Reklama

Reklama

​PKO Ekstraklasa. Lechia - Cracovia. Piotr Stokowiec: Wyglądaliśmy, jakbyśmy pchali autobus

Lechia Gdańsk w drugiej połowie strzeliła bramkę i finalnie zremisowała na własnym boisku z Cracovią 1-1. Trener Piotr Stokowiec nie był zadowolony z gry swoich podopiecznych przed zmianą stron. - Wyglądaliśmy topornie, jakbyśmy pchali autobus pod górę - stwierdził bez ogródek. Michał Probierz z kolei żałował, że jego piłkarze nie wywalczyli kompletu punktów.

Remis (1-1) nie cieszy nikogo z gdańskiego zespołu. Lechia straciła praktycznie szansę na czwarte miejsce w tabeli PKO Ekstraklasy. Piotr Stokowiec celował w pełną pulę. - Bardzo chcieliśmy wygrać ten mecz, ale nie zawsze "chcieć", to "móc". Pierwsza połowa była słaba w naszym wykonaniu. Nie wiem, czy zjadła nas taka presja, że bardzo potrzebujemy tego zwycięstwa. Wyglądaliśmy topornie, jakbyśmy pchali autobus pod górę i ciężko nam szło. Straciliśmy bramkę ze stałego fragmentu, co zupełnie wybiło nas z rytmu i nic się nie kleiło - powiedział trener ekipy znad morza.

Reklama

- W drugiej było trochę energii, parliśmy do przodu. Pozytywne jest to, że nie straciliśmy determinacji, graliśmy odważnie i dużo ryzykowaliśmy. Jak coś chce się osiągnąć, to tak trzeba grać. Stworzyliśmy kilka sytuacji, w sumie oddaliśmy 16 strzałów, ale za mało było celnych. Trochę zabrakło jakości. Brawo dla Flavio za to, że strzelił piękną bramkę i szkoda, że w końcówce nie wykorzystał okazji. Próbowaliśmy dodawać energię zmianami, wpuściłem na boisko wszystkich do ofensywy - młodzież, jak i doświadczonych piłkarzy. Na koniec przeszliśmy na dwójkę napastników. Podjęliśmy ryzyko, żeby zakończyć mecz zwycięstwem - dodał. 

W pierwszych minutach zdecydowanie lepiej spisywali się goście. - Chcieliśmy zagrać dobre spotkanie. Wiedzieliśmy, że Lechia dysponuje bardzo dobrą kadrą, nie ma co ukrywać - mają naprawdę silny skład. Obecnie tylko kontuzję leczy Łukasz Zwoliński. My po urazach - i po wszystkich problemach, jakie mieliśmy - weszliśmy w ten mecz spokojnie, utrzymywaliśmy się przy piłce, potrafiliśmy grać. Generalnie jest to podsumowanie całego sezonu. Siplak zderzył się z rywalem, musiał zejść, trafił do szpitala. To niezrozumiały sezon dla mnie - zaznaczył Michał Probierz.

Szkoleniowiec Cracovii żałuje, że jego piłkarze pozwolili gdańszczanom zdobyć wyrównującego gola. - W pierwszej połowie nieźle operowaliśmy piłką, potrafiliśmy stworzyć wiele sytuacji, trochę zaskoczyliśmy Lechię swoim sposobem gry. Prowadziliśmy 1-0 do przerwy. Musimy się zastanowić, bo na drugą wyszliśmy fatalnie. Parę razy chcieliśmy rozegrać piłkę od tyłu. Wiedzieliśmy, że gospodarze ruszą do pressingu, ale sami stworzyliśmy sobie wiele problemów. Odbudowaliśmy Lechię. Bramka otworzyła mecz. Później z jednej i drugiej strony były akcje. Szkoda, że nie było kibiców. Na pewno by to się im podobało. Zabrakło nam jakości w dograniu futbolówki, w ostatniej minucie mieliśmy piłkę meczową po rzucie rożnym. Wiemy, co musimy poprawić - podsumował.

Lechia Gdańsk w ostatniej kolejce sezonu 2020/2021 zmierzy się na wyjeździe z Jagiellonią Białystok, a Cracovia podejmie walczącą o czołowe miejsca Wartę Poznań.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama