Papszun zaatakowany podczas meczu. Kibice mu nie darowali, trener wyprowadził cios
Sytuacja Marka Papszuna i jego przyszłość wciąż budzą wielkie emocje wśród fanów polskiej Ekstraklasy. Szkoleniowiec Rakowa Częstochowa jest kuszony przez Legię Warszawa i sam powiedział, że chciałby pracować w stolicy. To nie spodobało się kibicom spod Jasnej Góry, którzy zaatakowali Papszuna podczas meczu Ligi Konferencji Europy. Teraz sam szkoleniowiec postanowił wyprowadzić cios w nieprzychylnych mu fanów.

Pierwsze informacje dotyczące możliwej zmiany miejsca pracy przez Marka Papszuna pojawiły się parę tygodni temu. Od tego czasu temperatura wokół szkoleniowca nieustannie rośnie. Legia Warszawa chciałaby, żeby trener zaczął pracę w klubie jak najszybciej, ale Raków Częstochowa ma na to inne plany i wiele rozbija się przede wszystkim o kwotę odstępnego, jaką Legia zapłaciłaby ewentualnie za Papszuna.
Atmosferę podgrzał sam szkoleniowiec. Na konferencji prasowej przed czwartkowym spotkaniem Ligi Konferencji przeciwko Rapidowi Wiedeń ogłosił, że Legia chce go zatrudnić, a on sam chce pracować w stołecznym klubie. Po tej deklaracji pojawiło się mnóstwo wpisów w mediach społecznościowych i zastanawiano się, jak postąpi Raków w takiej sytuacji. Na ten moment Papszun wciąż pracuje w Częstochowie.
Papszun zaatakowany przez kibiców. Wymowna riposta szkoleniowca
Jak długo? Trudno przewidzieć, bo obecnie sytuacja wydaje się być patowa i wiele scenariuszów jest możliwych. Wiadomo natomiast, że zachowanie Papszuna nie spodobało się niektórym kibicom z Częstochowy. Podczas czwartkowego spotkania w Lidze Konferencji wywiesili transparent, który bezpośrednio uderzał w trenera. "Raków podał ci rękę jak sprawdzałeś klasówki, a ty jak Judasz chcesz się sprzedać za złotówki?" - można było przeczytać na transparencie.
Przed niedzielnym spotkaniem, w którym Raków Częstochowa mierzył się z Arką Gdynia, Papszun został zapytany o słowa widniejące na napisie kibiców. Reakcja trenera była ostra i uderzył w tę grupę fanów, którzy nie są mu przychylni. "Podczas meczu nie widziałem transparentu, ale nie zamierzam uciekać od odpowiedzi. Słabe, słabiutkie to było" - powiedział Papszun przed kamerami Canal+Sport.
"Oczywiście, ze mi przykro. Tym bardziej, że część kibiców chyba nie pamięta, w jakim momencie tutaj przyszedłem. Ale nie pękam, wiem, że duża rzesza kibiców podchodzi do mnie inaczej. Dużo jest niezdrowych emocji, ale piłka je generuje, to część tej gry" - dodał szkoleniowiec Rakowa.















