Pierwsze słowa Iordanescu po komunikacie Legii. Zaskoczył oświadczeniem. "Nic nie zostało podpisane"
"Edward Iordanescu przestał pełnić obowiązki trenera pierwszego zespołu Legii Warszawa" - taki komunikat polski klub opublikował w piątek, tuż po godz. 11:00. Niecałe dwie godziny później doczekaliśmy się... reakcji rumuńskiego trenera, który opowiedział o szczegółach rozstania z "Wojskowymi". - Nie zwolnili mnie. Nie mogę domagać się klauzuli. Staramy się znaleźć uczciwe porozumienie dla obu stron - słyszymy.

W czwartek Legia Warszawa odpadła z Pucharu Polski po porażce z Pogonią Szczecin. Następnego dnia media trąbiły o spodziewanym odejściu Edwarda Iordanescu. W końcu wieści te potwierdził sam klub.
"Edward Iordanescu przestał pełnić obowiązki trenera pierwszego zespołu Legii Warszawa. Klub dziękuje szkoleniowcowi za współpracę i życzy mu powodzenia w dalszej karierze trenerskiej. Do czasu przedstawienia nowego szkoleniowca obowiązki pierwszego trenera będzie pełnił dotychczasowy asystent, Inaki Astiz" - przekazano w komunikacie.
Iordanescu reaguje na zwolnienie. Oto konkrety
Mało kto spodziewał się, że jeszcze tego samego dnia Rumun w mediach będzie opowiadał o kulisach rozstania się z Legią. A właśnie tak się stało.
Przed godz. 14:00 na łamach rumuńskiego portalu fanatik.ro ukazał się wywiad ze szkoleniowcem. "Trener zapowiedział, że nie rozważa otrzymania kwoty 500 000 euro klauzuli i że jego jedyną troską jest wynagrodzenie jego sztabu" - czytamy w opisie.
- Nie zwolnili mnie. Nie mogę domagać się klauzuli. Staramy się znaleźć uczciwe porozumienie dla obu stron - powiedział sam Edward Iordanescu.
- Mnie najbardziej interesuje sztab. W tej chwili nie rozwiązałem jeszcze umowy. Muszę dojść do porozumienia finansowego, przede wszystkim dla sztabu, nie dla siebie. Nic nie zostało podpisane, ale mnie nie zwolnili. Staramy się dojść do rozsądnego porozumienia, żeby wszyscy byli zadowoleni, ale przede wszystkim mój sztab - dodał.
"Edward Iordanescu nie będzie dłużej prowadził Legii Warszawa. Nawet najdokładniejsze prześledzenie historii polskiej ligi może nie przynieść odpowiedzi na pytanie, kiedy ostatnio trener tak zaciekle walczył o własne zwolnienie. Marzenie Rumuna się spełniło - nawet jego najwięksi obrońcy zobaczyli, że trzymanie go na siłę jest czystym sabotażem" - tak o odejściu 47-latka z Legii pisze Przemysław Langier z Interii Sport.















