Nietęga mina Jana Urbana. Na żywo zobaczył porażkę reprezentantów Polski
Bartłomiej Drągowski błędów nie popełnił i był mocnym punktem Widzewa, ale Przemysław Wiśniewski nie zapobiegł utracie jedynego gola i GKS pokonał łodzian. A wszystko to na oczach selekcjonera reprezentacji Polski, który w Katowicach oglądał kandydatów na zbliżające się baraże o awans na mistrzostwa świata.

Zimą Widzew wydał na transfery prawie 14 mln euro, a łącznie z letnimi transferami ponad 20 mln euro. Do tej pory nikt w polskiej lidze nie dysponował takim budżetem na zakup piłkarzy. Na razie jednak tej jakości na boisku nie widać. Łodzianie są bowiem w strefie spadkowej.
W ciągu miesiąca Widzew dwa razy zmierzy się w Katowicach z GKS. W teorii można by przyjąć, że ważniejsze będzie spotkanie na początku marca o półfinał Pucharu Polski. To najkrótsza droga do Europy, do której chce wrócić łódzki klub. Tyle że piłkarze trenera Ivana Jovicevicia muszą najpierw zacząć punktować w lidze, by odgonić widmo spadku.
W pierwszym meczu w 2026 roku ulegli 1:3 Jagiellonii Białystok. Chorwacki szkoleniowiec zrobił cztery zmiany w składzie. Zagrało siedmiu zawodników pozyskanych zimą. W wyjściowej jedenastce Carlos Isaac zastąpił Marcela Krajewskiego, Przemysław Wiśniewski Steliosa Andreou, Angel Baena Bartłomieja Pawłowskiego, a Emil Kornvig Andiego Zeqiriego. Jovicević zrezygnował z ustawienia z dwoma napastnikami na rzecz 4-3-3.
Jan Urban obserowował kandydatów do reprezentacji
Pierwsze minuty należały do Widzewa, ale szybko gra się wyrównała, bo goście zaczęli mieć problemy z pressingiem rywali. W 15. minucie składna akcja łodzian zakończona pierwszym celnym strzałem w meczu. Rafał Strączek nie dał się jednak pokonać Baenie. Groźnym, choć minimalnie niecelnym strzałem odpowiedział Alan Czerwiński.
W 25. minucie niewiele zza pola karnego pomylił się Christopher Cheng, ale wciąż obie drużyny nie zachwycały. Więcej było fizycznej walki, szarpaniny i fauli, a do tego niedokładnej gry i niecelnych podań niż akcji, które mogłyby porwać kibiców.
Tuż przed przerwą Visus wygrał pojedynek z Mateuszem Wdowiakiem. Mógł wybić piłkę, ale pozwolił jej wyjść za linię i udawał, że jej nie dotknął. Sędziowie nie nabrali się i GKS miał rzut rożny. Dośrodkował Bartosz Nowak, a Lukas Klemenz trafił na 1:0.
Na spotkaniu w Katowicach był Jan Urban, selekcjoner reprezentacji Polski, która w marcu zagra baraże o awans na mistrzostwa świata. Na boisku było dwóch ostatnio powoływanych przez niego zawodników - Bartłomiej Drągowski i Przemysław Wiśniewski. W pierwszej połowie bramkarz raz uratował drużynę, a przy golu nie miał miał szans. Dużo gorzej spisał się obrońca. To on nie zdołał uprzedzić Klemenza i GKS objął prowadzenie.
Po zmianie stron Widzew rzucił się do ataku. Szybko groźnie głową uderzył Juljan Shehu, ale tuż obok bramki. GKS zrewanżował się świetną akcja Mateusza Kowalczyka. Drągowski obronił. Nie minęła godzina a trener łodzian zrobił dwie zmiany. To jednak gospodarze stworzyli dobrą okazję. Strzał Marcina Wasilewskiego świetnie odbił bramkarz Widzewa.
Trener łodzian robił kolejne roszady, ale zmiany w grze nie było. Mało tego, to czekający na okazję do kontrataków gospodarze byli groźniejsi. W doliczonym czasie sędzia wlał nadzieję w serca gości, bo podyktował rzut karny. Po wideoweryfikacji zmienił jednak decyzję i GKS utrzymał prowadzenie.












