Reklama

Reklama

Piłkarze Wisły, Cracovii i Bruk-Betu razem w akcji pomocy

W obliczu pełnej niezdrowych napięć rywalizacji krakowskich ekstraklasowych klubów, czyli Cracovii i Wisły Kraków, rzadko ogląda się takie obrazki. Tymczasem zawodnicy Wisły, Cracovii oraz Bruk-Betu Termaliki postanowili wspólnie działać na rzecz młodych piłkarzy na Bałkanach.

Trzech Bośniaków grających w ekstraklasowych klubach skrzyknęło się i przesłało transport sprzętu sportowego do klubu Radnik Hadzici z okolic Sarajewa. Okazuje się, że to nie pierwsza taka przesyłka z ich strony. Adi Mehremić z Wisły Kraków, Damir Sadiković z Cracovii i Muris Mesanović z Bruk-Betu Termaliki to byli piłkarze tego klubu i doskonale pamiętają, gdzie stawiali pierwsze futbolowe kroki.

- To prawda, wykonaliśmy taką przesyłkę wraz z Damirem Sadikoviciem z Cracovii i Murisem Mesanoviciem z Bruk-Bet Termaliki. Radnik Hadzici ma wielu swoich byłych zawodników rozsianych poza Bośnią: w Turcji, na Litwie, w Polsce. Wielu piłkarzy przewinęło się przez Radnik i potem zrobiło karierę za granicą. Co roku wysyłamy tam jakieś przesyłki - albo piłki, jak teraz, albo ubrania sportowe dla młodych roczników - przyznaje Mehremić w rozmowie z Interią.

Reklama

Tym razem trójka Bośniaków przesłała 20 markowych piłek dla młodzieży trenującej w klubie. - Niech trenują z lepszym sprzętem. Regularnie przesyłamy też obuwie piłkarskie. Zwłaszcza, że czasem zawodnicy naszych polskich klubów - w moim przypadku Wisły - mają obuwie piłkarskie do oddania - mówi obrońca Wisły. - Radnik właściwie nas wychował i zawsze chcemy pomóc temu klubowi. W moim przypadku dodatkowo mój ojciec pracuje tam jako trener, więc mam dodatkowe związki z klubem.

Mehremić, Sadiković i Mesanović. Trzej przyjaciele z Sarajewa

Okazuje się, że Mehremić, Sadiković i Mesanović znają się właściwie od dziecka. - W Bośni moja rodzina i rodziny Damira i Murisa  mieszkały prawie obok siebie. Znamy się z chłopakami już ponad 20 lat - przyznaje Mehremić. - Chodziliśmy do jednej szkoły w Sarajewie, w kółko się spotykaliśmy.

Stolica Bośni i Hercegowiny jest dla każdego z nich wyjątkowym miejscem. - Sarajewo to nie takie wielkie miasto. Trochę, jak Kraków. Jakbym w Krakowie posiedział jeszcze z dwa lata, to też już prawie każdy by mnie znał - śmieje się Mehremić.

Nie ukrywa, że klubowi, w którym się piłkarsko wychował, potrzebne jest wsparcie, bo brakuje tam pomocy systemowej. - W Bośni ani władze centralne, ani władze lokalne nie przeznaczają zbyt wielkich funduszy na sport. W mojej ojczyźnie mamy trzech prezydentów i zajmujemy się wszystkimi możliwymi problemami, tylko nie sportem - zżyma się Mehremić. - Mamy w naszym kraju talenty, mamy dobrych zawodników, ale brakuje nam inwestycji w infrastrukturę.

   

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL