Odmieniona Legia Warszawa. Fatalny błąd bramkarza Pogoni, ale co zrobił Rajović
Legia Warszawa zdołała wydostać się ze strefy spadkowej. Zespół prowadzony przez Marka Papszuna do swojego meczu 27. kolejki PKO BP Ekstraklasy podchodził z dorobkiem 30 oczek. O cztery więcej mieli rywale - Pogoń Szczecin. W przeszłości ten mecz byłby spotkaniem na szczycie. W tym przypadku walka toczyła się o zwiększenie szans na przetrwanie. Legia wygrała 2:0 i wykonała znaczący krok w kierunku utrzymania.

Legia Warszawa demony tego sezonu prawdopodobnie zostawiła już za sobą. Widmo spadku z rozgrywek PKO BP Ekstraklasy wciąż pozostaje realne, ale sytuacja w ostatnich momentach znacząco się poprawiła. Bez wątpienia wpływ na to miała zmiana trenera - przybycie Marka Papszuna.
Nie od razu drużyna zaczęła funkcjonować lepiej, ale stopniowo Legia się poprawia. To sprawiło, że w ostatnich pięciu meczach "Wojskowi" nie przegrali. Dzięki temu zdołali wyskoczyć ze strefy spadkowej. Do końca sezonu pozostało jednak jeszcze kilka kolejek i wszystko może się wydarzyć.
Legia triumfuje w Szczecinie. Krok ku utrzymaniu
W 27. kolejce Legia przyjechała do Szczecina, aby odczarować trudny teren. Ostatnio z Pogonią w Szczecinie Legia wygrała w 2023 roku. Przed tym starciem w lepszej sytuacji punktowej byli gospodarze. Łącząc to z graniem przed własnymi kibicami zespół Pogoni był nieznacznym faworytem.
To ekipa gości weszła jednak lepiej w mecz. Nie można powiedzieć, że dominowała, ale posiadała nieznaczną przewagę. Udało się ją wykorzystać w 32. minucie, gdy świetnie w polu karnym zachował się Rajović. Napastnik Legii kopnął jednak prawie prosto w bramkarza gospodarzy.
Ten zdecydowanie się nie popisał i wpuścił futbolówkę pod ręką. Więcej goli już w pierwszej połowie nie zobaczyliśmy. Legia do przerwy prowadziła zasłużenie 1:0. Co więcej, druga część spotkania rozpoczęła się znakomicie z punktu widzenia Marka Papszuna.
Znów na pierwszym planie pojawił się Mileta Rajović, choć w jego przypadku chodziło tylko o dołożenie stopy. W 46. minucie dostał bowiem takie podanie od Rafała Adamskiego, że nie sposób było zmarnować pracę kolegi z drużyny. Legia wyszła na dwubramkowe prowadzenie.
Pogoń poszukiwała odpowiedzi, ale gospodarzom brakowała przede wszystkim skuteczności i nieco szczęścia. Wystarczy napisać, że Pogoń oddała aż 14 strzałów, ale ledwie jeden z nich był celny. To ostatecznie przełożyło się na porażkę gospodarzy 0:2. Legia po tym meczu ma trzy punkty przewagi nad strefą spadkową.











