Reklama

Reklama

PKO Ekstraklasa okrążona przez COVID-19. Czesi się przekonali, że zawieszenie ligi to droga donikąd

​Ekstraklasa SA i PZPN dwoją się i troją, by pandemia nie zamroziła ligi. Ponad pół setki zakażonych w klubach ESA tylko w listopadzie, konieczność przełożenia cztery meczów z rozpoczynającej się dzisiaj dziewiątej serii gier to potężne dzwony alarmowe, które powinny zmobilizować nie tylko piłkarzy, ale całe środowisko do zachowywania pandemicznych zasad bezpieczeństwa - pisze szef Sportu w Interii Michał Białoński.

Pandemia koronawirusa przypomina wojnę. Podobnie jak na niej są ranni i zabici, cały świat w strachu, sparaliżowany. Pozamykane siłownie, galerie handlowe, restauracje, kina i teatry. Na stadionach nieczynne trybuny, choć mecze udaje się jeszcze jakoś rozgrywać. Z naciskiem na jakoś.

Reklama

Z głową na dole w okopie (podróż i mecz na wyjeździe), ostrożnie w bunkrze (mecz u siebie), pod eskortą czołgów i tej powietrznej F-16 w drodze ze stadionu do domu - tak powinni wojować z pandemią piłkarze Ekstraklasy. I uzmysłowić sobie, jak wielka na nich spoczywa odpowiedzialność.

Tymczasem w klubie ostatnio szczególnie dotkniętym pandemią nastoletni piłkarz lekceważył przepisy bezpieczeństwa. Sztab szkoleniowy podejrzewa, że chodził po mieście, odwiedzał znajomych i wychodził. Bezobjawowe zakażenie. Nieświadomie przyniósł je do szatni. Reszta posypała się jak domino.

Takie przypadki są niedopuszczalne. Dziwnym trafem w Bundeslidze udało się rozegrać komplet meczów, żaden nie został przełożony także z siódmej kolejki.

U nas z powodu zachorowań, których pewnie połowy można było uniknąć, powstał bałagan w terminarzu.

Sternicy Ekstraklasy nie wywieszają białej flagi. Prezes Marcin Animucki widzi szklankę do połowy pełną: - 63 mecze na 64 zostały rozegrane - zaznacza.

Dyrektor spółki Marcin Stefański kręci piruety w terminarzu, by jak najwięcej spotkań upchnąć w miejsce tych, których przełożenie wymusił niewidzialny wróg. Do czterech z planowanej wcześniej 9. kolejki dołożył dwa, które miały być rozegrane dopiero po przerwie na mecze reprezentacji: Śląsk - Górnik, Pogoń - Podbeskidzie. Każda tego typu zmiana nie jest zwykłą formalnością, tylko efektem wielu negocjacji z klubami i partnerami telewizyjnymi. 

Kontynuacja to jedyna dobra opcja dla polskiej piłki zawodowej. Zamknięci w domach ludzie potrzebują kontaktu z ukochanymi drużynami, chociażby za pośrednictwem szklanego ekranu.

Przykład bliskich nam Czechów pokazał, że zawieszanie ligi zaspokaja tylko złudzenia: "Może za miesiąc będzie lepiej".

Nasi południowi sąsiedzi zawiesili swą Fortuna Ligę 5 października, gdy liczba nowych przypadków COVID-19 wzrosła do 3120. Wczoraj ją wznowili, gdy zanotowano 5846 nowych zakażeń.

- Już nie mogę się doczekać powrotu do gry - powiedział mi ekswiślak Zdenek Ondraszek, gdy nazajutrz po rozmowie z jego rodakiem Michalem Frydrychem wpadłem na niego na krakowskim Orlenie. "Kobra"  narzeczoną ma z Krakowa i każdą wolną chwilę tu spędza, wybierał się do Myślenic na załatwienie sprawunków.

Jutro jego Viktora Pilzno podejmuje w hicie lidera Spartę Praga.Czesi już wiedzą, że zamknięcie na klucz ligi nic nie pomogło. Oby nikt u nas nie wpadł na pomysł, że blokada PKO BP Ekstraklasy rozwiąże jakikolwiek problem.

UEFA poszła ligom na rękę: mogą datować mecze w dniach przeznaczonych na Ligę Mistrzów i Ligę Europy. Rozważana jest możliwość gry w okresie zgrupowania reprezentacji, o ile kluby z zaległościami meczowymi nie będą osłabione wyjazdami piłkarzy na kadry narodowe. Pierwszy cel Ekstraklasy: wytrwać do świąt Bożego Narodzenia, czyli rozegrać jeszcze sześć kolejek. Na początku lutego, gdy liga zostanie wznowiona, sytuacja pandemiczna może być o niebo lepsza.

Sprawdź, jak wygląda aktualny układ meczów w PKO Ekstraklasie!

Michał Białoński


Dowiedz się więcej na temat: PKO BP Ekstraklasa | Marcin Animucki | Marcin Stefański

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje