzostwo Polski.
Piast - Arka. Rzut karny zmarnowany już w 8. minucie. Potem bezwzględna egzekucja
W poprzedniej rundzie Arka pokonała Piasta 2:1, prowadząc różnicą dwóch goli już po ośmiu minutach. Teraz w tym samym momencie gry mogła zostać skarcona w Gliwicach. Arbiter podyktował rzut karny dla gospodarzy, gdy Jorge Felix padł po faulu Aureliena Nguiamby.
Do piłki podszedł Patryk Dziczek, ale uderzył fatalnie. Piłka minęła słupek od zewnętrznej strony. W tym roku to już druga niewykorzystana "jedenastka" tego zawodnika. Pierwszą zmarnował w lutowym starciu z Lechem Poznań (mecz również zakończył się zwycięstwem gliwiczan).
Zaprzepaszczona szansa nie podcięła piłkarzom Piasta skrzydeł. Wręcz przeciwnie - ruszyli do ataku z podwójnym impetem. Efekt? Już dwie minuty później objęli prowadzenie. Z bocznego sektora boiska centrował Leandro Sanca, a głową nie do obrony uderzył Quentin Boisgard.
Gospodarze od tego momentu osiągnęli wyraźną przewagę optyczną. Nie potrafili jej jednak udokumentować drugim golem. Najbliżej tego był Jorge Felix - jego uderzenie z bliskiej odległości szczęśliwie wybronił Jędrzej Grobelny.
Zaraz po zmianie stron Arka przyjęła drugi cios. Na 15. metrze do sytuacyjnej piłki dopadł Filip Borowski, uderzył bez przyjęcia i było 2:0. Położenie gdynian stało się więcej niż trudne.
Tyle że zdobyty gol wprowadził w szeregi obronne Piasta rozluźnienie. Goście wykorzystali to już po kilku minutach. Na listę strzelców wpisał się wprowadzony z ławki rezerwowych Dawid Kocyła - przyjął futbolówkę na klatkę piersiową i z linii pola bramkowego uderzył skutecznie wolejem.
Ale to wszystko, na co tego dnia stać było ekipę z Wybrzeża. Gospodarze już do końca spotkania kontrowali przebieg boiskowych wydarzeń. A w samej końcówce pogrążyli rywali trzecią i czwartą bramką. Najpierw centrę z kornera strzałem głową sfinalizował Igor Drapiński, potem dzieło zniszczenia zwieńczył kapitalnym strzałem w "okienko" Hugo Vallejo.
W ten sposób wybrańcy Daniela Myśliwca czmychnęli ze strefy spadkowej. Położenie Arki staje się natomiast dramatyczne. Szanse beniaminka na uniknięcie degradacji można już uważać za iluzoryczne.













