O tym absurdzie mówiła cała Polska. Podpisał 10-letni kontrakt, odszedł już po miesiącu
Częste zmiany trenerów w polskiej Ekstraklasie to standard. W wielu przypadkach takie roszady są poprzedzone długimi kryzysami. Absurdalnie do dzisiaj brzmi historia z 2006 roku, gdy Wojciech Stawowy podpisał z Cracovią 10-letni kontrakt. Wielkie plany spełzły na niczym, gdyż już po miesiącu trener rozstał się z klubem. Przez lata ta sytuacja była obiektem żartów. Stosunkowo niedawno trener Stawowy zdradził, jak cała sytuacja wyglądała naprawdę.

Częste zmiany trenerów w polskiej piłce nie są niczym niezwykłym. Kibice już dawno przywykli, że o losie szkoleniowców w polskiej Ekstraklasie przesądzić może mały spadek formy, parę gorszych spotkań w przeciągu kilku tygodni.
W tym sezonie Ekstraklasy doszło już do 13 takich roszad (nie licząc epizodu Tomasza Grzegorczyka w Pogoni Szczecin, który trwał raptem 13 dni). Najgłośniej było o transferze Marka Papszuna do Legii Warszawa. W Rakowie Częstochowa zastąpił go z kolei Łukasz Tomczyk. W Widzewie Łódź trenera zmieniano aż trzykrotnie - sezon rozpoczął Żeljko Sopić, natomiast teraz Łodzian przed spadkiem uchronić ma Aleksandar Vuković. Jednak chyba największy skandal wybuchł w Radomiaku Radom, z którego Goncalo Feio odszedł tuż po tym, jak został uderzony przez jednego z radnych miejskich. Najświeższą roszadą trenerską w Ekstraklasie jest zwolnienie Luki Elsnera z Cracovii.
Na drugim biegunie są również takie historie jak np. ta związana z Rafałem Górakiem. 53-latek jest trenerem GKS-u Katowice od czerwca 2019 roku i wraz z tym klubem przebrnął drogę od II ligi do walki o ligowe podium i udział w europejskich pucharach. Wynik Góraka znacząco przebił Tomasz Tułacz, pracujący w Puszczy Niepołomice od sierpnia 2015 roku.
Przedziwna propozycja Wojciecha Stawowego. O finale tej historii usłyszała cała Polska
Przed laty sądzono, że podobną historię w Cracovii stworzy Wojciech Stawowy, który na stadion przy ulicy Kałuży trafił w 2002 roku po trzyletniej kadencji w grającej w niższych ligach Proszowiance Proszowice. "Pasy" wówczas tułały się po trzecim szczeblu rozgrywkowym, był to jeszcze klub sprzed ery Janusza Filipiaka, który przejął rządy w Cracovii w 2004 roku.
Krakowski klub ze Stawowym u steru w sezonie 2003/04 powrócił do Ekstraklasy po dwudziestu latach przerwy. Współpraca trenera z nowym zarządem układała się znakomicie. Najlepszym dowodem na to miało być podpisanie nowego kontraktu w styczniu 2006 roku. Cała piłkarska Polska przecierała oczy ze zdumienia, gdy Wojciech Stawowy podpisał z klubem 10-letni kontrakt.
Jeszcze większy szok nastąpił miesiąc później, gdy ... Stawowego nie było już w Cracovii. Zgodnie z informacjami z portalu 90minut.pl 13 lutego na dwa dni tymczasowo zastąpił go Mirosław Hajdo, a dwa dni później drużynę ostatecznie przejął Albin Mikulski. Jego kadencja nie była jednak zbyt długa, jeszcze w kwietniu do Cracovii przyszedł Stefan Białas.
Historia z 10-letnim kontraktem Stawowego przez długie lata funkcjonowała w świecie polskiej piłki nożnej jako swoisty mem, idealny przykład niestabilności właścicieli klubów piłkarskich w Polsce. Po wielu latach trener Stawowy zdradził, jak naprawdę wyglądała cała sprawa. W programie "Cafe Futbol" opowiedział, że tak długi kontrakt został zawiązany z inicjatywy właściciela, a on sam nie chciał takiej umowy.
- Właściciel klubu bardzo często za mną chodził i prosił o to, żeby podpisać ten kontrakt dziesięcioletni. Ja nie za bardzo chciałem, bo wydawało mi się to bardzo abstrakcyjne jeżeli chodzi o pracę trenera - zdradził Stawowy na antenie Polsatu Sport.
Wojciech Stawowy w rozmowie z dziennikarzami przekazał jedną rzecz, która dzisiaj zmienia całą perspektywę tej sprawy. Trener zdradził, że to z jego inicjatywy doszło do rozwiązania umowy z klubem. Stawowy nie wnikał w szczegóły, wskazując jako przyczynę wewnętrzne sprawy klubu oraz wstawienie się za kilkoma piłkarzami.
- To ja zrezygnowałem z tego kontraktu, to nie było tak, że Cracovia zrezygnowała ze mnie. Nie wiem czy w ogóle ktokolwiek to wie, to się nie przebiło do opinii publicznej. Tam poszło o takie sprawy wewnątrz klubowe. Ująłem się za kilkoma zawodnikami, to spotkało się ze sprzeciwem właściciela. Ja postawiłem sprawę jasno - albo kwestia z tymi zawodnikami ulegnie zmianie, albo nie. Prezes uznał, że nie ulegnie zmianie i ja ten kontrakt porzuciłem. Z dużym bólem, ale nie chciałem wystąpić wbrew swoim zasadom - opowiadał trener Stawowy.
Wojciech Stawowy w przyszłości wracał do Cracovii, pracując jako trener pierwszego zespołu w latach 2012-2014. Później przy ulicy Kałuży 60-letni dzisiaj szkoleniowiec pracował z tamtejszą młodzieżą. Aktualnie pracuje on jako dyrektor sportowy Escoli Varsovia Warszawa.
Zobacz również:













