Reklama

Reklama

PKO Ekstraklasa. Zbigniew Boniek wskazuje największą słabość naszej ligi

Już tylko trzy dni pozostały do wznowienia rozgrywek PKO Ekstraklasy. W ostatnich tygodniach kibice kilku klubów musieli przełknąć gorycz pożegnań z czołowymi piłkarzami, którzy już nie będą stanowili o poziomie naszej ligi. Czy ten masowy exodus da się zatrzymać? Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Zbigniew Boniek stawia diagnozę, ale sam nie ma gotowej recepty, jak zatrzymać taki bieg zdarzeń.

Sprawa wydaje się być prosta: sprzedaż najlepszych piłkarzy to potężny zastrzyk gotówki dla klubów Ekstraklasy, które sukcesywnie się bogacą. Ich budżety są coraz wyższe, choć w zestawieniu z klubami czołowych lig europejskich, nadal są tylko ubogimi krewnymi.

Czym zatrzymać w kraju wyróżniających się piłkarzy: konkurencyjnymi stawkami? Nie. Perspektywą gry w europejskich pucharach? Jeszcze trudniej. W konsekwencji Legia Warszawa straciła najlepszego napastnika Jarosława Niezgodę, który odszedł do ligi MLS, podobny kierunek obrał Adam Buksa. Patryk Kilmala udał się do Szkocji, a Radosław Majecki poszedł śladami Kamila Glika i związał się z AC Monaco. Trzeba wymieniać dalej? Proszę bardzo: Darko Jevtić i Joao Amaral odeszli z Lecha Poznań, a Lukas Haraslin i Artur Sobiech pożegnali się z Lechią Gdańsk. Dla porównania najdroższy transfer przychodzący do naszej ligi to ściągnięcia Pawła Cibickiego przez Pogoń Szczecin. "Portowcy" zapłacili za napastnika około 400 tysięcy euro.

Reklama

- To niepokojąca tendencja, ale rozumiem piłkarzy. (...) Dopóki polskich klubów nie będzie stać na wyższe pensje i transfery w momencie, który najbardziej pasuje klubowi, a nie po to, by zasypać dziurę w budżecie, to się nie zmieni - komentuje Zbigniew Boniek w wywiadzie, którego udzielił "Przeglądowi Sportowemu".

Jedną ze słabości naszych klubów, a szerzej ligi, jest zdaniem szefa PZPN-u brak flagowych drużyn, które byłyby gwarantem powtarzalności, rok po roku, wyników. Jako naturalnego kandydata do tego miana wskazał Legię Warszawa, która z racji budżetu i innych możliwości, powinna przynajmniej zdominować rywalizację w Ekstraklasie. - A u nas zdarza się mistrz klasy Piasta Gliwice. Puchary szybko zweryfikowały klub z Gliwic, który przegrał z BATE Borysów i Rigą. To świadczy o słabości projektów sportowych w pucharach - twierdzi Boniek. 

- Narzekanie na poziom mnie śmieszy. Skoro co sezon z większości klubów odchodzi po dwóch najlepszych graczy, to jak liga może być lepsza? Tylko się oszukujemy, a w czerwcu i lipcu mamy "polexit", gdy nasze kluby wychodzą z Europy - dodał.

Szkopuł jednak w tym, że sam sternik PZPN-u nie ma pomysłu, jak przeciwdziałać temu trendowi. Co zrobić, by wróciły flagowe kluby naszej ligi, jak kiedyś Legia, Wisła Kraków, Widzew Łódź, czy wcześniej Górnik Zabrze?

- Żaden piłkarz nie powinien być na sprzedaż w dowolnej chwili. Nie wiem, jak zatrzymać ten proces. (...) Ekstraklasa potrzebuje dominatorów. A u nas nie ma dużej różnicy między dobrymi, średnimi i słabymi. Z nazwy nic nie wynika - Raków może wygrać z Lechią w Gdańsku 3-0 - argumentuje Boniek.

Art

Dowiedz się więcej na temat: Zbigniew Boniek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje