Reklama

Reklama

PKO Ekstraklasa. Marek Koźmiński: Mam nadzieję, że teraz dokończymy sezon

​Marek Koźmiński, wiceprezes PZPN-u ds. szkoleniowych, z zadowoleniem przyjął decyzję rządu o częściowym "odmrożeniu polskiego sportu", która umożliwia wznowienie 29 maja rozgrywek piłkarskiej ekstraklasy. - Mam nadzieję, że ten sezon, choć bólem, uda się dokończyć - powiedział.

Koźmiński zwrócił uwagę, że ogłoszone przez premiera Mateusza Morawieckiego i minister sportu Danutę Dmowską-Andrzejuk decyzje nie dotyczą tylko piłkarskiej ekstraklasy.

- Można teraz powoli wracać do uprawiania sportu amatorskiego i profesjonalnego, oczywiście pod pewnymi rygorami. Padła data wznowienia rozgrywek ekstraklasy, która będzie zapewne tożsama ze ponownym startem pierwszej i drugiej ligi. To jest jednak jeszcze do dopracowania - wyjaśnił.

Wiceprezes PZPN-u podkreślił, że podjęte przez rząd decyzje było możliwe, dzięki dojrzałemu zachowaniu się polskiego społeczeństwa podczas pandemii koronawiusa.

Reklama

- Ludzie pozostali w domach, respektowali wprowadzone zasady i obostrzenia. To z kolei przełożyło się na akceptowalną w skali światowej liczbę zakażeń. Jesteśmy bodaj drugim krajem w Europie po Niemczech, który tak konkretnie przedstawił plan wznowienia rozgrywek piłkarskich. To może być powód do dumy - ocenił.

Koźmiński przyznał, że w związku ze startem ekstraklasy pozostaje wiele znaków zapytania i należy dopracować sporo szczegółów.

- To normalne w takiej sytuacji. Mamy opracowany scenariusz zachowania dla piłkarzy oraz ludzi pracujących przy organizacji treningów i meczów. Oni wiedzą, jak mają się kontrolować i badać. Mam nadzieję, że już przed samym restartem sezonu wyniki testów na koronawirusa u wszystkich będą negatywne. Żyjemy jednak w bardzo dynamicznej sytuacji. Dzisiaj mamy 25 kwietnia, możliwe, że za dwa, trzy tygodnie pojawią się jakieś optymistyczne informacje - wyraził nadzieję.

Srebrny medalista igrzysk olimpijskich w Barcelonie zapewnił też, że nie jest brany pod uwagę wariant, aby rozgrywki w ekstraklasie, pierwszej i drugiej lidze toczyły się bez spadków.

- To nie miałoby sensu. Będziemy się trzymać regulaminów. Mamy nadzieję, że ten sezon, choć bólem, uda się dokończyć. Wiadomo, że kwintesencją sportu są kibice na trybunach. Niestety czasy są teraz ciężkie i obecnie nie ma możliwości, aby ludzie wrócili na stadiony. Imprezy masowe to ostatni punkt w rządowym scenariuszu "odmrażania" państwa, który rząd przedstawił w minionym tygodniu - przypomniał.

Koźmiński wykluczył raczej możliwość dokończenia sezonu w rozgrywkach amatorskich od trzeciej ligi w dół.

- Chcemy, aby ligi profesjonalne dograły sezon do końca, bo za nimi stoją pieniądze, biznes. Na zabawę w futbol amatorski przyjdzie jeszcze czas. Ten sezon w niższych ligach zostanie najprawdopodobniej anulowany. Tam wynik nie jest aż tak ważny, to jest bardziej zabawa. Z tym możemy poczekać - argumentował.

Decyzja polskiego rządu umożliwiająca powrót do rozgrywek piłkarskich jest odmienna od tej, jaka w piątek zapadła w Holandii, gdzie definitywnie zakończono piłkarski sezon.

- Trudno komentować decyzje innego rządu. Nie znam tak dobrze sytuacji w Holandii. Anulowanie sezonu spotkało się tam również ze sporą krytyką. Każdy podejmuje decyzje zgodnie z tym, co się dzieje w danym kraju. Wydaje mi się, że sytuacja w Polsce jest na tyle pod kontrolą, że można pewne dziedziny życia na nowo uruchamiać, a jedną z pierwszych jest sport - podsumował Koźmiński.

Grzegorz Wojtowicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje