Reklama

Reklama

PKO Ekstraklasa. Tomasz Frankowski dla Interii: Mam nadzieję, że Legia zgubi trochę punktów

Były król strzelców Ekstraklasy Tomasz Frankowski przewiduje, że Legia zdobędzie mistrzostwo Polski, choć spodziewa się w lidze kilku niespodzianek. - Jeżeli jeden, czy drugi zespół dobrze wejdzie w rytm, grając co trzy dni i zanotuje serię zwycięstw, to może się okazać, że będą niespodzianki. Drużyny ze środka tabeli mogą znaleźć się nawet na podium - przewiduje "Franek". Już jutro po blisko trzymiesięcznej przerwie spowodowaną pandemią wraca do gry PKO Ekstraklasa.

Zobacz szczegóły z PKO Ekstraklasy!
Porównaj się z ekspertami! Typuj mecze Ekstraklasy za darmo!

Za nami pierwsze akordy w polskiej piłce po przerwie spowodowanej pandemią koronawirusa. Nie było niespodzianki w Legnicy. W Totolotek Pucharze Polski Legia Warszawa pokonała Miedź 3-1 i została trzecim półfinalistą rozgrywek.

- Chciałoby się powiedzieć, że chyba wszyscy stęskniliśmy się za piłką, zwłaszcza tą w dobrym wykonaniu. Stęskniłem się nie tylko za futbolem w naszym kraju, ale też Europie, która w dalszym ciągu praktycznie stoi i nie mam możliwości oglądania meczów. Z duża chęcią wybrałbym się już na stadion i zobaczył piłkarzy na żywo, ale przez kilka miesięcy będzie to jeszcze najprawdopodobniej niemożliwe, dlatego będziemy musieli się ekscytować spotkaniami oglądanymi głównie w telewizji - mówi Interii były reprezentant Polski.

Reklama

Wielu ekspertów zastanawia się nad tym, jak po ponad dwu i pół miesięcznej przerwie piłkarze będą sobie radzić kondycyjnie i jaki wpływ na wyniki będą mieć puste trybuny.

- Po restarcie rozgrywek spodziewam się piłki niewiele gorszej niż tej przed pandemią. Trzeba natomiast zauważyć, że zawodnikom trudniej będzie wyzwolić maksymalne pokłady swoich możliwości i energii, grając na stadionach bez publiczności. Myślę, że te mecze będą wyglądały inaczej niż z kibicami - dodaje czterokrotny król strzelców polskiej Ekstraklasy.

W pierwszych dwóch kolejkach Bundesligi nie zaobserwowaliśmy większych niespodzianek, faworyci na ogół wygrywali i zdobywali punkty. Tomasz Frankowski przewiduje nieco inny scenariusz w Ekstraklasie.

- Co prawda drużyny z góry tabeli mają większe umiejętności niż pozostałe w stawce, ale myślę, że jeżeli jeden, czy drugi zespół dobrze wejdzie w rytm, grając co trzy dni i zanotuje serię zwycięstw, to może się okazać, że będą niespodzianki. Drużyny ze środka tabeli mogą znaleźć się nawet na podium, a ktoś kto pałętał się z tyłu stawki ostatecznie wyląduje w jej środku. Chciałbym, żeby były jakieś zaskakujące wyniki i mam nadzieję, że faworyzowana Legia potraci jednak gdzieś punkty.

Do końca fazy zasadniczej zostały tylko cztery kolejki, potem zespoły będą miały jeszcze do rozegrania siedem spotkań w grupie mistrzowskiej lub spadkowej. W tabeli Legia Warszawa ma osiem punktów przewagi nad drugim Piastem Gliwice oraz dziewięć nad Cracovią, Śląskiem Wrocław i Lechem Poznań. Po tym, co legioniści zaprezentowali w lutym, w marcu, czy w pucharowym starciu z Miedzią, można sądzić, że to oni wydają się być zdecydowanym faworytem do wywalczenia mistrzostwa kraju.

 - Legia ma sporą przewagę i nie kryję, że będę bardzo zaskoczony jeżeli młody trener Aleksandar Vuković w tym dwumiesięcznym szybkim paśmie nie złoży zespołu na tyle dobrze, żeby nie sięgnąć po mistrzowski tytuł - mówi były napastnik m.in. Wisły Kraków i Jagiellonii Białystok.

Po 26. kolejkach ciasno jest u góry tabeli, z pewnością do ostatniej kolejki toczyć się będzie walka o awans do czołowej ósemki. Nieco więcej wiadomo jeśli chodzi o dolne rejony. Wydaje się, że przesądzony jest już los Łódzkiego KS-u, który do bezpiecznego, trzynastego miejsca traci aż jedenaście punktów. W uratowaniu łodzian przed degradacją ma pomóc Wojciech Stawowy, który na stanowisku trenera zastąpił Kazimierza Moskala. 

Do zmiany szkoleniowca doszło też w Arce Gdynia: miejsce Krzysztofa Sobieraja, który nie zdążył nawet zadebiutować zajął Ireneusz Mamrot.

- Jest to pewne zaskoczenie, bo nie ma co ukrywać, że trenerów zazwyczaj zmienia się po passie słabych spotkań bez punktów. Tutaj chyba jakieś inne względy decydowały, ale nie wiem, czy one są udostępnione szerszej publiczności - mówi nam Tomasz Frankowski.

W ostatnim czasie sporo mówiło się o zarobkach piłkarzy i o tym, czy po pandemii nie powinni zarabiać mniej. Tomasz Frankowski stoi po ich stronie, twierdząc, że kariery zawodników trwają krótko, a w ich trakcie powinni odłożyć pieniądze na przyszłość.

 - Nie wiem, czy jeśli chodzi o wysokość zarobków piłkarzy odpowiedź przyjdzie na przestrzeni najbliższych sześciu miesięcy, czy sześciu lat. Wydaje się mi, że wszystkim sterują prawa telewizyjne. Jeżeli jest oglądalność , to są zwiększone przychody klubu, a co za tym idzie - rosną także pensje piłkarzy. Nie miałbym nic przeciwko, gdyby pozostali na tym samym pułapie finansowym, ale tak jak mówię, to musi być uwarunkowane od dobrych finansów klubów - uważa. 

- Mam świadomość, że jednorazowe miesięczne, czy roczne zarobki piłkarzy mogą razić. Natomiast trzeba pamiętać, że uprawianie tego sportu wiąże się w pewnym sensie z całkowitą reorganizacją swojego życia. Jeżeli piłkarz nie zarobi podczas kariery i nie odłoży pewnej sumy pieniędzy, to musi się potem przebranżowić, a to w przypadku wielu piłkarzy jest bardzo trudne - twierdzi Tomasz Frankowski.

Nieoficjalnie wiadomo, że najlepiej zarabiającym piłkarzem w Ekstraklasie jest kapitan Legii Warszawa Artur Jędrzejczyk. Na jego konto trafia miesięcznie około 250 tysięcy złotych. Tuż za Jędrzejczykiem plasuje się pomocnik zespołu z Łazienkowskiej - Domagoj Antolić. Każdego miesiąca inkasuje około 150 tys. złotych.

Pierwsze mecze w PKO BP Ekstraklasie po długiej przerwie związanej z pandemią zostaną rozegrane już w najbliższy weekend. W piątek Śląsk Wrocław podejmie Raków Częstochowa, a Pogoń Szczecin - Zagłębie Lubin. Hitem 27. kolejki będzie sobotnie starcie lidera Legii Warszawa na wyjeździe z Lechem Poznań.

Zobacz szczegóły z PKO Ekstraklasy!
Porównaj się z ekspertami! Typuj mecze Ekstraklasy za darmo!

Zbigniew Czyż



Dowiedz się więcej na temat: Tomasz Frankowski | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama