Papszun musiał odeprzeć zarzuty. "To walka o przetrwanie", tak się tłumaczy z "największego grzechu"
Marek Papszun z powodzeniem wypełnia powierzone mu zadanie - oddalenie widma spadku od ekipy z ul. Łazienkowskiej. W trakcie wypełniania tej misji powstały jednak pewne znaki zapytania, które mocno niepokoją kibiców oraz ekspertów. Jednym z nich jest marginalizowanie roli młodych zawodników Legii. Szkoleniowiec postanowił zabrać głos w tej sprawie. Oto, jak tłumaczy się ze swoich decyzji kadrowych.

Jeszcze kilka miesięcy temu nad głowami "Wojskowych" wisiało realne widmo spadku z PKO BP Ekstraklasy. Włodarze warszawskiej drużyny postanowili podjąć wówczas radykalne kroki, sięgając po szkoleniowca swoich ligowych rywali - Marka Papszuna. To na barki byłego trenera Rakowa spadła misja wyprowadzenia ekipy z przysłowiowego dołka.
Papszun całkiem nieźle wywiązał się z powierzonego zadania. Na 2 kolejki przed końcem sezonu Legia Warszawa zajmuje 9. miejsce, mając 5 punktów przewagi nad strefą spadkową. Po wygranym meczu z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza oraz korzystnych rozstrzygnięciach w innych spotkaniach, "Wojskowi" mają jednak zapewnione utrzymanie w elicie polskiego futbolu.
Wypomnieli to Papszunowi. Trener Legii nie mógł pozostać bierny
Udana "ucieczka z piekła" zrodziła jednak pewne niepokoje w społeczności Legii Warszawa. W składzie znajduje się bowiem kilku młodych zawodników, którzy w przyszłości mogą stanowić o sile ekipy ze stolicy. Mowa między innymi o 19-letnim Janie Leszczyńskim, który otrzymał szansę debiutu w zremisowanym starciu z GKS-em Katowice. Nieco więcej minut zgarnął także w kolejnym meczu z Wisłą Płock, aby później... kompletnie zapaść się pod ziemię. Łącznie rozegrał on 46 minut na poziomie PKO BP Ekstraklasy.
Dość ograniczone szanse pod wodzą Papszuna otrzymał także 18-letni Samuel Kovacik, który rozegrał w tym sezonie zaledwie 53 minuty. Nieco więcej czasu miał 19-letni Jakub Żewłakow. Zameldował się on na murawie w 8 spotkaniach PKO BP Ekstraklasy, w których łącznie zaliczył 133 minuty. Od przyjścia Papszuna (grudzień 2025) wystąpił on jednak tylko 3 razy, notując łącznie 49 minut.
Wielu kibiców Legii z zaciekawieniem obserwuje boiskowe poczynania 21-letniego Wojciecha Urbańskiego, który miał okazję występować w młodzieżowych reprezentacjach Polski. Papszun postawił na niego 9 razy, oferując mu łącznie 293 minuty gry. Dla porównania, przed zmianą trenera Urbański zameldował się na boiskach PKO BP Ekstraklasy 11 razy, rozgrywając łącznie 448 minut.
Szkoleniowiec postanowił dosadnie odnieść się do zarzutów, dotyczących braku wiary w młodych i perspektywicznych zawodników.
- Trudno o minuty dla młodych zawodników, gdy Legia walczyła o życie. Dla drużyny to była wręcz walka o przetrwanie, choć chciałby, by juniorzy wchodzili i grali. To jednak nie jest poligon doświadczalny. Legia to klub, który ma przed sobą konkretne cele sportowe. Nie można wpuścić dzieciaka do ringu i kazać mu walczyć z Arkadiuszem Wrzoskiem. Zawodowy sport jest brutalny - mówi Papszun, cytowany przez "TVP Sport".
"Największy grzech" Marka Papszuna. To nie jest pierwszy
W przytoczonym wyżej przypadku tłumaczenia Marka Papszuna brzmią dość sensownie. Warto jednak przypomnieć, że to nie pierwszy raz, kiedy szkoleniowiec Legii miał "problem" z obdarowywaniem minutami młodych zawodników. Podobne sytuacje miały miejsce jeszcze za czasów jego współpracy z Rakowem Częstochowa.
Dobrym przykładem jest tutaj chociażby 22-letni obecnie Kacper Trelowski, który w sezonie 2025/2026 rozegrał 1237 minut w meczach PKO BP Ekstraklasy. W rozgrywkach z lat 2021/2022 Papszun dał obiecującemu golkiperowi łącznie 7 okazji do wystąpienia w meczach ligowych (630 minut). W kolejnym sezonie Trelowski zagrał natomiast o jeden mecz mniej (540 minut).
Podobny los spotkał także Wiktora Długosza, który w rozgrywkach z lat 2022/2023 zaliczył raptem 453 minuty w ligowych meczach. Dopiero odejście do Korony Kielce pozwoliło mu na włączenie się do stałej rotacji. W tym sezonie Długosz biegał po murawach PKO BP Ekstraklasy 2067 minut.
Łatwego wejścia do składu nie miał także Bogdan Racovitan, ściągnięty do Rakowa w styczniu 2022 roku. Niestety, drugą połowę sezonu 2021/2022 stracił on przez uraz pleców. W sezonie 2022/2023 Rumum rozegrał natomiast 891 minut. W tym przypadku również miał on kilka pomniejszych urazów, jednak nie raz znajdował się on także na ławce rezerwowych, z której nie podnosił się aż do ostatniego gwizdka. Obecnie 25-latek jest ważnym elementem rotacji. W 28 meczach zanotował łącznie 2421 minut.









![Majchrzak: był o krok od odwrócenia meczu. Zobacz skrót meczu z Lehecką [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MXPIGBAGH3XGJ-C401.webp)


