Reklama

Reklama

PKO Ekstraklasa. Wojna o wpływy z TV. Prezes Animucki ma negocjować nowy kontrakt

Po burzliwych, korespondencyjnych obradach Rada Nadzorcza Ekstraklasy SA upoważniła jej prezesa Marcina Animuckiego do negocjacji w sprawie nowego kontraktu telewizyjnego. Głosowanie wygrała Legia, przy pomocy głosów m.in. Lechii i Jagiellonii. Najmocniej przeciw był PZPN. Protestuje też większość klubów Ekstraklasy, które nie mają jednak głosu w RN. W Ekstraklasie SA zapewniają nas, że nie dzieje się nic nadzwyczajnego.

Spora część klubów ligowych alarmuje, że nie została nawet poinformowana o decyzjach, jakie zapadły na ostatniej naradzie RN Ekstraklasy, gdyż wszystko odbyło się po cichu, na oficjalnej stronie Ekstraklasy SA nie ma o tym ani słowa. A sprawa jest przecież kluczowa dla klubów, chodzi o grube miliony z praw telewizyjnych.

Jak donosi Presserwis, Ekstraklasa SA mogłaby przedłużyć kontrakt głównych nadawców Canal+ i TVP w zamian za wypłacenie ostatniej transzy. Transzy, która wywołuje takie emocje i kontrowersje, z uwagi na fakt, że czołowa trójka otrzyma od 10 do blisko 19 mln zł, a kluby z dolnej części tabeli będą musiały się zadowolić ochłapami, skrajnie w wysokości ok. 150 tys. zł.

Reklama

Średnie i mniejsze kluby czują się pominięte w procesie decyzyjnym, mało tego, nikt ich nie poinformował o podjętej decyzji przez Ekstraklasę. - Jeżeli pan Animucki podejmie decyzję o przedłużeniu kontraktu, to czeka go proce sądowy - usłyszeliśmy w jednym z klubów ligowego środka.

PZPN nie kryje, że jest przeciwny pomysłowi RN Ekstraklasy.

- Uważamy, że dzisiaj negocjacje, renegocjacje kontraktu na prawa telewizyjne są kompletnym nieporozumieniem. Kontrakt, który obowiązuje stanowi jasno, że pieniądze z ostatniej transzy i tak muszą być wypłacone. Nikt nikomu łaski nie robi. Zajmowanie się teraz czymkolwiek innym niż restart ligi to zawracanie głowy - powiedział Interii prezes PZPN-u Zbigniew Boniek.

- To są zbyt poważne tematy, aby dyskutować o nich w wąskim gronie. Wszystkie kluby powinny brać udział przy podejmowaniu tak kluczowych decyzji - powiedział Interii prezes Górnika Zabrze Dariusz Czernik.

W interesie solidarności klubowej, uwzględniającej także zdanie średnich i małych stanął Piast Gliwice. Jego przedstawiciele zyskali wiele w opinii większości klubów, gdyż akurat gliwiczanie z ostatniej transzy dostaną sporo - są przecież wiceliderem, z szansą na obronę mistrzostwa Polski. 

Najwyraźniej "Piastunki" i większość złożona z małych i średnich klubów spoglądają na temat dalekosiężnie. Na obecnym kontrakcie z Canal+ i TVP świat się nie kończy. Umowa wygasa za rok i wówczas będzie można wynegocjować nową, zwłaszcza wobec zagrożenia, że koronawirus nie odpuści i kibice będą skazani na oglądanie meczów przed szklanym ekranem.

Na drugim biegunie jest właściciel Legii Dariusz Mioduski, który zainwestował w swój klub grube miliony i perspektywa wpłaty z ostatniej raty 19 mln zł to deska ratunkowa, zapewniająca płynność finansową klubu. 

Prezes Mioduski od dawna postuluje, by największym klubom, które mają aspiracje występów w europejskich pucharach odkrawać jak największy kawał tortu z napisem "środki ze sprzedaży praw TV i marketingowych". 

W związku z faktem, że w Radzie Nadzorczej nie ma już przedstawiciela głosującego dotąd ramię w ramię z Legią Lecha Poznań, prezes Mioduski musiał szukć sprzymierzeńców gdzie indziej. I udało mu się zdobyć większość głosów, dzięki wsparciu Cracovii, Lechii i Jagiellonii, choć ta w tabeli jest ósma, więc pieniędzmi z ostatniej transzy się nie obłowi. "Pasy" są na trzecim miejscu, więc należą do grona klubów, które dostaną większy kawałek tortu.
Kliknij i czytaj dalej!



Małe i średnie kluby czują się zdradzone przez właściciela Jagiellonii Cezarego Kuleszę, który deklarował, że w Radzie będzie reprezentował ich interesy. Tym bardziej, że do obecnego składu Rady Kulesza nie wszedł z klucza pierwszej trójki, tylko z wyboru.

Wrzawa w środowisku po ostatnich obradach Rady pokazuje dobitnie, że sytuacja dojrzała do momentu, w którym statut Ekstraklasy SA powinien ulec zmianie.

- Od lat postuluję, by skład Rady Nadzorczej Ekstraklasy SA rozszerzyć do 17 osób, by zmieścił się w niej przedstawiciel każdego klubu - powtarza Boniek.

Na razie kluby małe i średnie czują się ogrywane, wystawione poza margines przez te największe. Nie chodzi tylko o podział pieniędzy z praw telewizyjnych. 

Sygnał alarmowy o braku solidarności w Ekstraklasie wysłał w rozmowie z Interią przewodniczący Rady Nadzorczej Wisły Kraków Tomasz Jażdżyński.

- W przypadku braku wznowienia rozgrywek lub ich ponownego przerwania i ewentualnych redukcji wypłat z telewizji, podział środków musi zostać zatwierdzony w głosowaniu przez wszystkie kluby. Podobnie jak kwestia dystrybucji wsparcia przekazanego przez PZPN czy innych działań osłonowych. Nadzwyczajna sytuacja i potencjalne konsekwencje, do bankructwa części klubów włącznie, wymagają podejmowania decyzji w trybie walnego zgromadzenia - powiedział.

W Ekstraklasie SA uspokajają, że nie dzieje się nic nadzwyczajnego. Spółka nie informuje o jej wewnętrznych sprawach, a prezes Animucki już od października ubiegłego roku prowadzi negocjacje w sprawie nowego kontraktu telewizyjnego. Jest to dla niego już zresztą szósty proces negocjacyjny w tej sprawie i każdy kończył się sukcesem, czyli zwiększeniem kwoty ze sprzedaży praw. Z obecnego, obowiązującego do końca czerwca przyszłego roku kontraktu Ekstraklasa SA otrzymuje rekordowe 250 mln zł za sezon. 

- Obecnie przygotowujemy się do restartu rozgrywek zgodnie z bardzo restrykcyjnym planem opracowanym przez ekspertów i zaakceptowanym przez rząd, który ma zapewnić bezpieczeństwo piłkarzom i członkom sztabów szkoleniowych. Według przyjętych założeń rozgrywki mają zostać wznowione 29 maja i zakończyć się 18-19 lipca. W takim scenariuszu - a głęboko wierzymy, że jego realizacja będzie możliwa - płatności z tytułu transmisji krajowych za ten sezon są zupełnie niezagrożone - przekonuje Małgorzata Borkowska, konsultant ds. praw mediowych w Ekstraklasie SA.

- Jesteśmy jednak od kilku tygodni w stałym kontakcie z naszymi partnerami mediowymi, bo sytuacja jest wyjątkowa. Obecnie przygotowujemy już procedurę wznowienia rozgrywek, która musi uwzględniać również kwestie transmisji spotkań z zachowaniem procedur bezpieczeństwa. Przygotowujemy też wspólne projekty, które mają zapełnić powstałą na skutek czasowego zawieszenia rozgrywek lukę w transmisjach, np. organizujemy wirtualny turniej piłkarski - Canal+ Ekstraklasa Cup 2020, w którym występuje szesnastu zawodników, reprezentujących wszystkie kluby Ekstraklasy. Jest on od fazy grupowej transmitowany przez Canal+ Sport i będzie gościł w tej stacji do 17 maja - dodaje Borkowska.Wskazuje na fakt, że Ekstraklasa pracuje nad sprzedażą praw międzynarodowych do dwóch meczów każdej z pozostałych 11 kolejek PKO Bank Polski Ekstraklasy.

- Chcemy wykorzystać fakt, że mamy szansę jako jedni z pierwszych wznowić rozgrywki po epidemii. Chcemy też wykorzystać te kontrakty jako platformę do promocji transmisji wszystkich meczów, które live i w formie VOD dostępne są za granicą w aplikacji i serwisie Ekstraklasa.TV - zapewnia.  

- Mamy już za sobą pierwsze kontakty z potencjalnymi partnerami, zgłaszają się do nas nie tyko pojedynczy nadawcy, ale też agencje, zajmujące się dystrybucja praw na całym świecie, platformy OTT czy pośrednicy, którzy proponują nam wsparcie na konkretnych terytoriach lub w określonych regionach. Zainteresowanie naszą ligą wykazują m.in. nadawcy z Portugalii, Włoch, Grecji, Skandynawii, Izraela, Rumunii oraz z rynków azjatyckich. Spodziewamy się, że jeszcze w maju lub na początku czerwca może dojść do podpisania umów w tym zakresie - informuje Borkowska.

Wyjaśnia też, dlaczego na razie Ekstraklasa nie informuje o decyzjach w sprawie negocjacji kontraktowych z telewizjami.

- Niezależnie, jesteśmy w procesie przygotowań do komercjalizacji praw do rozgrywek w sezonach 2021/22 i następnych, który rozpoczęliśmy na targach Sportel 2019 w październiku ubiegłego roku. Mamy już za sobą serię rozmów z polskimi oraz zagranicznymi partnerami i informujemy radę nadzorczą o kolejnych krokach. Nie ujawniamy jednak szczegółów tego procesu. Jak dotychczas, będziemy informować publicznie o podpisanych kontraktach - uzasadnia.

Michał Białoński, Michał Zichlarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje