Reklama

Reklama

Oto najbardziej nieprzewidywalna liga Europy

Ekstraklasa wystartowała z przytupem i potwierdziła tezę, że jest jedną z najciekawszych, a także jedną z najbardziej nieprzewidywalnych lig w Europie! Tylko u nas każdy może wygrać z każdym. Nawet Pogoń z Lechem w Poznaniu, a Cracovia z mocną Lechią w Gdańsku.

Największą sensacją jest z pewnością triumf wybrańców Czesława Michniewicza na jego starych śmieciach, przy Bułgarskiej. Cieszy nie tylko przebiegłość taktyczna trenera Czesława, ale też symptomy odrodzenia się Patryka Małeckiego, który bywał przecież powoływany do reprezentacji Polski za kadencji Franza Smudy. Później zagubił się, borykał się z kontuzjami, ale przecież nie jest jeszcze za późno i wciąż może zrealizować swą misję - zostać polskim Waynem Rooneyem.

Reklama

Do Lecha słowami krytyki nie ma co strzelać. Myślami jest przy rewanżu z FK Sarajewo, a przede wszystkim przy kolejnym rywalu w batalii o Champions League - FC Basel.

Spotkanie przy Bułgarskiej oglądało nie tylko ponad 15 tys. widzów na stadionie (rekord kolejki), ale też 190 tys. przed telewizorami w Canal+Sport! Jak na środek wakacji to dobre wyniki.

W meczu kolejki Śląsk został rozbity u siebie przez Legię 1-4. Trener Tadeusz Pawłowski apeluje do sędziów o odważniejsze sędziowanie. Owszem, mógł być odgwizdany faul na Robercie Pichu - z tego wyszła bramkowa kontra. Owszem, mógł ustawić mur bliżej przed golem na 1-1, ale to wszystko niuanse. Ja bym poszukał problemów gdzie indziej i próbował dociec, dlaczego bramkarz nie wychodzi do centry na czwarty metr, zastanowił się, czy przy rzucie wolnym ustawienie muru pomogło w czymkolwiek, czy bardziej kompletnie zasłoniło widoczność? Nie sądzę, aby Mariusz Pawełek miał mniejsze szanse na obronę wolnego Dominika Furmana, gdyby ustawił się na wprost piłki i ją widział przez cały czas, a nie w momencie gdy wyłoni się znad muru?

Henning Berg uczy się na błędach. Rok temu, mając na głowie puchary, na inaugurację ligi wystawił słabszy skład z Wieteską, Ryczkowskim i Piechem. W porównaniu do pucharowego starcia z St. Patrick, w lidze od początku zagrali tylko Helio Pinto, Jakub Kosecki i bramkarz Duszan Kuciak. Reszta składu była odmieniona. Efekt? 0-1 z GKS-em Bełchatów u siebie (późniejszy spadkowicz). Teraz norweski szkoleniowiec odświeżył pierwszą "11" (w porównaniu do batalii z AFC Botosani) wpuszczając Prijovicia, Masłowskiego, Żyrę i Bereszyńskiego, ale żaden z nich nie jest takim żółtodziobem jakimi byli przed rokiem Wieteska z Ryczkowskim. Efekt? 4-1 we Wrocławiu, z mocnym - jak na nasze warunki - Śląskiem.

Apetyty trenera Kazimierza Moskala i kibiców Wisły były z pewnością wyższe, niż 1-1 z Górnikiem Zabrze, który był bliższy zwycięstwa, ale trzeba twardo stąpać po ziemi. Krakowianie odmienili drugą linię czwórką nowych graczy, spośród których tylko Krzysztof Mączyński ma wyrobioną markę. Tomasz Cywka, a zwłaszcza Denis Popović i Rafael Crivellaro muszą na nią pracować. Słabością "Białej Gwiazdy" jest ofensywa. Ten problem częściowo rozwiąże się wraz z powrotem z Gold Cupu Donalda Guerriera, ale brak konkurencji ma zgubny wpływ na Pawła Brożka. Warto by się zastanowić, czy przesunięcie do ataku Crivellaro nie byłoby ratunkiem w tej sytuacji. Brazylijczyk ma mocny strzał i niezły drybling. Te elementy wychodzą mu o wiele łatwiej niż szybkie rozgrywanie piłki, czy rajdy po skrzydle.

- Trzeba się uczyć od najlepszych - trener Michał Probierz tak z przekąsem skomentował swą decyzję o zabraniu do Kielc rezerwowej jedenastki, by tej podstawowej nie trudzić 14-godzinną podróżą autokarem, bo wszystkie siły potrzebne są na rewanż z Omonią Nikozja. Fakt ten w pełni wykorzystała Korona Kielce, przez wielu typowana na spadkowicza numer "jeden". No bo jak inaczej, skoro odeszli: trener Ryszard Tarasiewicz, najlepszy pomocnik Jacek Kiełb i trzymający zespół w ryzach Paweł Golański? Tymczasem Marcin Brosz poukładał kieleckie klocki tak, że trzy punkty Korona już ma na koncie, a postraszyć w naszej lidze może każdego. 


Już w piątek czekają nas Wielkie Derby Krakowa, które tym razem będą szczególnie ciekawe. Trener Jacek Zieliński solidnie poukładał Cracovię i dokonał transferów, jakich przy Kałuży dawno nie było. Lechia zupełnie sprawiedliwie przegrała u siebie z "Pasami". Krakowianie grali kompaktowo, w defensywie poszczególne linie były blisko siebie. Lechia o tak ustawionego rywala połamała sobie zęby. Zieliński wypracował z zespołem ciekawe stałe fragmenty gry. I tak - krok po kroku - "Pasy" pokazują, że mogą regularnie wygrywać nie tylko w grupie spadkowej. Derby jednak rządzą się swoimi prawami. Tu wygrać może każdy

Ta nieprzewidywalność naszej ligi jest jej atutem. Już nikt, nawet w Poznaniu, ani w Warszawie nie może powiedzieć przed meczem: "Chodźmy zobaczyć, jak nasi dokopią tym z ....". Nikt trzech punktów nie podaje na tacy.

Dość powiedzieć, że nikt spośród prawie czterech tysięcy typerów w serwisie 11na11.pl nie był w stanie przewidzieć rozstrzygnięć pierwszych siedmiu spotkań 1. kolejki!

Tylko trzech typerów: ezehel, Księżniczka 1990 i Szekin trafiło pięć na siedem. Pozostali byli jeszcze mniej skuteczni! Jak niespodzianki, to tylko w polskiej Ekstraklasie!

 Wejdź na 11na11.pl i baw się razem z nami!

Sprawdź, jak typowali eksperci: Tomasz Smokowski z NC+, Dariusz Wołowski z "Gazety Wyborczej", Paulina Czarnota-Bojarska z NC+ i Grzegorz Mielcarski z NC+.

Nie masz jeszcze konta? Załóż je w 5 minut za darmo i graj z nami również za darmo!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje