Pogoń ucieka spod stryczka. Bezcenny triumf na oczach 19 tys. kibiców
W ostatnim niedzielnym spotkaniu walcząca o utrzymanie w Ekstraklasie Pogoń Szczecin podejmowała u siebie Wisłę Płock - beniaminka marzącego o grze w europejskich pucharach. Drużyna prowadzona przez Thomasa Thomasberga wywalczyła bezcenny triumf, wygrywając 3:0 po dublecie Filipa Cuicia i golu w ostatniej akcji meczu Husseina Aliego. "Portowcy" zrobili ogromny krok w kierunku gry w elicie w następnym sezonie. Spotkanie śledziło ponad 19 tys. kibiców.

Na cztery kolejki przed końcem sezonu Ekstraklasy zarówno kibice Pogoni Szczecin, jak i Wisły Płock mogą czuć się poważnie zaskoczeni. Ze strony "Portowców" dominujący jest ogromny niepokój, a chyba jeszcze większy niedosyt. Szczecinianie w poprzednim sezonie do ostatniego spotkania walczyli o ligowe podium. Niewykluczone, że w trwającej kampanii będą musieli do samego końca drżeć o ligowy byt.
Przed niedzielnym starciem z "Nafciarzami" Pogoń zajmuje ostatnie z bezpiecznych lokat, zachowując zaledwie dwa punkty przewagi nad strefą spadkową. Z tego też powodu mecz z Wisłą urósł do rangi spotkania o "sześć punktów". Trzy punkty w tym meczu dałyby Pogoni znaczący awans w tabeli ligowej i względny spokój na finiszu sezonu.
Wisła jako beniaminek Ekstraklasy nie był wskazywany jako jeden z kandydatów do tytułu "czarnego konia". Podopieczni Mariusza Misiury po fenomenalnym starcie sezonu znacznie zwolnili tempa, lecz wciąż pozostają w grze o europejskie puchary. W ich wypadku triumf w Szczecinie dałby awans nawet na trzecie miejsce w ligowej tabeli.
Dublet Cuicia daje Pogoni bezcenne trzy punkty. Niewykorzystana szansa "Nafciarzy"
Od pierwszych minut spotkania wyczuwalna była ranga spotkania, przez którą żadna z drużyn nie miała zamiaru zbytnio odsłonić się przed przeciwnikiem. Do przerwy groźniej było pod bramką Pogoni, gdzie przyjezdni starali się pokonać Valentina Cojucaru. Rumuński golkiper musiał interweniować po strzale Deniego Juricia oraz zagraniu z lewej strony pola karnego Diona Gallapeniego.
Po stronie Pogoni w pierwszej połowie odnotować można było zaledwie jeden strzał. Na dodatek nieudany, bo futbolówka po uderzeniu Paula Mukairiego minęła bramkę Wisły. Gospodarze obudzili się dopiero w końcówce pierwszej połowy. Tuż przed rozpoczęciem doliczonego czasu gry Rafał Leszczyński po raz pierwszy mógł zaprezentować swoje umiejętności. Piłka z prawego skrzydła trafiła wprost do niepilnowanego przed polem karnym Leo Borgesa. Boczny defensor Pogoni oddał bardzo mocny strzał, a bramkarz gości popisał się skuteczną interwencją, odbijają futbolówkę przed siebie.
Bramkarz Wisły chwilę później był już bezradny. Po wrzutce z rzutu rożnego Filip Cuić zdołał przepchać Marcina Kamińskiego. Chorwat przyjął futbolówkę, a następnie z najbliższej odległości wpakował ją do pustej bramki. Pech gości mógł trwać dalej - tuż po wznowieniu gry Leszczyński wybijając piłkę trafił w Cuicia. Na jego szczęście ta wpadka nie przyniosła konsekwencji, futbolówka minęła bowiem bramkę Wisły.
Wisła po przerwie grała odważnie, starając się doprowadzić do wyrównania. Gospodarze skupili się w dużej mierze na obronie dotychczasowego rezultatu, z rzadka goszcząc pod bramką przeciwnika. W pierwszym kwadransie po ich stronie odnotować można tylko niecelny strzał z dystansu Borgesa.
W 67. minucie gościom wreszcie udało się skierować futbolówkę do bramki. Dokonał tego Giannis Niarchos, lecz prowadzący ten mecz Łukasz Kuźma momentalnie użył gwizdka, przez co trafienie nie zostało uznane. Zdaniem arbitra Łukasz Sekulski nieprzepisowo powstrzymywał swojego przeciwnika, przez co gra została przerwana.
W 75. minucie Cuić po raz kolejny pognębił Leszczyńskiego. Napastnik Pogoni wykorzystał swój moment, przechytrzył kryjącego go defensora i znajdując się przed bramkarzem Wisły pewnie skierował futbolówkę do bramki. Dla 23-latka były to premierowe trafienia w barwach Pogoni.
Nie był to ostatni cios. W trzeciej minucie doliczonego czasu gry gola na 3:0 strzelił Hussein Ali, który wykorzystał umiejętne dogranie 19-letniego Jacka Czaplińskiego. Niedzielny triumf nad Wisłą dał Pogoni awans na ósme miejsce w tabeli. Szczecinanie na trzy mecze przed końcem sezonu mają już pięć punktów przewagi nad strefą spadkową, co daje już dość spory komfort na finiszu sezonu. Wisła z kolei pozostaje na siódmej lokacie, a wpadka w Szczecinie w znaczący sposób utrudnia ich drogę ku Europie.
Zobacz również:












