Papszun nie wytrzymał i wypalił przed kamerami. Cios w piłkarzy Legii Warszawa
Legia Warszawa w sobotę przedłużyła passę meczów bez porażki, jednak kibice opuszczający stadion przy ul. Łazienkowskiej mogli czuć się rozczarowani. Podopieczni Marka Papszuna zremisowali 1:1 z Górnikiem Zabrze, a jako że Widzew wygrał z Termaliką, zbliżył się do "Wojskowych" na odległość punktu. Papszun o stracone punkty wprost obwinił swoich piłkarzy. Oto jak ich "ukarał".

W skrócie
- Legia Warszawa zremisowała 1:1 z Górnikiem Zabrze, tracąc bramkę w doliczonym czasie gry.
- Marek Papszun skrytykował swoich piłkarzy za brak pasji i determinacji w obronie w ostatnich minutach meczu.
- Legia ma 34 punkty i tylko jeden punkt przewagi nad Widzewem i Arką po sobotnich meczach.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Po falstarcie w postaci porażki z Koroną Kielce Legia Warszawa pod wodzą Marka Papszuna nie przegrywa. Wygrywa jednak też zbyt rzadko, żeby kibice czuli satysfakcję i zadowolenie z kolejnych występów w Ekstraklasie. Nie inaczej było po starciu z Górnikiem Zabrze.
Legia zremisowała z Górnikiem Zabrze. Zdecydował gol w 96. minucie
Kibice zgromadzeni przy ul. Łazienkowskiej długo czekali w sobotę na bramkę. Ta padła w 82. minucie za sprawą rzutu karnego. Stały fragment na bramkę zamienił Rafał Augustyniak. Kiedy wydawało się już, że "Wojskowi" zakończą rywalizację z kompletem punktów, cios kosztujący gospodarzy utratę dwóch punktów zadał Paweł Bochniewicz.
30-latek wyskoczył w szóstej minucie doliczonego czasu najwyżej w polu karnym i zamienił wrzutkę z rożnego na gola. Chwilę później sędzia zagwizdał po raz ostatni, a Legia zamiast trzech punktów, musiała zadowolić się jednym.
Papszun rozczarowany postawą zawodników Legii. Obwinił ich o stracone punkty
Wściekły na swoich podopiecznych po spotkaniu był Marek Papszun. Trener nie ukrywał, że piłkarze stołecznego klubu sami są sobie winni. Przed kamerami CANAL+ gorzko skomentował straconą bramkę.
Kontrolowaliśmy ten mecz i na pewno byliśmy bliżsi zwycięstwa. Może nie było klarownych sytuacji, ale mieliśmy kilka "połówek", byliśmy stroną dominującą w polu karnym. Wypracowaliśmy jedną bramkę i wydawało się, że wygramy. Zapomnieliśmy, że gra się do końca. Nie do przedostatniej akcji, ale do końcowego gwizdka
- Bochniewicz ma około dwóch metrów, wyszedł w górę i trudno było go zatrzymać. Ale mamy też mechanizmy obronne i one zawiodły. W takiej sytuacji musimy zachować się lepiej. Zabrakło mi po prostu takiej determinacji do wybronienia. Jest ostatni stały fragment gry, wygrywasz 1:0... Nie widziałem tam takiej pasji do bronienia ostatniej akcji - dodał, karząc niejako w ten sposób zawodników.
Szkolenowiec z pewnością oczekuje, że po wpadce z Górnikiem Zabrze jego piłkarzy najdą refleksje i w kolejnym meczu będą "grali do końca". Zwłaszcza że sam Papszun nie zwykł tolerować braku zaangażowania, tym bardziej w sferze defensywnej.
Po sobotnich meczach Legia wciąż zachowuje tylko punkt przewagi nas strefą spadkową. Ma 34 zgromadzone oczka, a Widzew i Arka po 33. Zespół z Gdyni jednak swój mecz rozegra dopiero w niedzielę. Początek o godzinie 12:15. Relację na żywo znajdziesz na stronie Interia Sport.














