Ostra walka o utrzymanie w Ekstraklasie. Cios w rywali. Jeden gol zdecydował
Mecz Wisły z Radomiakiem Radom w Płocku przyniosło nieco niespodziewane rozstrzygnięcie. Goście pokonał wyżej notowanych gospodarzy 1:0, a jedyną bramkę zdobył niezawodny w grze głową Maurides po stałym fragmencie gry. Gospodarze w końcówce nie zdołali przełamać obrony rywali i doprowadzić do choćby remisu. Przespali dużą część tego spotkania.

"Jesienią w Radomiu zremisowaliśmy 1:1. W 28. minucie wynik otworzył Maurides - a jakżeby inaczej - skuteczną główką po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Rafała Wolskiego" - pisała w zapowiedzi tego meczu Wisła Płock. W niedzielę Radomiak... zrobił to samo. W 73. minucie polski pomocnik wrzucił piłkę z narożnika, a do siatki trafił brazylijski środkowy obrońca.
Pierwszy niedzielny mecz Ekstraklasy z jednym golem. Cenne zwycięstwo Radomiaka
To był jedyny gol w niedzielne popołudnie przy ulicy Łukasiewicza 34. To nieco niespodziewany wynik, bo przecież Wisła zajmuje 5. miejsce w tabeli Ekstraklasy, a Radomiak miał przed spotkaniem 8 punktów mniej (podobnie jak 4 inne zespoły) i znajdował się niewiele wyżej niż otwierająca strefę spadkową Arka Gdynia.
Teraz posiada już 40 oczek i przesunął się przynajmniej tymczasowo na 8. pozycję. Jak wiadomo, w stawce panuje bardzo duży ścisk. Goście wygrali w delegacji dopiero 2. raz w tym sezonie ligowym.
Gospodarze zawiedli, byli niemrawi, dość toporni w swojej grze. W pierwszej połowie nie oddali nawet celnego strzału. Wyraźniejsi byli dopiero w samej końcówce, gdy z racji przewagi i krótkiego czasu do końca Radomiak już się cofnął.
W następnej kolejce Wisła zagra na wyjeździe z Pogonią Szczecin, a ekipa z Radomia podejmie u siebie Lechię Gdańsk.










