Reklama

Reklama

Peszko: Poprzeczka jak u Isinbajewej

Piłkarz Lecha Poznań Sławomir Peszko, uważa, że w nadchodzącej wielkimi krokami rundzie wiosennej jego oraz kolegów z zespołu stać na to by dogonić krakowską Wisłę. Zdaje sobie jednak sprawę, że nie będzie to zadanie łatwe. A jego samego po ostatnich sukcesach i nagrodach czeka duża odpowiedzialność i presja.

Peszko w ostatnich tygodniach imponuje formą. Błyszczał podczas zgrupowania reprezentacji Polski, i w towarzyskich potyczkach w Tajlandii, gdzie podopieczni trenera Franciszka Smudy, rywalizowali w Turnieju o Puchar Króla. Wysoką formę filigranowy pomocnik potwierdzał także podczas zgrupowań poznańskiego Lecha, zarówno w Hiszpanii, jak i w Turcji.

Reklama

Wysoką dyspozycję (także w rundzie jesiennej), niedawnego asa pierwszoligowej Wisły Płock dostrzegli także sympatycy klubu z Bułgarskiej. Głosując na zawodnika w corocznym plebiscycie klubu ze stolicy Wielkopolski. Popularny " Peszkin" na przedsezonowej prezentacji zespołu otrzymał dwie okazałe statuetki. Został uznany za gracza z charakterem, otrzymał też miano ulubieńca trybun.

- Kurcze, znów mnie wszyscy zaskoczyliście, poważnie. Dajecie mi ostatnio tyle nagród wyróżnień, że aż sam jestem w szoku. Zawieszacie mi poprzeczkę wymagań coraz wyżej, i wyżej. W rundzie jesiennej muszę więc grać jeszcze lepiej i skuteczniej, by nie zawieść oczekiwań Was wszystkich. Mam powieszoną poprzeczkę, jak Isinbajewa - powiedział po odebraniu nagród laureat. Po chwili dodał jeszcze: - mam nadzieję, że podobnie, jak rosyjska królowa tyczki, tą wysoko powieszoną poprzeczkę, uda mi się skutecznie pokonać.

Peszko w polskiej ekstraklasie rozegrał 127 spotkań i zdobył 11 bramek. W reprezentacji Polski - trzy mecze i jedna bramka.

Łukasz Klin, Poznań

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama