Reklama

Reklama

Piłkarze zawieszeni w próżni

PZPN nie chciał brudzić rąk splamionych krwią Widzewa i ŁKS-u. Komisja do Spraw Nagłych PZPN, czyli panowie Grzegorz Lato, Janusz Matusiak, Rudolf Bugdoł, Antoni Piechniczek, Adam Olkowicz i Jan Bednarek uznali: "Niech porządek zrobią inni. My będziemy dobrymi wujkami".

O losach Widzewa ma zdecydować Trybunał Arbitrażowy przy PKOl. Los ŁKS-u spoczywa w rękach Komisji Odwoławczej d.s. Licencji Klubowych PZPN i Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Każde z tych ciał jest pewnie sprawiedliwe, ale żadne nie jest rychliwe.

Dlatego odwleczenie rozstrzygnięć przez PZPN do terminu "późniejszego" może się okazać katastrofą dla wszystkich zainteresowanych. Na którą ligę mają sprzedawać karnety w Łodzi przy Al. Unii Lubelskiej, na którą w mieście włókniarzy przy Al. Piłsudskiego, a na którą w Kielcach i w Krakowie przy Kałuży? Tego na dzisiaj nie wie nikt. Teoretycznie najbliżej do ekstraklasy mają, a nawet w niej są Arka i Cracovia. Wszystko może się jeszcze pozmieniać i kto wie, czy przed szansą gry o ekstraklasę nie stanie Podbeskidzie Bielsko-Biała?

Reklama

Zamieszanie potrwa jeszcze długo. Zaszkodzi całej polskiej piłce. Która firma zdecyduje się na wsparcie któregoś spośród tych klubów, nie mając pewności, czy decyduje się na wykupienie reklamy na bandzie w ekstraklasie, czy w 1. lidze?

25 lipca rusza sezon 2009/2010. Absurdy mogą sięgnąć zenitu. Np. decyzja o barażu za pięć dwunasta albo zakaz wyjazdu na urlop piłkarzom, którzy mają ewentualnie w nim zagrać. Dwa sezony z rzędu bez chwili na złapanie oddechu? A co, u nas wszystko można!

Czytaj też:

PZPN odwołał baraż Cracovii z Koroną!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL