Reklama

Reklama

PKO Ekstraklasa. Wiosenny szczyt w Gliwicach w 26. kolejce

​Dwóch ostatnich mistrzów Polski, dwie najlepiej punktujące w tym roku drużyny oraz pierwszy i czwarty zespół w tabeli - to niektóre z argumentów, że środowe spotkanie Piasta Gliwice z Legią Warszawa zapowiada się jako szlagier wiosennej części rozgrywek piłkarskiej ekstraklasy.


Legioniści kroczyli od zwycięstwa do zwycięstwa, ale w dwóch ostatnich kolejkach zremisowali bezbramkowo i choć nadal wyraźnie prowadzą w tabeli, to przewaga nad Pogonią Szczecin stopniała do sześciu punktów.

Stołeczna drużyna zdobyła w tym roku 24 punkty, podobnie jak Piast, który po słabym początku sezonu nawet zamykał tabelę, ale obecnie jest czwarty i coraz śmielej zerka w kierunku podium. Jest czwarty i do trzeciego Rakowa traci pięć punktów, przy czym ekipa z Częstochowy ma jeden mecz zaległy.

Nastroje w Gliwicach byłyby jeszcze lepsze, gdyby nie ostatnie kilka minut sobotniej potyczki z Lechią. Piast prowadził 2-0 do 87. minuty, a wrócił z Gdańska tylko z jednym punktem, nie wykorzystując przy tym już w doliczonym czasie gry rzutu karnego (czwartego z rzędu łącznie z serią "jedenastek" w Pucharze Polski i ligą).

Reklama

- W piłce zdarzają się takie rzeczy, ale remis remisowi nierówny. Na pewno nie jesteśmy zadowoleni z tego rezultatu, ale przed nami jeszcze pięć spotkań. Z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że zostawiliśmy dwa punkty w Gdańsku - ocenił trener Piasta Waldemar Fornalik.

Dużo lepsze wspomnienia niż z ostatnich wypraw nad Bałtyk (niedawna porażka z pierwszoligową Arką w półfinale Pucharu Polski), mają gliwiczanie z konfrontacji z Legią. Nie przegrali bowiem sześciu poprzednich pojedynków. Ich dobra passa zaczęła się 4 maja 2019 roku w rundzie finałowej sezonu, który dał Piastowi pierwszy i jedyny do tej pory tytuł mistrza kraju. Wtedy wygrali przy Łazienkowskiej 1-0, w kolejnym sezonie zwyciężyli 2-0 i 2-1, a raz zremisowali 1-1, a już w bieżącym w listopadzie w stolicy było 2-2, natomiast w marcu zespół Fornalika wygrał na wyjeździe 2-1 w ćwierćfinale Pucharu Polski.

Dobra postawa Legii i Piasta w tegorocznej części rozgrywek nie jest zaskoczeniem, ale za takie można z pewnością uznać wyniki Warty. Poznański beniaminek w 11 kolejkach doznał tylko dwóch porażek, powiększył dorobek o 23 punkty i przesunął się na szóstą pozycję w tabeli. Ma 36 pkt, więc tylko o dwa mniej niż plasujące się przed nim Piast i Lechia.

We wtorek w Grodzisku Wlkp., gdzie "Zieloni" podejmują ligowych rywali, ekipa trenera Piotra Tworka zmierzy się z Rakowem.

Najbliższa kolejka będzie także swoistym "egzaminem poprawkowym" dla trenerów, którzy niedawno objęli zespoły. Maciej Skorża w Lechu i Włodzimierz Gąsior w Stali zaczęli pracę od porażek, a Maciej Bartoszek w Wiśle Płock uratował się od niej w ostatniej chwili.

Zajmujący dopiero 11. lokatę "Kolejorz" we wtorek podejmie Lechię, zamykającego tabelę beniaminka z Mielca czeka wyjazd do Białegostoku na mecz z 10. Jagiellonią, która w niedzielę w ostatnich sekundach straciła zwycięstwo w Płocku, a plasujący się na 13. miejscu "Nafciarze" w spotkaniu istotnym dla układu dolnych rejonów tabeli zmierzą się na wyjeździe z mającą dwa punkty mniej i sąsiadującą z nimi Cracovią.

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę PKO BP Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje