Piast postawił się Jagiellonii, niespodzianka w Białymstoku. Kłopoty w ostatnim teście przed starciem z Betisem
Jagiellonia Białystok ma za sobą wywalczenie Superpucharu Polski po rywalizacji z Wisłą Kraków, przed sobą zaś perspektywę pierwszego starcia z Realem Betis w Lidze Konferencji. Między tymi dwoma zdarzeniami zespół z Podlasia wrócił tymczasem na moment do ligowych obowiązków i w niedzielne, wczesne popołudnie stanął do walki z Piastem Gliwice. "Jaga" wyszła z tego meczu dzieląc się punktami z oponentami z Górnego Śląska, którzy przerwali swoją fatalną serię trzech porażek. Dla "Żólto-Czerwonych" było to dość niepokojące potknięcie przed hitem z "Los Verdiblancos"...

Jagiellonia Białystok po wywalczonym w ubiegłym sezonie pierwszym, historycznym dla siebie tytule mistrza Polski w obecnej kampanii wciąż ma możliwość na powtórzenie swojego sukcesu, bowiem ekipa z Podlasia niezmiennie "ściga" w tabeli liderów z Rakowa Częstochowa.
W niedzielę 6 kwietnia "Żółto-Czerwoni" otrzymali kolejną szansę na uzbieranie "oczek" i - co najmniej - utrzymanie dystansu dzielącego ich od "Medalików". Rywalem podopiecznych Adriana Siemieńca stali się zawodnicy Piasta Gliwice, a więc klubu z dolnej połowy tabeli, który usilnie szukał przełamania po trzech kolejnych przegranych...
PKO BP Ekstraklasa. Jagiellonia Białystok - Piast Gliwice: Przebieg i wynik meczu
Początek spotkania okazał się dosyć chaotyczny, zarówno jeśli mowa o stronie gospodarzy, jak i gości. Z czasem jednak obie ekipy doprowadziły swoją grę do pewnego ładu i jeszcze przed końcem pierwszego kwadransa zmagań doszło do kilku konkretniejszych ataków.
Jednym z nich była próba Miłosza Szczepańskiego, który próbował zaskoczyć z dystansu Sławomira Abramowicza, ale ostatecznie futbolówka odbiła się od jednego z rywali i skończyło się wyłącznie rzutem rożnym, który następnie nie przyniósł korzyści ekipie przyjezdnej.
Zdecydowanie ciekawsze było to, co wydarzyło się w 18. minucie - wówczas to Jesus Imaz otrzymał długie podanie i zdołał "zgasić" piłkę w polu karnym, a następnie zdołał wywieść w pole Jakuba Czerwińskiego i oddać groźny strzał, który jednak ostatecznie nie trafił do siatki.
Na otwarcie wyniku trzeba było poczekać do 22. minuty - wówczas ofensywę napędził Darko Czurlinow, a po chwili zamieszania zza "szesnastki" strzał oddał Norbert Wojtuszek, którego uderzenie wpadło w rykoszet po odbiciu się od Igora Drapińskiego i zmyliło Frantiska Placha. W taki też sposób defensor - dosyć niespodziewanie - wpisał się na listę strzelców.
W 32. minucie "Jaga" - która od czasu wyjścia na prowadzenie zaczęła "dociskać" przeciwników - mogła podwyższyć swoją przewagę, ale po wrzutce Czurlinowa bramki nie zdołał zdobyć najpierw Edi Semedo, a następnie okazji do dobitki nie wykorzystał Lamine Diaby-Fadiga.
Ten sam Diaby-Fadiga w 44. minucie dostał sprytne podanie i podprowadził piłkę w głąb pola karnego, ale, krótko mówiąc przedobrzył i zamiast odpowiednio wcześnie zagrywać do Czurlinowa czekał z akcją do ostatniej chwili. W efekcie Plach zdołał odbić futbolówkę i oddalić zagrożenie. Do przerwy wynik nie uległ więc już zmianie i gospodarze zeszli do szatni ze skromnym, jednobramkowym prowadzeniem.
Na początku drugiej połowy "Duma Podlasia" utrzymała kurs wywierania presji na przeciwnikach i zaczęła zaciskać pętlę wokół bramki Placha. Diaby-Fadiga znów stanął przed wielką szansą na zdobycie gola, ale jego płaskie uderzenie przeleciało obok długiego słupka bramki.
W 54. minucie tymczasem to "Piastunki" w końcu miały dogodną szansę i mogły doprowadzić do wyrównania. Thierry Gale, który dopiero co zameldował się na murawie, został jednak skutecznie powstrzymany przez Abramowicza, który wyratował ekipę miejscową. Był to niemniej sygnał, że nie można na boisku przysypiać, bowiem Gale wyszedł sam na sam z golkiperem po błędzie "Jagi".
W 62. minucie Gale dopiął jednak swego - "zakręcił się" z futbolówką w polu karnym i z okolicy szesnastego metra oddał potężny strzał, nie do obrony. Początkowo odgwizdany został w tej sytuacji spalony, ale po interwencji VAR nie było już wątpliwości - było 1:1.
Zespół z Górnego Śląska "poczuł krew" i niedługo potem okazję do pokonania Abramowicza miał też Grzegorz Tomasiewicz, który jednak nie zdołał dać Piastowi prowadzenia. Niemniej trend był jasnym - to goście byli teraz zespołem wiodącym jeśli mowa o atakach.
Należy jasno powiedzieć, że Gale nadał zupełnie nowy ton grze Piasta. W 76. minucie Tihomir Kostadinow poszukał go wysoką wrzutką w pole karne i tylko interwencja w ostatniej chwili obroniła Jagiellonię przed kolejnym zagrożeniem. Niejako w ramach riposty wkrótce potem mocne uderzenie oddał Joao Moutinho, natomiast Plach był na posterunku.
To był lepszy fragment starcia dla gospodarzy - niedługo potem kapitalny atak napędzi Czurlinow, który w dwójkowej akcji z Oskarem Pietuszewskim na koniec zaprezentował jednak niecelne uderzenie - obok słupka... Czas więc uciekał, a białostoczanie występujący przed spotkaniem w roli zdecydowanych faworytów wciąż byli daleko od sięgnięcia po trzy punkty.
W 85. minucie Afimico Pululu dostał idealnie wyłożoną piłkę w polu karnym i choć miał sporo miejsca, to... uderzył wysoko w trybuny, a po trybunach przebiegł jęk zawodu. Angolczyk szukał jeszcze kolejnych szans, podobnie jak kilku jego kolegów z klubu, ale wszystko spełzło tu na niczym. Remis 1:1 się utrzymał, co można uznać za sporą niespodziankę.
PKO BP Ekstraklasa. Kiedy kolejne mecze Jagiellonii i Piasta?
Piast Gliwice swoje kolejne spotkanie w PKO BP Ekstraklasie rozegra dokładnie 13 kwietnia, mając za przeciwnika kolejnego wymagającego rywala, a konkretnie Pogoń Szczecin. Jagiellonia Białystok tymczasem tego samego dnia spróbuje swych sił przeciwko Legii Warszawa, a więc kroi nam się tu prawdziwy ligowy hit. Wcześniej (10 kwietnia) "Żółto-Czerwoni" zagrają też w Lidze Konferencji we wspominanym już pierwszym meczu ćwierćfinałowym z Realem Betis. To będzie intensywny okres...











