Reklama

Reklama

PKO Ekstraklasa. Prawie połowa drużyn została tej zimy w kraju

Kluby PKO Ekstraklasy w ostatnich latach w komplecie wyjeżdżały na zagraniczne zgrupowania, ale tej zimy tylko część ligowców przygotowuje się w cieplejszych krajach. Powody są różne, przede wszystkim kłopoty wynikające z pandemii COVID-19.

Zagraniczny kierunek wybrało w styczniu dziewięć klubów: broniąca tytułu Legia Warszawa, Podbeskidzie Bielsko-Biała, Lech Poznań, Jagiellonia Białystok, Piast Gliwice, Stal Mielec, Raków Częstochowa, KGHM Zagłębie Lubin oraz Śląsk Wrocław. 

Najbardziej imponująco wyglądają przygotowania legionistów. Mistrz Polski poleciał do odległych Zjednoczonych Emiratów Arabskich, a podczas długiego zgrupowania w Dubaju spotka się w sparingach m.in. z uczestnikami jesiennej edycji fazy grupowej Ligi Mistrzów - Dynamem Kijów i rosyjskim FK Krasnodar.

Podbeskidzie wybrało Chorwację, zaś siedem pozostałych klubów - Turcję (najczęściej miejscowość Belek w prowincji Antalya).

Ostatnie w tabeli Podbeskidzie według pierwotnych planów miało przygotowywać się w kraju. Niedawno władze klubu zmieniły jednak zdanie z powodu prognoz, według których do Bielska-Białej i okolic nadciągnie wkrótce "prawdziwa zima".

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie

Reklama

Sprawdź!

"Ponieważ zapowiadana jest zła pogoda, nie możemy ryzykować, że drużyna będzie źle przygotowana do ligi. W ostatniej chwili dopracowaliśmy obóz w Chorwacji. Zespół 19 stycznia zagra tam z Olimpiją Lublana, a 23 stycznia z Lewskim Sofia" - powiedział prezes Podbeskidzia Bogdan Kłys.

Lech w miejscowości Belek przygotowuje się do rundy wiosennej już od sześciu lat. Tym razem nie obyło się bez drobnych perypetii. Jak przyznał trener Dariusz Żuraw, nie tylko pandemia koronawirusa była tego powodem.
 
"Trochę to inaczej planowaliśmy, mieliśmy inny termin obozu i musieliśmy wszystko przekładać - przeloty, hotele, mecze sparingowe. W dobie pandemii nie jest to łatwe. Dlatego chylę czoła przed ludźmi, którzy pracowali nad tym zgrupowaniem" - zaznaczył.

Wicemistrz Polski podczas dwutygodniowego pobytu m.in. po raz trzeci z rzędu zmierzy się z Szachtarem Donieck, który w ubiegłym roku sam zaproponował poznaniakom sparing.

"Uważam, że takie mecze, nawet jeśli nie uda się osiągnąć dobrego wyniku, dają więcej niż gry ze słabszymi rywalami" - podkreślił trener "Kolejorza".

Kolejny raz Turcję wybrał też m.in. Piast, który wcześniej przez wiele lat gościł w Hiszpanii. Antalya to szczęśliwy kierunek dla gliwickiego zespołu, który w 2019 roku - po takich przygotowaniach - zdobył mistrzostwo Polski, a w ubiegłym sezonie zajął trzecie miejsce.

"Teraz również nie można się do niczego przyczepić. Boiska i hotel są świetnie przygotowane. Zależało nam też, aby dobrać odpowiednich sparingpartnerów i dzięki temu, że w Turcji przygotowuje się wiele zespołów, mogliśmy to zrobić" - przyznał dyrektor sportowy klubu Bogdan Wilk.

Pozostałe zespoły przygotowują się w Polsce, choć niewykluczone, że któryś z nich - wobec nadciągających mrozów - jeszcze w ostatniej chwili zmieni plany. To może być jednak bardzo trudne.

Górnik Zabrze, jako jedyny tej zimy z Ekstraklasy, miał lecieć na Cypr, ale ostatecznie zrezygnował z wyjazdu.

Po pierwsze, w zespole odnotowano kilku pozytywnych wyników testów na koronawirusa, a poza tym na Cyprze wprowadzono nowe obostrzenia w związku z pandemią. Lockdown ma obowiązywać do 31 stycznia.

"Cypr to od kilku lat dla Górnika kierunek pewny, zespół dobrze się tam czuł, przede wszystkim miał do dyspozycji sprawdzone obiekty i wymagających rywali. To świetny kierunek, ale w tym roku, niestety, wyjazd został storpedowany przez kilka pozytywnych wyników badań na COVID-19" - przyznał prezes Górnika Dariusz Czernik.

Mniejsze niż rok temu zainteresowanie zagranicznymi wyjazdami wśród części polskich klubów wynika głównie z konsekwencji pandemii. Nie chodzi tylko o ryzyko zakażenia. Niektóre kraje, będące dotychczas atrakcyjnym miejscem na zgrupowania, wprowadziły szereg restrykcji i wyjazd mógłby wiązać się z komplikacjami. Nawet takimi, że już na miejscu brakowałoby rywali do sparingów.

Są też inne powody - choćby wyjątkowo krótka w tym roku przerwa zimowa w PKO BP Ekstraklasie, trwająca tylko do 29 stycznia. W przeszłości w tym czasie rozgrywano dopiero pierwsze sparingi na zagranicznych zgrupowaniach.

Dochodzą również sprawy finansowe. Wprawdzie koszty zagranicznego zgrupowania czasami są tylko niewiele większe niż dłuższe obozy przygotowawcze w Polsce, ale w czasie pandemii kluby muszą zaciskać pasa. 

Dowiedz się więcej na temat: PKO Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje