Reklama

Reklama

PKO Ekstraklasa. Pogoń Szczecin - Cracovia 1-0 w meczu 28. Kolejki

Golem "pachniało" tylko raz. Na minutę przed końcem pierwszej odsłony Rafael Lopes świetnie uwolnił się od dwóch atakujących go rywali i oddał kąśliwy strzał sprzed pola karnego. Gdyby nie fantastyczna interwencja Stipicy, piłka niechybnie wpadłaby pod poprzeczkę jego bramki. Klasę golkipera docenić należy tym bardziej, że paradę utrudnił mu rykoszet.   

Reklama

- Nie udało nam się strzelić gola, ale ważne jest to, że dominujemy, a nasze konto z tyłu jest czyste. Wyciągnęliśmy wnioski z poprzednich spotkań i zamierzamy to udowodnić w drugiej połowie - mówił w przerwie spotkania kapitan "Portowców", Sebastian Kowalczyk.

Tymczasem po zmianie stron prowadzenie objęli goście. W piłkę nie trafił Gol, po chwili strzał zdołał oddać Rapa, a nogę dołożył jeszcze jak trzeba Jablonsky. Radość piłkarzy "Pasów" była jednak przedwczesna. Futbolówka była już ustawiona na środku, jednak arbiter dostał stanowczy komunikat "z wozu" i anulował trafienie z powodu pozycji spalonej.

Dowiedz się więcej na temat: Ekstraklasa | Pogoń Szczecin | Cracovia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje