Piorunujący początek w hicie Ekstraklasy, gol w 64. sekundzie. Jagiellonia przełamała fatalną passę
Sześć porażek z rzędu we wszystkich rozgrywkach - tak fatalną passą legitymowała się Jagiellonia Białystok przed 7. kolejką Ekstraklasy. Mistrz Polski nie mógł jednak wymarzyć sobie lepszego początku - gola strzelił już w 64. sekundzie spotkania. Widzew całą drugą połowę zmuszony był grać w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Frana Alvareza. "Jaga" dowiozła wynik do końca i tym samym zanotowała pierwsze od 3 sierpnia zwycięstwo.

Z bagażem trzech goli w ubiegłym sezonie z Białegostoku wyjeżdżali piłkarze Widzewa Łódź. Trener Daniel Myśliwiec podkreślał, że popełnił jako trener błędy taktyczne, z których wyciągnie wnioski. Pierwsze minuty rywalizacji w 7. kolejce Ekstraklasy brutalnie obnażyły jednak problemy łódzkiej drużyny w sferze defensywnej.
Błyskawiczny gol Jagiellonii ustawił 1. połowę. Fatalne zachowanie rozgrywającego Widzewa
Ledwie wybrzmiał gwizdek arbitra Tomasza Kwiatkowskiego, a Jagiellonia Białystok już prowadziła z Widzewem Łódź 1:0. Pierwsza groźna akcja od razu przełożyła się na bramkę. Miki Villar pomknął prawym skrzydłem, minął Hajriziego i odegrał do Pululu. Napastnik urwał się obrońcom i z bliskiej odległości, w 64. sekundzie meczu pokonał Rafała Gikiewicza.
W miarę upływu minut Widzew zaczął odzyskiwać rezon i atakował coraz śmielej, ale defensywa Jagiellonii tego wieczora była dobrze dysponowana i skoncentrowana. Niestety w 44. minucie kompletnie nieodpowiedzialnie zachował się Fran Alvarez. Hiszpan miał już na koncie żółtą kartkę, a mimo to uniemożliwił Jagiellonii szybkie rozegranie stałego fragmentu gry, za co obejrzał drugie "żółtko", a w konsekwencji został wyrzucony z boiska.
Gra w ostatnich minutach pierwszej połowy wyraźnie się zaostrzyła. Arbiter w przeciągu niecałych 10 minut pokazał aż pięć żółtych kartek piłkarzom przyjezdnych. Twarz Daniela Myśliwica wyrażała poważną zagwozdkę - musiał w drugiej połowie poświęcić któregoś z zawodników, żeby "załatać" dziurę powstałą po wyrzuceniu Alvareza.
Ekstraklasa. Osłabieni Widzewiacy bez szans na równą walkę. Wysyp kartek w Białymstoku
Dopiero w 66. minucie znów zrobiło się groźnie pod bramką Maksymiliana Stryjka. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego celnie główkował Hajrizi, ale bramkarz był na posterunku. "Jadze" nie spieszyło się z kolejnymi atakami - jednobramkowe zwycięstwo zdawało się w pełni ją satysfakcjonować. W końcu na przełamanie serii porażek mistrz Polski czekał już od 3 sierpnia.
W drugiej połowie więcej oglądaliśmy niestety kolejnych fauli i żółtych kartek, aniżeli groźnych akcji bramkowych. Jagiellonia grała w sposób zachowawczy, ale cel osiągnęła - udało jej się wreszcie sięgnąć po 3 punkty w Ekstraklasie. Widzew tymczasem przegrał kolejny raz na wyjeździe - najpierw w Szczecinie, a w niedzielę w Białymstoku.












