Reklama

Reklama

​PKO Ekstraklasa. Lechia - Legia. Piotr Stokowiec: Nie powiedzieliśmy ostatniego słowa

Lechia Gdańsk nie ma już nawet matematycznych szans na podium w PKO Ekstraklasie. - Nie powiedzieliśmy ostatniego słowa - skomentował trener Piotr Stokowiec po przegranym meczu z Legią Warszawa (0:1). Drużyna znad morza na trzy kolejki przed końcem sezonu zajmuje siódme miejsce w tabeli.

Lechia Gdańsk przegrała z Legią Warszawa (0:1). Bramkę w 71. minucie z rzutu karnego strzelił Tomas Pekhart. - Szkoda. Myślę, że spokojnie byliśmy w stanie ten mecz zremisować. Na pewno sytuacja Karola Fili z 95. minuty będzie nam się długo śniła po nocach. Drużyna włożyła dużo wysiłku, było dużo biegania oraz dobrej organizacji. Spotkanie musieliśmy zacząć od dobrej organizacji i zniwelowania atutów przeciwnika. Plan na mecz był dobrze realizowany - powiedział Piotr Stokowiec.

Zespół z Trójmiasta w ostatnich czterech ligowych spotkaniach nie odnotował wygranej. - Staraliśmy się uniknąć indywidualnych błędów. Niestety znowu taki "miękki" karny - podobnie jak w meczu z Lechem - zdecydował, że ten mecz przegraliśmy. Stworzyliśmy kilka sytuacji, m.in. słupek Flavio, dwie okazje Łukasza Zwolińskiego, czy wspomniana Karola Fili. Dużo napracowaliśmy się, żeby opanować grę i nie dopuszczać Legii do stwarzania sytuacji. Z kolei sami chcieliśmy trochę otworzyć grę i nie ograniczać się tylko do defensywy - dodał. 

Reklama

Przed Lechią pojedynki z Wisłą Płock (wyjazdowy), Cracovią (domowy) oraz Jagiellonią (wyjazdowy). - Ten mecz daje nam optymizm przez tymi ostatnimi spotkaniami. Nie powiedzieliśmy ostatniego słowa. Boli porażka po rzucie karnym, niewykorzystanych sytuacjach, szczególnie w końcówce - zaznaczył szkoleniowiec gdańszczan. 

Asystent Czesława Michniewicza - Przemysław Małecki jest zadowolony z ostatnich wyników stołecznych. - Za nami bardzo trudny, intensywny tydzień zakończony sukcesem. Osiągnęliśmy cel, jaki sobie optymalnie założyliśmy. Chcieliśmy wygrać też mecz z Cracovią, ale zremisowaliśmy. Cieszy nas to, że we wszystkich trzech meczach nie straciliśmy bramki. Oczywiście chcielibyśmy strzelać więcej, natomiast to nie jest teraz najważniejsze - stwierdził. 

- Uzbieraliśmy 7 punktów w trzech trudnych meczach i jesteśmy coraz bliżej mistrzostwa Polski. Przyszedł czas na chwilę odpoczynku, łapiemy oddech. Czekają nas ostatnie mecze, które również będziemy chcieli wygrać - podsumował Małecki.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje