Reklama

Reklama

"Panie, kup pan bilet na mecz!" Ale co to da bez karty kibica?

​314 zł musiałaby wydać czteroosobowa rodzina (rodzice plus dwójka dzieci do lat 13), by obejrzeć wszystkie mecze Wisły Kraków w rundzie wiosennej. Niedużo. Jest tylko jeden problem - jak załatwić formalności.

Wisła Kraków opublikowała we wtorek ceny karnetów na piłkarską wiosnę (Szczegóły znajdziesz tu!). Nie są one wygórowane, szczególnie dla rodzin. Za prawo obejrzenia w niezłych warunkach siedmiu meczów, na sektorze rodzinnym dorosły płaci 150 zł, a za dziecko siedem zł. Milusińscy poniżej sześciu lat wejście mają za darmo.

Nic, tylko wysupłać owe 314 zł i mieć zapewnione siedem ciekawych weekendów dla całej rodziny (dwójka rodziców i dwójka dzieci). I tu zaczynają się schody. Nie wystarczy po prosty wyłożyć pieniądze, iść do kasy i załatwić sprawę w pięć minut.

Reklama

- Myślałem, że wybiorę się z synami na mecze, ale nie wystarczy zakupić bilet, czy okazać dowód. Trzeba jeszcze poświęcić jedną wizytę w klubie i to w dniu pozameczowym, by wyrobić jakąś kartę kibica, a tłuc się z dziećmi specjalnie prawie 30 km w jedną stronę to średnia przyjemność - zwrócił moją uwagę mieszkający pod Krakowem Mirosław. Potencjalny kibic, którego na wiosnę nie spotkamy na stadionie Ekstraklasy. Właśnie przez owe karty kibica.

Jak słusznie ostatnio zwrócił uwagę wiceprezes Ekstraklasy SA i członek zarządu PZPN-u - Marcin Animucki, zakup biletu na stadion Ekstraklasy, gdzie jest całkowicie bezpiecznie i panuje pełna kontrola (monitoring wizyjny i głosowy), jest trudniejszą procedurą, niż zakup biletu na samolot. By gdzieś polecieć, wystarczy wejść na stronę internetową i w pięć minut można kupić bilet, a później wydrukować kartę pokładową.

Chcąc iść na mecz naszej najlepszej ligi, nie załatwimy tego w jeden dzień, chyba że ktoś chce poświęcić na stanie w kolejkach kilka godzin. Przychodząc nawet na dwie godziny przed meczem, można skończyć tak jak pewien nasz czytelnik. Opowiada: - Zabrałem żonę na mecz Wisły z Jagiellonią. Sęk w tym, że przyszliśmy na stadion godzinę przed meczem, a przez kolejkę do wyrabiania kart kibica weszliśmy na stadion dopiero w drugiej połowie. Mało atrakcyjne.

Ustawa o Ochronie Imprez Masowych, w ramach walki o poprawę bezpieczeństwa, nakłada na każdego kibica obowiązek wyrabiania kart. Muszą je mieć także siedmiolatkowie. Ich rodzic, bądź opiekun musi wykazać dokument z PESEL-em tak małego dziecka. - Przy okazji meczu rezerw Wisły chciałem niespełna siedmioletniemu synowi wyrobić kartę kibica, bo swoją odnawiałem. Nie miałem dokumentu z PESEL-em syna, więc pocałowaliśmy klamkę - opowiada inny kibic.

Takich absurdów jest więcej. Prezes PZPN-u Zbigniew Boniek często w naszym serwisie poruszał problem, że turysta odwiedzający Kraków, Warszawę, czy inne polskie miasto nie pójdzie tak po prostu, po zakupie biletu na mecz Ekstraklasy, bo nie ma karty kibica! Na mecz FC Barcelony można pojechać po zakupie biletu na dokładnie wybrane miejsce na Camp Nou via internet i nikt nie pyta o kartę kibica. U nas takie rozwiązanie jest abstrakcją. I jak w tej sytuacji kluby mają walczyć o nowych kibiców, o przychodzenie na areny całych rodzin?

Ilu spośród was ma przy sobie dokumenty swoich dzieci z PESEL-ami? Czy przed pójściem do kina, musimy wyrabiać kartę kinomana, przed wyprawą do filharmonii - dokument melomana, a zanim wejdziemy do teatru, żądają od nas legitymacji teatromana?

Ekstraklasa SA i PZPN lobbują w sprawie zmodyfikowanie ustawy, która - bądźmy szczerzy - przyczyniła się w sporym stopniu do poprawy bezpieczeństwa na stadionach, ale w wielu punktach wylewa dziecko z kąpielą! Minister sportu Andrzej Biernat ma świadomość tego, że polskiej piłce profesjonalnej trzeba przyjść w sukurs w tym zakresie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama